To było bardzo dawno temu. Wiem o tym. Ale gdy zapytałeś "od czego się to zaczęło?" pomyślałem że po tylu latach znajomości wypadałoby coś o sobie opowiedzieć... Urodziłem się w ciepłej prowincji Bonerlandu. Było to prawie dwa miliony lat temu... Moi rodzice nigdy mnie nie kochali. Traktowali mnie jak wyrzutka. Pewnego dnia, gdy się obudziłem, byłem w starej, zniszczonej chacie w środku Czarnej Puszczy. Zdezorientowany zacząłem płakać, w panice szukając rodziny. Byłem sam. Długo błąkałem się po lesie... Wtedy spotkałem JEGO. Siedział na pieńku, przed sporym paleniskiem i ze stoickim spokojem obierał czarnego jednorożca ze skóry. Długie włosy mężczyzny luźno opadały na jego nagie plecy. Był niezwykle wychudzony i brudny. Nie myśląc wiele poszedłem do niego i poprosiłem o coś do picia i jedzenia. Mężczyzna spojrzał na mnie swemi szarymi oczami i odparł
- usiądź obok mnie, dotrzymaj mi towarzystwa chłopcze, a dam ci coś, o czym ci się nigdy nie śniło. - szarooki uśmiechnął się, błyskając ostrymi jak brzytwy zębami.
- em... N-no dobrze... - wyjąkałem wtedy w odpowiedzi, po czym usiadłem na Bawolej Czaszce i wpatrzyłem się w ruchy tego dziwnego człowieka. Mężczyzna ułożył płaski kawał kamienia nad ogniem a na nim położył mięso i posypał jakimiś ziołami. Mój żołądek zwijał się z głodu gdy wyczułem zapach pieczeni. Oblizalem się wygłodzony do cna.
- kiedy będzie gotowe?... - zapytałem lekko zniecierpliwiony
- aby mięso jednorożca było zjadliwe potrzebuje sporo czasu. Bądź cierpliwy a zostanie ci to wynagrodzone. - mężczyzna dorzucił kilka gałęzi i sypnął jakimś proszkiem. Wrzasnąłem i spadłem z czaszki na trawę gdy zielonkawy płomień buchnął mi prosto w twarz. Mężczyzna zaśmiał się gardłowo i wziął mnie na kolana. Zarumieniłem się mocno gdy szarooki objął mnie na wysokości podbrzusza. Mimo wszystko byłem zadowolony że w tak wielkim, ponurym lesie znalazłem kogoś kto nie zamierzał zrobić ze mnie obiadu... Pożerałem wzrokiem mięso przez dobre półtorej godziny. Czułem jak mój żołądek trawi sam siebie.
- Nie wierć się bo mi się wbijasz - wysyczał mężczyzna w pewnym momencie - Rozumiem że jesteś głodny ale cierpliwości na Alfę i Omegę!
Przełknąłem ślinę i postarałem się już nie ruszać. Po parunastu minutach czerwonowłosy zdjął mnie ze swoich kolan i usadził obok. Wziął spory kawałek kory i przy pomocy patyka zdjął mięso z blachy. Podał mi prowizoryczny talerz i widelec. Bez namysłu rzuciłem się na mięso jak zwierzę. Nie minęło wiele czasu gdy pożarłem je całe a mężczyzna tylko patrzył na mnie z lekkim uśmieszkiem.
- Chcesz jeszcze, mały Edenie? - nabił sporą porcję mięsa na patyk.
- poproszę... - powiedziałem wpatrując się w mięso. Mężczyzna podał mi je a ja znów rzuciłem się na nie z wilczym apetytem. Mężczyzna zjadł swoją porcję i zgasił ogień po czym wstał i odszedł wgłąb lasu*
- z-zaczekaj! - wyjąkałem i pobiegłem za nim. Nie chciałem rozstawać się z jedynym źródłem jedzenia i jakiejkolwiek ochrony. Czerwonowłosy spojrzał na mnie przystając.
- dlaczego ci tak zależy żeby iść ze mną? - powiedział przyglądając mi się uważnie.
- no bo... - spuściłem lekko głowę - nie wiem gdzie jestem... I jestem sam... Poza tym... Przy tobie czuję się bezpieczniej... - spojrzałem na niego z lekkim smutkiem w oczach. Szarooki westchnął cicho i wziął mnie za rękę idąc wgłąb lasu. Poszedłem obok posłusznie i co chwila rozglądałem się naokoło. W tej części las był bardziej czysty i przejrzysty. Gdzieniegdzie słychać było śpiew dzikich Fenosów. Stadko małych Festurów przebiegło przed nami. Z zafascynowaniem patrzyłem na ich mieniące się kolorowo pióra. Z zafascynowaniem patrzyłem na te niezwykłe stworzenia które bez strachu przechodziły obok nas. Moim oczom ukazała się grota. Spojrzałem z lekkim przestrachem na szarookiego. Ten wyglądał na spokojnego... Przeszły mnie ciarki gdy weszliśmy do środka. Szliśmy długo wgłąb jaskini. Chłopak otwarł wielkie żeliwne wrota i wszedł do środka. Moim oczom ukazała się wspaniała komnata będąca swegorodzajnym salonem. Na prawo było mnóstwo drzwi a na lewo coś co wyglądało na jadalnię. Pod sufitem wisiał ogromny, kryształowy żyrandol oświetlający pomieszczenie delikatnym, jasnoniebieskim światłem. Zachwycałem się pomieszczeniem gdy czerwonowłosy pociągnął mnie w bok. Poszedłem za nim niczego się nie spodziewając.
- To twój pokój. - powiedział chłopak i wyszedł z pomieszczenia. Rozejrzałem się po pokoju. Była to duża sypialnia pomalowana na ciemnofioletowy kolor. Usiadłem na wielkim łóżku i położyłem się zapadając się w materac. Zapatrzyłem się w sufit i zamyśliłem. Nie minęło wiele czasu gdy usnąłem...
YOU ARE READING
The Night Stars are waiting for
FantasyEden był zwykłym chłopakiem znienawidzonym przez rodzinę. Jednego dnia jego życie obróciło się o 180°! Jego żywot nigdy już nie był taki sam.
