Adaś Niezgudka wstał znowu wcześnie rano. Dupa dalej go bolała od wczorajszej wizyty golaża Filipa. Obudził go smrud jaki wywołał jego kolega Antek który codziennie srał przez dziurkę w oknie do jego pokoju. Adaś popatrzył się na gówno spływające z parapetu na dywan. Ten widok przypomniał mu o jedzeniu. I NAGLE! W pokoju rozbrzmiał dźwięk pukania.
- Adasiu! Szykuj dupsko!
Zabrzmiał znajomy głos. - Ojej! To pewnie pan Kleks! Ja rozebrany, Gówno na dywanie, mam przerombane! Co teraz?... Wiem.
Minęła już minuta. Pan Kleks zniecierpliwiony w końcu krzyczy:
- Wchodzę!
I wszedł. Zastał nagiego Adasia Niezgudkę wpychającego sobie gówno do mordy.
- Adasiu czy ty właśnie żresz gówno?
Adaś z pełnymi ustami gówna niczym kórwa chomik jebany zaczął machać rękami i próbował się tłumaczyć plując przy tym gównem na Pana Kleksa i krztusząc się przy tym w chuj. Pan Kleks wyjął z dupy miotłę i zaczął napierdalać Adasia w plecy.
Po incydencie Pan Kleks postanowił że dla Adasia nie będzie śniadania bo nażarł się gówna. Ale on wciąż był głodny. Podczas śniadania którego nie dostał, rozmyślał nad tym co zjeść. W końcu wpadł na pomysł.
- Po śniadaniu wszyscy idziemy pod deszczowe drzewko żeby się umyć, wtedy zakradnę się do czyjegoś pokoju, otworzę jego szafę, znajdę półkę na jedzenie iiiiiiiiiii... ZESRAM SIĘ A POTEM BĘDĘ UDAWAŁ MARTWEGO I JAK KTOŚ MNIE ZNAJDZIE TO GO ZJEM!!!
Jak powiedział tak zrobił. Wszystkie dzieci już skończyły jeść więc szykowały się żeby iść pod deszczowe drzewko. Jasiu wiedział jak się wymknąć. Dzieci Przed pójściem pod deszczowe drzewko zdejmują ubrania i wrzucają je do dziwnego zbiornika obok. Lecz Adaś tym razem postanowił po prostu wskoczyć do tego zbiornika.
Pan Kleks jak codziennie rano, gaśnicą, zaprowadził dzieci do pokoju mycia się, ustawiły się w kolejce, Adaś był drugi, i po kolei zaczęły wrzucać ubrania do zbiornika. Jako że Adaś był kompletnym debilem wskoczył do zbiornika w którym były tylko majtki które nie zamortyzowały upadku. Inne dzieci nie zwracają na to uwagi, obrzuciły go swoimi portkami.
Kiedy wszystkie dzieci były już nagie, pobiegły pod deszczowe drzewko, poganiane przez Pana Kleksa z gaśnicą w ręku który wyraźnie się gdzieś śpieszył.
Kiedy Adaś już wiedział że jest sam, wygrzebał się spod sterty majtek i miał już wychodzić ale... nagle zbiornik się zamknął, po chwili zaczął się cały trząść i można było odnieść wrażenie że odjeżdża. Adaś wtedy uświadomił sobie że zbiornik tak naprawdę jest po prostu ciężarówką na ubrania. Widać było że jechali po polskich drogach bo majtki podskakiwały jak szalone.
- Tylko dlaczego? gdzie wiozą nasze ubrania?
Adaś zadawał sobie coraz więcej pytań. I tak upłynęła mu godzina. Nudziło mi się więc układał wszystkie majtki.
Po czterech godzinach jazdy ciężarówka zatrzymała się.
ESTÁS LEYENDO
U Adasiaaaa NiezguUuUuutkiii !!!
De TodoJesteś ciekaw losuw dzielnego jak rzyrafa adasia niezkutki co sfendzom go sutki? Nie? Bo ta książka jest przeznaczona wyłącznie dla osób niepełnosprawnych oraz mądrych jak drzewo. Jeśli nie masz jeszcze odwagi to nie czytaj... Ja poczemam. Musisz oc...
