Prolog

9 0 0
                                        

Wyciągnęła powoli własnoręcznie zrobioną strzałę z kołczanu, który, mimo że był wyprodukowany z tworzywa sztucznego, została na niego zaciągnięta wygarbowana skóra. Nałożyła strzałę na cięciwę drewnianego łuku, którą mocno naprężyła i wycelowała.

Był to łuk, który znalazła krótko po tym jak im się udało żywym opuścić teren kompleksu.., Kiedy go znalazła był w ręku dziewczyny prawdopodobnie w jej wieku, która spadła na drewniany pal, który pod wpływem osunięcia ziemi przechylił się tak, że przebił ją na wylot. „Nadal ciekawi mnie, jakim cudem przez tyle czasu nie wypadł jej z ręki..." pomyślała przelotnie Emily, lecz musiała się skupić na tym żeby trafić w cel lub spędzą kolejny dzień głodując. Być może będzie to ich ostatni gdyż ostatni raz jedli dwa dni temu, lecz w tych warunkach nawet tak krótki okres może być wyrokiem śmierci. Łania stała na dachu auta kierując swój piękny pysk w stronę przeciwną nią w tą, której znajdowała się nastolatka. Wypuściła powietrze i posłała strzałę proste w serce zwierzęcia...

Kilka godzin później

-Siostra naprawdę Ci się udało, może jednak nie padniemy z głodu w tym miesiącu. - Powiedziała z uczuciem ulgi Abi konsumując łapczywie kolejny kawałek ugotowanego na ognisku mięsa.

-Nie mów nawet takich rzeczy, zwierzyny jest coraz więcej jest nawet zdrowa, wiec spokojnie dożyjemy.. Sama nawet nie wiem ile, ale długo wiec uszy do góry. –Stwierdziła podirytowana zachowaniem młodszej siostry Emily dłubiąc przy kawałku drewna, który ma się stać jej nową włócznia, „mam nadzieje, że ta nie pęknie w krytycznym momencie jak ta 1" pomyślała przerywając prace by podrapać się po twarzy.

-Skąd wiesz, że jest zdrowa?- Spytała się 12 latka łapiąc się za swoją oliwkową tunikę, którą zabrała z tego samego domu skąd Emily włócznie.

-Bo jeszcze żyjemy i myślimy- odpowiedziała ponuro spoglądając w niebo.


Program ZimaOnde histórias criam vida. Descubra agora