ROZDZIAŁ PIERWSZY

42 3 3
                                        

Młoda kobieta wyszła z hali ujeżdżeniowej, prowadząc obok ciemnogniadego, średniej wielkości wałacha.
- Musisz pamiętać o odpowiednim dosiadzie podczas skoków, jest już o wiele lepiej, niż ostatnio. - powiedziała trenerka. - Ja idę do domu, rozsiodłaj go i odprowadź do boksu. Do widzenia.
- Do widzenia i dziękuję za dzisiejszy trening. - odpowiedziała, po czym wprowadziła konia do boksu i zabrała się do pracy. Odniosła siodło na miejsce, wróciła po ogłowie, które powiesiła na drzwiach boksu i odwróciła się do konia, którego nagrodziła za jazdę marchewką. Poczekała, aż zwierzę zje, po czym wtuliła w jego sierść.
- Jestem szczęśliwa, że mogę tu przyjeżdżać, ale czuję się taka samotna... - powiedziała, wplatając palce w grzywę. Koń stał grzecznie, pozwalając jej na czułości.
- Na mnie już pora. - powiedziała kobieta, po czym zabrała ogłowie, zamknęła boks, pochodziła jeszcze chwilę między innymi zwierzętami i wyszła ze stajni. Wsiadła na rower i ruszyła w drogę do domu, gdzie czekał na nią czteroletni syn i dziadkowie.
Po powrocie weszła do swojej sypialni, gdzie właśnie mały Aleks ucinał sobie popołudniową drzemkę. Podeszła do dziecka, delikatnie całując go w policzek, po czym po cichu przebrała. Nastawiła wodę, by za kilka minut zalać aromatyczną, świeżo mieloną kawę. Zaniosła też owy napój dla dziadków, którzy w swoim pokoju oglądali film. Ruszyła w stronę swojej sypialni, postawiła kubek z kawą na stole, po czym podeszła do fotela. Uśmiechnęła się, widząc na nim śpiącego, zwiniętego w kłębek, czarnego kota. Wzięła go na ręce, sama usiadła wygodnie w fotelu, ułożyła zwierzątko na swoich kolanach, po czym sięgnęła po telefon. Weszła na Facebooka, by zobaczyć, co nowego u znajomych, którzy byli rozrzuceni po Polsce, a nawet po świecie. Natrafiła na reklamę gry o nazwie The Great Ottomans. Zawiesiła się przez chwilę, po czym kliknęła w ikonkę gry. Telefon przeniósł ją na stronę sklepu Play. Zaczęła czytać opinie o grze, zerknęła w grafikę. Zastanawiała się chwilę, jeszcze raz zerknęła w komentarze. "Zapraszamy do sojuszu..." rzuciło się jej w oczy.
"Czyli o ile się nie mylę, jest tam czat...". Pomyślała ze smutkiem, wspominając czasy, gdy grała w podobną grę. Zdobyła na niej wirtualne znajomości, które przeniosły się nawet na Facebook, co dla niej znaczyło już tyle, co znajomość realna. Niestety, jej grupa zaczęła rosnąć w siłę, co spowodowało, że inni gracze namawiali ją do wydawania na nią realnych pieniędzy. Ona nigdy tego nie robiła i nie zamierzała dla nich tego zmieniać. Wyrzucili ją z grupy, znajomości się urwały. Na tym polega gra, że po czasie takie znajomości prędzej czy później się skończą, jednak dla niej był to swoisty koniec świata i cierpiała bardzo, obiecując sobie, że już nigdy nie zaangażuje się w podobną zabawę. Jednak coś ją podkusiło i kliknęła ikonę "pobierz". Za chwilę dostała komunikat, iż aplikacja została pobrana pomyślnie. Następnie wybrała opcję otwórz. Pobawiła się chwilę samouczkiem, po czym otrzymała zadanie, by dołączyć do sojuszu. Szukała jakiegoś, gdzie mogliby być Polacy, bo w większości były to sojusze obcokrajowe.
"Założę swój, w zasadzie co mi szkodzi. Zadanie będę miała zaliczone, a jak nikt inny nie dołączy, też się nic nie stanie." Jak pomyślała, tak i zrobiła. Po kilku minutach zapomniała o tym, a że nic nie miała już do zrobienia w grze przez dłuższy czas, wyłączyła ją i zostawiła telefon na stole. Po niedługim czasie obudził się Aleks, więc poszła się nim zająć.

To tyle, jeśli chodzi o pierwszy rozdział. Taka głupotka, piszę coś takiego pierwszy raz, nie wiem jak wyjdzie. Kolejny będzie już dłuższy. No to chyba na tyle.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Mar 02, 2019 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

TGO Where stories live. Discover now