Wyszłam z Malfoy Manor, wraz z moją Matką i Bratem. Wybieraliśmy się właśnie na ulicę pokątną. Draco zachowywał się inaczej niż zwykle, był taki tajemniczy i.. oschły ? Sama nie wiem, po prostu zachowywał się dziwnie. Złapałam go za rękę i popatrzyłam w oczy, spojrzał się na mnie i przytulił. Poczułam dziwny chłód emitujący z jego ciała, spojrzał się na mnie a jego oczy przepełnione były troską. Kiedy dotarliśmy na miejsce Draco powiedział że musi gdzieś iść. Zdziwiłam się bo myślałam że przyszliśmy tutaj żeby kupić książki, ale trudno. Draco poszedł a ja z mamą poszłyśmy na zakupy.
*Perspektywa Draco*
Ciężko było mi odejść i ukryć to wszystko przed moją siostrą, ale nie miałem wyboru. Wybrałem się do Borgina & Burkesa. Czarny pan już tam czekał. Kiedy zbliżałem się do budowli strasznie się stresowałem, nie wiedziałem co mam o tym wszystkim myśleć. Byłem przytłoczony tymi wszystkimi emocjami, które plątały się w mojej głowie. Kiedy wszedłem do środka, wszystkie oczy zostały zwrócone w moją stronę. Czarny Pan zaczął mówić w moim kierunku :
- Spójrzcie tylko Draco Malfoy zaszczycił nas swoją obecnością, cóż chłopcze twój ojciec zawiódł ale mam nadzieję że ty nie zawiedziesz.. chyba że się mylę ?-
Ciarki przeszły mnie po plecach kiedy usłyszałem jego drżący a zarazem mrożący krew w żyłach głos.
- Oczywiście że się Pan nie myli , podołam zadaniu nie ważne co by to było- Powiedziałem dość pewny siebie mimo iż w środku byłem bardzo zestresowany. Podciągnąłem rękaw mojej czarnej koszuli i wystawiłem moją jeszcze nienaruszoną rękę w stronę Czarnego Pana. On zaś wyjął swoją różdżkę i wycelował w stronę mojej ręki. Zaczął coś mówić, najprawdopodobniej jakieś zaklęcie, ale nie mogłem się nawet na nim dobrze skupić. Przeszywający ból przepełnił całe moje ciało. Byłem niedaleki od krzyku. Po chwili ból ustąpił a na mojej ręce widniał symbol śmierciożerców. Po wszystkim Czarny Pan zwrócił się do mnie i powiedział mi jakie zadanie mam wykonać.. miałem zabić Albusa Dumbledorea. Nie ukrywam iż nie chciałem tego zrobić ale sprzeciwienie się Czarnemu Panu, to dosłownie skazanie samego siebie na wyrok śmierci. Teraz już wiedziałem. Nie ma odwrotu.
c.d.n.
VOCÊ ESTÁ LENDO
Beathris Malfoy [ZAWIESZONE]
Fanfic*** -Jesteś tylko zwykłą nic nie wartą tlenioną fretką Malfoy. Nikt cię nigdy nie pokocha..- Powiedział Harry i wycelował różdżką w mojego brata. -Ja go kocham- Powiedziałam, jako kochająca brata siostra powinnam się za nim wstawić.. choć nie wiem c...
![Beathris Malfoy [ZAWIESZONE]](https://img.wattpad.com/cover/185296615-64-k844496.jpg)