- Dzięki, to już ostatnie.
Lewis uniósł brwi. Wiedział, że kłamię mu w żywe oczy. Zmusiłam się do uśmiechu i zaprosiłam go do środka.
- Wybacz bałagan.
Dotknął tylko mojego ramienia i skinął głową ze zrozumieniem.
- Planujesz kiedyś rozpakować te pudła czy czekasz aż zakwitną? – jak zawsze najlepsze wsparcie w kryzysie, nie ma co. Ale starsi bracia już tak mają.
I tak uważam, że trzymam się całkiem nieźle, biorąc pod uwagę okoliczności. Kartony stoją co prawda na środku przedpokoju już drugi tydzień, ale są całe i zdrowe. Zawsze mogłyby oberwać kijem do baseballa. Kupiłabym go specjalnie na tę okazję. Wymierzyłabym perfekcyjne uderzenie i z pełną siłą trafiłabym w ich najczulszy punkt. Delektowałabym się brzękiem tłuczonych talerzy i pękających szklanek. Gdzie by tu jeszcze wyładować tę wściekłość?
Zaczyna się.
Popełniłam podstawowy błąd. Po co w ogóle zaczęłam myśleć o pudłach? Już czułam, jak cała moja twarz czerwienieje, a oczy robią się wilgotne. Zaczęłam mrugać z zawrotną prędkością, ale nigdy nie byłam specjalnie dyskretna, więc Lewis od razu domyślił się, o co chodzi.
- Chodź tutaj. – Przyciągnął mnie do siebie bez słowa i zamknął w ciepłym uścisku. Czas się poddać. Wytrzymałam całe pół godziny, pora odebrać nagrodę. Łzy popłynęły swobodnym strumykiem.
W dwa tygodnie człowiek jest w stanie przyswoić naprawdę sporo informacji. Japoński w 14 dni? Nie ma problemu. Nauka pływania? Jasna sprawa. Ale wiedza o tym, jak płakać w sposób efektywny, to wyższa szkoła jazdy. Potrzeba do tego przede wszystkim doświadczenia. Z dumą oświadczam, że udało mi się zdobyć oficjalny certyfikat rozważnej płaczki i to w trakcie przyspieszonego kursu!
Mama byłaby dumna.
Plama na koszuli Lewisa powiększała się w niekontrolowanym tempie, kiedy ja wylewałam z siebie tłumione emocje. Stało się to prawie tak naturalne jak oddychanie. Jedyna różnica jest taka, że oddychanie męczy cię tylko kiedy:
a) masz astmę;
b) twój spasiony kot leży ci na piersi;
c) umierasz.
Płacznatomiast męczy w każdej sytuacji i pochłania horrendalne ilości energii.Osobiście chciałabym mieć ciastko i zjeść ciastko – jednocześnie rozpaczać ibyć w pełni sił. Po wstępnych wyliczeniach wyszło, że potrzebuję co najmniejtyle mocy co Liga Sprawiedliwości razem wzięta, by ogarnąć swoje życie.Chwilowo jestem maksymalnie na poziomie Wonder Woman i to w chwili, kiedy byłajeszcze małą Amazonką.
Skończ już z tymi odwołaniami, Christine. Nie budź zbędnych wspomnień.
Chyba odpłynęłam myślami za daleko, bo Lewis odsunął mnie od siebie na odległość wyciągniętych ramion i spojrzał na mnie ze współczuciem. W jego oczach majaczyło pytanie. Miał jednak na tyle wyczucia, że nie zadał go na głos. Zamiast tego otarł mój policzek i powiedział cicho:
- Wiesz, że dobrze zrobiłaś.
Uniosłam brwi. Wiedziałam, że kłamie mi w żywe oczy.
Tego, co zrobiłam Oliverowi, nie da się nazwać „dobrym uczynkiem".
YOU ARE READING
Przepaść
RomanceChristine, mówiąc krótko, nie ma łatwo. Właśnie rzuciła studia, musi spłacać dług, którego nie zaciągnęła, a za mieszkanie robi jej zagrzybiała klitka na przedmieściach Seattle. Wszystko przez jedną życiową decyzję - związek z Oliverem. Teraz jednak...
