Prolog

73 10 5
                                        

Kilkanaście lat temu

Chłodny wieczór był ocieplany przez kominek w saloniku, a świeżo zaparzona kawa unosiła się w pomieszczaniu i dawała upust zmyśle węchu. Razem z korzennymi ciastkami i ciastem idealnie komponowały się na stoliku razem z słonecznikami w dzbanie postawionym na samym środku. 

Przy wcześniej wspomnianym kominku siedziała sobie mała dziewczynka z długimi włosami, które upięte były w dwa warkocze i zapięte na końcu czerwonymi kokardkami. Ta mała istotka wpatrywała się teraz w iskrzący się ogień w kominku i nie potrafiła oderwać od niego oczu. 

-Sofia mówiłam ci żebyś za długo nie przebywała przy ogniu-odezwał się starszy głos kobiety, która siedziała na fotelu i była zajęta widełkowaniem-To niebezpieczne, a kto wie co, by się stało jakbyś się za bardzo przybliżyła.

-Dobrze babciu-odezwała się mała Sofia i podeszła posłusznie do babci, by zacząć bacznie obserwować jej poczynania-Jak dorosnę to zostanę ogniem-uśmiecha się do starszej kobiety.

-Och wnusiu, nie chciałabyś, być ogniem.

-Dlaczego? Zawsze bym się świeciła i ludzie, by uważali mnie za piękną-mówi radośnie.

-Sofio uwierz mi, choć ogień jest piękny to, gdy urośnie ludzie zaczynają się go bać-odzywa się drugi głos, tym razem mężczyzny.

-Ja będę dobrym ogniem dziadku, nie złym-odpowiada i dumnie wyprostowuje się przed dziadkami na znak swojej pewności siebie.

-To tak nie wygląda za bardzo-zaczyna babcia-Kiedy ktoś zdenerwuje ogień to ten się złości i zaczyna niszczyć wszystko na swojej drodze-mówi kobieta, a dziewczynka się jej przysłuchuje.

-Najlepiej jest w ogóle unikać ognia, lub go przynajmniej ograniczyć tak jak my-odzywa się dziadek, a babcia odwraca się w jego stronę. 

-To niby, jak bym wtedy miała ci coś ugotować?-pyta staruszka.

-To inna sprawa-uśmiecha się rozbawiony dziadek-A zresztą znając twoje cudne rączki, to byś potrafiła nawet na kamieniach coś przyrządzić-komplementuje on swoją kobietę, a ta tylko wywraca oczami i się pod nosem delikatnie uśmiecha.

-Ty to już się lepiej zajmij swoimi krzyżówkami-mówi i udaje niewzruszoną, choć dziadek dobrze wie, iż ta kobieta go bardzo kocha zresztą z wzajemnością.

-Już się zajmuję-mówi i otwiera jedną stronę krzyżówki, która była jak zawsze na stole gotowa do otwarcia-Choć wnusiu, pomożesz mi-zachęca dziewczynkę, a ta siada obok niego i przy okazji chwyta za jedno ciastko, by od razu włożyć je do buzi.

-Pomogę ci dziadku-uśmiecha się.

-Liczę na to-odpowiada-Pierwsze pytanie-zaczyna-Kobieta, która stoi u boku księcia-mówi.

-Księżniczka!-krzyczy radośnie dziewczynka i aż podskakuje na kanapie.

Dziadek spogląda z uśmiechem na dziewczynkę i wpisuje słowo do krzyżówki.

-Dobrze-mówi.

-Jak będę duża to zostanę księżniczką i będę stała u boku księcia-uśmiecha się dziewczynka-Dziadku róbmy dalej!

-Już, już...

Dziadkowie spoglądają na siebie z uśmiechem, lecz nic już nie mówię...

***

Oczekując jutraStories to obsess over. Discover now