Oczy wpatrzone w oczy,
splecione dłonie,
czarujące uśmiechy,
kolana mięknące z wrażenia,
ciepły oddech owiewający policzek.
Noc staje się dniem.
Czar prysł, pękła bańka szczęścia.
Teraz wpatruje się w inne oczy,
trzyma inne dłonie,
obejmuje inne ciało.
A jej pozostają mętne wspomnienia i niespełnione nadzieje.
YOU ARE READING
something
Randomjakieś wierszydła mojego autorstwa w sumie to wylewam tu nadmiar emocji
