Wyobrażalibyście sobie, że wszystkie wasze marzenia, wspaniałe sny i koszmary spełniają się.
Pewnego popołudniowego dnia wybrałam się wraz z moim rodzeństwem na spacer. Szliśmy leśną drogą. Śpiewające ptaki, szum wiatru i przebijające się przez liście słońce wprawiało mnie w uczucie rozkoszy i spokoju. Trwała cisza, każdy z nas rozglądał się za czymś ciekawym i przykuwającym uwagę. Nagle Bryn zszedł z drogi. Przeskoczył przez rów i leżące nieopodal drzewo. Żaden z nas nie wiedział o co mu chodzi. W końcu odezwała się Lisa:
- Bryn coś się stało?
-Nie nic , tylko coś zauważyłem.- odpowiedział znajdujący się już prawie 30 metrów od nas Bryn.
-Pewnie to nic ważnego, no chodź już. - odezwałam się niecierpliwym głosem.
Chciałam dalej podążać drogą.
Nagle nie było go już w naszym polu widzenia, znikł za jakimiś krzakiem i nie odzywał się.
-Może coś mu się stało? - odparł Caspian
-Nawet tak nie mów, to nasz brat, nie chcielibyśmy tego.
-Halo Bryn słyszysz mnie? - krzyknęłam obawiająca się już wszystkiego.
-Jasne, może chcecie coś zobaczyć, coś nienaturalnego dla naszego świata? Uprzedzam was tylko jak będziecie szli uważajcie na błoto.
Razem z Lisą i Caspianem udaliśmy się na miejsce gdzie czekał już na nas Bryn. Od razu moim oczom ukazało się drzewo, dziwne drzewo. Zamiast jednego pnia miało dwa. Zaciekawiłam się i podeszłam bliżej, w końcu to tylko drzewo. Powoli przesunęłam rękom po korze. Była inna, nie umiem tego określić. Lisa także odrobinę się zbliżyła do dziury znajdującej się między pniami. Wyciągnęła rękę i powoli wsadzała rękę w dziurę. Jej palcę zaczęły znikać. Wsadzała głębiej aż do przedramienia. Ździwiłam się, przecież to nie możliwe. Obeszłam drzewo do okoła i tym razem, gdy się zatrzymałam wyciągnęłam dłoń. Moja także zniknęła. Odsunęłam się natychmiastowo.
-Może to jakieś ukryte przejście, sprawdźmy to. - Odezwał się Bryn zbliżający się do drzewa.
-Może lepiej nie.
-Nie wiemy co nasz czeka po drugiej stronie. - przytaknęła zawsze rozsądna Lisą.
-Chcesz zniknąć na zawsze z tego świata. Nie wiem jak ty ale ja nie.
-Ale skąd wiecie czy nie wrócimy? - kłócił się dalej Bryn.
Po dłuższej przerwie ciszy znów się odezwał.
-Ja idę, chcę zobaczyć co jest po drugiej stronie. Może czeka nas przygoda i wspaniałe chwilę.
-A jeśli nie, a jeśli czeka nas śmierć, bądź cierpienie.
-Nie wiem dlatego chcę to sprawdzić.
Teraz już nikt z nas go nie trzymał. Ubrał plecak na plecy i szybkim krokiem zbliżał się do drzewa. Pewnie szedł szybko, aby nikt z nas nie chwycił go za rękę. Był coraz bliżej aż staną przed. Odwrócił się i powiedział:
-Do widzenia, albo po prostu cześć. Może się już nigdy nie zobaczymy, ale pamiętajcie o tym, że zawsze was kochałem i byliście dla mnie najważniejszi.
Znikł. Myślami błąkałam gdzie on może teraz być.
VOUS LISEZ
Nieznany mi dotąd świat
AventurePewna dziewczyna o imieniu Alyss przedostaje się wraz z swoją 3 rodzeństwa najstarszym bratem Brynem, starszą siostrą Lisą i starszym od niej bratem Caspianem do magicznej krainy. Nie wiedzą jak się tutaj dostali i po co. Pewien żyjący na tym świeci...
