W dolince? w kotlince?
Chatka stoi przy lesie
W chatce mieszkał chłopak
Jako wieść ta niesie
Dawno lata temu
Była też dziewczyna
Dla niej posadzona
Pani Jarzębina
To dla niej zadbane
Były wszystkie kwiaty
Zrobiona altana
Aleje, rabaty…
Ona nigdy cudów
Tych nie zobaczyła
Skoro chłopca swego
Prędko zostawiła
Płakał po niej długo
Płacze chyba jeszcze
Jako łzy na ogród
Padły też i deszcze
W deszczu łez ulewnych
Ogród parł do życia
Aż dotarł do brzegów
leśnego poszycia
Dotarły do chatki
Taneczne podrygi
Aż szyby wybiły
kwiatowe łodygi
Znalazły tego co
Się nimi zajmował
Który od nasionka
Każdą z roślin chował
Spał przy parapecie
Zmarniały, zmęczony
A nad nim latały
Cztery podłe wrony
“Czego wy tu chcecie?”
zaśpiewały kwiaty.
“Krew nas tu zwabiła!”
Krzyczą wronie braty
Jak nie zaczną gryźć go
Szarpać za ubranie
Nic nie reagując
Na kwiatów błaganie
Wicher się nad chłopcem
Ulitował wreszcie
Zawiał, zadął w przeciąg
“Lepiej się pospieszcie!
Nim cierpliwość stracę!
Uciekajcie ptaki!”
Zwinęły manatki
Kracząc “Toś ty taki!
Kiedy my tańczyły
Latając na niebie
Przecieś dobrze wiedział
To było dla ciebie…”
“Wy podłe szachrajki
Nic tu nie ugracie
Przestańcie się bawić”
“Och! ty podły kacie!”
Wyleciały chyżo
Na wiatr obrażone
A za nimi wicher
“Nie uciekną one!”
Cicho się zrobiło
Jakby makiem zasiał
Wymamrotał chłopiec
Imię “Kasia… Asia…”
“Śpij, ach śpij kochany”
Zaśpiewały kwiaty
“Już zapomnij o tym
Co było przed laty
Zapomnij dziewczynę
Zapomnij świat cały”
Tako swego chłopca
We śnie kołysały...
YOU ARE READING
Maliryki
PoetryBallada, bajanie, baśń romantyczna Po troszę prawdziwa, po troszę liryczna...
