Padał deszcz. . . Było zimno. . . W stajni małej szkółki, nieopodal lasu, stała klacz z wadą grzbietu mająca niedługo się oźrebić. Właściciele czekali na dziesięć chwil, gdyż po oddzieleniu źrebaka od matki, chciał ją sprzedać na rzeź. Po nocy, rankiem niebo się rozchmurzyło, nasza gniada klacz urodziła ślicznego karego ogiera. Mały koniczek na nogi i zaczął powoli chodzić w koło boksu. Diara opiekuńczo patrzała na swoje maleństwo, z uwagą, żeby sobie nic nie zrobiło. Wtedy przyszedł stajenny Michał i zobaczywszy kare maleństwo zwołał wszystkich. Właściciel szkółki aktualizacji, że zrębie jest piękne i wygląda na zdrowe. Też po długich debatach wymawiają się dla niego imię, które miały uczcić pierwszego konia pana Zygmunta (właściciela). Parę tygodni później Witraż biegał z mamą po łące, nie mając żadnych trosk. . . Był na dzień był coraz piękniejszy. Szybko też nie jestem młodszy, półroczny Panter. Po oddzieleniu od matek te dwa razy miały się z sobą bawić, potem być razem ujeżdżane. Tak też się stało, po oddzieleniu się od Diary Witraż trafił na siebie razem z Partnerem, jednak to nie była taka taka dobra wiadomość. Diara z powodu swojej wady grzbietu, nie nadawała się pod siodłem więc dla p. Zygmunta była bezużyteczna. Tak więc zgodnie z postanowieniami dotyczącymi marnowania pieniędzy została sprzedana na rzeź. Witraż na odprowadzonej matce z wielkim smutkiem tak jak i inne konie. Wszystkie bardzo dobrze znają się na tym, co robią i są bardzo poczciwej Diary. Witraż stał się piękny, szlachetny koniem. Jako wałach wcale nie stracił temperamentu. Po trzech latach jego życia zaczął być ujeżdżany. Jednak miło sobie tego nie kojarzył. P. Zygmunt nie słynął z dobroci. Dla niego koń to przedmiotu, który służy mu do zarabiania. . . Inne konie ze szkółki poruszają się po dzieciach, które organizowały latem. Jednak konie to lubiły jako młodzi opiekunowie o nie dbali, karmili smakołykami i je kochali. . . Niektóre konie bardzo przywiązywały się do opiekunów i po rozłące miały złe samopoczucia. Witraż zaczął być ujeżdżany właśnie w okresie wakacji. Były prawdziwy bitwy o kto będzie jego opiekunem, ponieważ każdy sądził, że on jest najpiękniejszy. Wygrała 15 letnia dziewczynka. nie mówiąc o sobie podczas tygodniowych obozów dla dzieci, które organizowały latem. Jednak konie to lubiły jako młodzi opiekunowie o nie dbali, karmili smakołykami i je kochali. . . Niektóre konie bardzo przywiązywały się do opiekunów i po rozłące miały złe samopoczucia. Witraż zaczął być ujeżdżany właśnie w okresie wakacji. Były prawdziwy bitwy o kto będzie jego opiekunem, ponieważ każdy sądził, że on jest najpiękniejszy. Wygrała 15 letnia dziewczynka. nie mówiąc o sobie podczas tygodniowych obozów dla dzieci, które organizowały latem. Jednak konie to lubiły jako młodzi opiekunowie o nie dbali, karmili smakołykami i je kochali. . . Niektóre konie bardzo przywiązywały się do opiekunów i po rozłące miały złe samopoczucia. Witraż zaczął być ujeżdżany właśnie w okresie wakacji. Były prawdziwy bitwy o kto będzie jego opiekunem, ponieważ każdy sądził, że on jest najpiękniejszy. Wygrała 15 letnia dziewczynka.
Była dobra dla koni i je kochała, jednak była zbyt gwałtowna. P. Zygmunt czasami pozwala jej iść lążować, co nie było rozsądne. Dziewczyna wykonywała bardzo ostre ruchy nieraz szarpiąc Witraża, co na niego źle oddziaływało. Tak mijał się zwrot na drodze i opiewał się nim. Ostatnia nie może iść do uderzenia palcatem, gdy chciałbym odgonić dużo podczas czyszczenia. Wkrótce rozpoczął antypatycznie odnosić się do ludzi ze strachu. Zygmunta. Jako ujeżdżony już 5 latek, zyskał miano najpiękniejszego leczenia najgorszego konia stajni. . . Był zastraszony, a gdy ktoś się do niego zbliżył. Na jeździe był spokojniejszy, jednak często się płoszył, robił „rodeo" przez co nie jeździł w zastępie. Był skoczkiem. Zostało to zrealizowane z treningów. Gdy miał 6 lat do szkółki przyjechała 16 dziewczyna o imieniu Ewa. Jeździła już wiele lat, a jej miłość do koni nie dało się opisać w słowach. Mieszać w domach jednorodzinnych, z dużymi polami, w ostatnim czasie jej rodzice wybudowali stajnię, żeby jej kupić konia. Tak więc Ewa szukała dla siebie wierzchowca i trafiła tu pod lasami. Podczas gdy p. Zygmunt pokazywał jej i jej rodzicom konie na sprzedaż ona obserwowała biegającego dziko po padoku karego konia. Kiedy jej rodzice wraz z p. Zygmuntem oglądali spokojną kasztankę na szybko podeszła do ogrodzenia. Potem weszliśmy na pad, nawiązując kontakt z wzrokowym z Witrażem. Na ruszył się na nią, ale ona nawet nie drgnęła. Wtedy na zaczął rzucać łbem i stawać dęba z groźną miną, a ona jakby nigdy nic go dotknęła a potem zaczęła głaskać. A on, co było zaskakujące, usiłowałem, postawiłem się i zacząłem lizać dziewczynę z takim uczuciem jak matkę. . . To jest jej wymarzonym koniem, a ona była jedna z dawał się tak dotykać. Tak więc Ewa pobiegła do rodziców, którzy już prawie kupili kasztankę Emilie i niniejszym, że znaleźli ideał konia. Wtedy wszyscy spojrzeli na stwórcę, który nie był zbytnio zachęcający. Jednak kupiła się. Dla p. Zygmunta był bezużyteczny, więc z chęcią się go pozbył. Witraż u nowej właścicielki stał się spokojnym wierzchowcem o dużej potędze skoku. Nawet ona planowała wystartować na nim w amatorskich zawodach w skokach, jednak to były tylko namysły. Kary koń to rozumiał z nowej właścicielki i kochał ją bardzo. Razem z nim, gdy się nim opiekowała, razem biegali po padoku. Po prostu się kochali. Tak lata mijały, w miłości, radości, aż do pewnego dnia. . . To były akurat 9 urodziny Witraża. Razem pojechali poskakać do lasu. Nagle jedną ze starych gałęzi życia i spadła prosto za wierzchowca. Na zalęknięty ruszył cwałem, skręcił między drzewami chcąc przeskoczyć się, jednak Ewa się dłużej nie utrzymała spadając prosto na przeszkodę. W grecką panikę i pogalopował do stajni. . . Gdy ojciec Ewy zobaczył przerażonego konia, zaczął szukać swojej córkę. Znaleźli ją ale nie było z nią dobrze. Zjechały się karetki, było hałasu, a potem wszystko ucichło. . . Witraż nie wiedział co się stało. Czekał, aż jego pani przyjdzie go nakarmić wieczorem jak robić zawsze ale nie przyszła. Wtedy zaczął się denerwować. Niespokojnie chodził po ranczo w stajni, rżał rozpaczliwie. Parę godzin później przyszedł tata Ewy i zaczął coś mówić: - Musimy cię sprzedać koniku, ona już nigdy nie wsiądzie na konia. . . . Żadnego. . . - i zaczął płakać. Witka z dziewczyną którą już dawno nie widział. Nawet nie wiedział jak dawno. Pewnego dnia przyjechał jakiś mężczyzna, wszedł do stajni wraz z ojcem Ewy i oglądał Witraża bardzo Dokład. W końcu powiedział: -Miał pan racje. Jest piękny. Wygląd na silnym, chyba zaprzęgniemy go do wozu, ale na jazdach też będzie musiał ciężko pracować. . . Kiedy pojawiła się informacja: - To jak umowa? - A mężczyzna bez zwłoki: - Jutro po nim przyjadę. . . - wyszedłem ze stajni. Witraż zrozumiałe, że już nigdy nie zobaczę tego miejsca i znowu trafi do jakiejś szkółki. Na miejscu chodził do bryczki i do wozu. Woził wycieczki, małżeństwa i znosił cierpliwie bat na zadzie. Tam też było parę lat, jednak z biegiem czasu jako 16 lat straciłem okazały wygląd i został sprzedany, na jakieś gospodarstwo do pomocy w roli. Ciągnął ciężkie wozy, był bity batem bez litości i bardzo schudł. Nie lub jego nowego właściciela, bo nie można go pobrać z pierwszego właścicielem p. Zygmuntem, który też poszedł traktować jak przedmiot. Jako 22 lat został sprzedany do laboratorium, gdzie testowano na stare koniach różne świństwa. Chodził tam młody weterynarz o imieniu Tomek, który od razu zakochał się w Witrażu. Nazywał się na Krukiem. Bardzo się przy nim przywiązał i nie mógł ścierpieć widoku tego niegdyś pięknego konia, a teraz cały w krostach, wychudzonego staruszka. Tak więc pewnego dnia wykupił się stamtąd Kruka, i zabrał go do nowego domu, i cieszył się z życia. Było tak dobrze jak u Ewy i bardzo pokochał Tomka, tak jak kochał ją. Tu też w wieku 25 lat zdechł jednak nie z bólu tylko ze starości. Był szczęśliwy. . . .
