'Będę pamiętał'

159 26 16
                                        

"Powolnie, delikatnie, z uczuciem.
Kiedy nasze wargi się spotkały, przestałem racjonalnie myśleć i po prostu oddałem się przyjemności.
Z każdą chwilą pogłębiałem pocałunek, jednak nadal pozostawałem spokojny. Chciałem, by pierwszy raz był wyjątkowy dla nas obu.
Pomimo faktu, że On nie był pierwszym z którym się całowałem, pierwszy raz robiłem to z osobą, którą naprawdę kocham. To uczucie ciepła, kiedy poczułem jak Oliwier wplata swoje coraz chudsze dłonie w moje wiecznie pokołtunione włosy, delikatnie rozczesując je palcami i powtarzając ten ruch raz za razem...
Podniósł z wysiłkiem głowę, ale szybko popchnąłem go do poprzedniej pozycji, po prostu nachylając się bardziej.
Od razu poczułem mdły zapach szpitalnej kołdry. Mieszał się z cytrusowym szamponem do włosów chłopaka, który stopniowo, z każdym kolejnym tygodniem spędzanym w tym miejscu zanikał, zastępowany odorem tabletek i różnych pigułek.
Przestałem skupiać się na pobocznych sprawach i zwróciłem całą swoją uwagę na Oliwiera.
Przejechałem językiem po jego dolnej wardze, prosząc o dostęp. Cicho westchnął i rozchylił usta, co uznałem za pozwolenie.
Przez kilka chwil toczyliśmy walkę, ale szybko okazało się, że łatwo wygrywam. Można powiedzieć, że miałem w tym wprawę.
Po kilku minutach oderwaliśmy się od siebie, każdy z wypiekami na twarzy i nierównym oddechem. Oliwier zawstydzony odwrócił wzrok, patrząc się na coś, co leżało na szafce i uśmiechając się nieśmiało."

Chudy, przygarbiony chłopak z rozwianymi przez wiatr włosami siedział na pustym już nagrobku, nie licząc pojedynczych zniczy i wiązanek kwiatów. Bawił się jedną splątaną słuchawką, drugą miał w uchu. Słuchał ulubionego zespołu Oliwiera, którego płyty chłopak włączał nałogowo przy każdym ich spotkaniu.

"- Niee, czy ty będziesz puszczał to ciągle, w kółko, w kółko, w kółko, aż wryje mi się na pamięć w mózg? - spytałem, padając sfrustrowany na łóżko Oliwiera. Naprawdę miałem dość, wolałem spokojniejsze klimaty.
Na moje słowa chłopak jedynie pokiwał głową z perfidnym uśmieszkiem, podgłośniając muzykę. Zaczął trzepać włosami i udawać grę na gitarze razem z wokalistą. Zaśmiałem się, bo mimo mojego beznadziejnego humoru On zawsze wiedział, jak mnie pocieszyć.
- Co mi tam - mruknąłem do siebie i przyłączyłem się do Oliwiera. Nawet nie wiedziałem skąd znałem słowa, po prostu oddałem się piosence. Razem skakaliśmy po całym pokoju, zdzierając głosy i ściągając na siebie uwagę ciekawskich przechodniów, którzy mogli zobaczyć nas przez okno wychodzące na ulicę.
Szczerze? Miałem to wszystko gdzieś, liczyłem się tylko ja i On.
Zmęczeni, zdyszani i szczęśliwi położyliśmy się na podłodze tak, by nasze spojrzenia się krzyżowały. Chwilę trwaliśmy w ciszy, uspokajając swoje oddechy.
Patrzyliśmy sobie w oczy, dopóki Oliwier nie nachylił się i pocałował mnie. Krótko, szybko, a i tak przeszły mnie przyjemne dreszcze.
Uśmiechnąłem się, wyciągając rękę i na oślep szukając małej dłoni drugiego chłopaka. Kiedy znalazłem swój cel, po prostu ją złapałem, a my trwaliśmy tak jeszcze przez kilka następnych godzin."

Potrząsnął z aprobatą głową. Nie może cały czas odpływać, a dzieje się tak coraz częściej. Kompletnie zatracał się we wspomnieniach, zapominając o prawdziwym świecie. Świecie, w którym dane mu było żyć, bo nie był na tyle silny, by skończyć ze sobą. Wiedział, że Oliwier nie chciał by tego. Kazałby mu się ogarnąć i zrobić coś pożytecznego.

Sęk w tym, że kiedy On już odszedł, Lucas nie widział sensu już w niczym. Żadna rzecz nie uszczęśliwiała go, bo wiedział, że gdyby On jeszcze żył, byłby piętnaście razy bardziej szczęśliwy.

Dlatego cały czas siedział na zimnej płycie nagrobkowej, z słuchawkami w uszach i kwaśną kawą w termosie. Oliwier nienawidził takiej, wolał herbaty.

"- Weź, Oliwier, musisz chociaż spróbować! To właśnie taką kawę piją prawdziwi mężczyźni! - powiedziałem, podsuwając kubek z tym właśnie napojem pod nos chłopaka. Niepewnie złapał za ucho, wąchając najpierw zawartość. Chyba nie wyczuł nic dziwnego, bo wzruszył ramionami i upił łyk.
Od razu skrzywił się, oddając mi kubek.
- To jest obrzydliwe! Lucas, jak możesz coś takiego pić? - zapytał, nalewając sobie wody z kranu. Zaśmiałem się, wypijając do końca kawę. I tak nadal będę próbował przekonać go do tego napoju."

Delikatny uśmiech wpłynął na twarz Lucasa. Spojrzał zamglonym wzrokiem na przyklejone zdjęcie Oliwiera. Drżącymi rękami wyciągnął papierosa z paczki, którą zawsze miał przy sobie, ale używał tylko w chwilach załamania. A teraz zdecydowanie czuł się najgorzej, jakby... rozpadał się, bardzo powoli, kawałeczek po kawałeczku, a z każdym zapomnianym wspólnym wspomnieniem tracił kawałek siebie. I bał się, bał się jak cholera, że kiedyś nie będzie umiał przywołać w pamięci uroczego uśmiechu Oliwiera, nie będzie wiedział, jaki odcień niebieskiego miały jego oczy, nie będzie już wiedział, jak idealnie jedwabiste były jego włosy, którymi uwielbiał się bawić.

"Oliwier opierał się plecami o deskę, siedząc w nogach łóżka. Ja leżałem na materacu, zaplatając warkoczyki z jego złotych kosmyków. Nie miałem czym zawiązać, więc co chwila rozplątywały się, co doprowadzało mnie do białej gorączki, ale drugiemu chłopakowi chyba nie przeszkadzało, bo co jakiś czas czułem jak delikatne dreszcze przebiegają po jego kręgosłupie w czasie gdy ja przeplatałem ze sobą jego włosy."

Owinął się szczelniej kurtką, która i tak była o wiele za cienka na taką pogodę, ale nie odczuwał tego tak bardzo. Jego myśli, uczucia, ruchy były przymulone przez brak najbliższej mu osoby, przez świadomość, że nigdy już nie będzie obok.

Rozejrzał się nieprzytomnym wzrokiem wokoło, zdając sobie sprawę, że od kilku godzin musi być już ciemno. Wszyscy opuścili już cmentarz, zostały pojedyncze osoby odkurzające miejsca spoczynku swoich bliskich lub zapalające znicze.

Lucas pomyślał, że mama będzie się martwić, że nie ma go tak długo, ale chyba nie za bardzo ją to obchodziło. Skoro nadal nie zauważyła, że z jej synem dzieje się coś dziwnego, że ma fioletowe worki pod czerwonymi od płaczu oczami, że jest coraz chudszy, że nie ćwiczy w ogóle, a w przeszłości chodził na siłownię prawie codziennie, to nawet się nie zorientuje, że wrócił o wiele później niż powinien.

Ciężko podniósł się z nagrobka, rozprostowując zdrętwiałe nogi i zrzucając na ziemię kilka liści, które spadły z pobliskiego drzewa. Otarł łzy smętnie spływające po policzkach i szepnął... do siebie? Do Oliwiera? Do stojącego w zaniedbanej doniczce kwiatka? Nie wiedział, ale i tak nachylił się nieznacznie, mówiąc te dwa słowa:

- Będę pamiętał. -  I odszedł.

Has llegado al final de las partes publicadas.

⏰ Última actualización: Jul 05, 2020 ⏰

¡Añade esta historia a tu biblioteca para recibir notificaciones sobre nuevas partes!

będę pamiętał || bxbHistorias para obsesionarse. Descúbrelo ahora