♡Pov's Lucy♡
Patrzyłam w lustro na swoją beznadzieją twarz.
Po kim ja jestem taka brzydka?
Mój wzrok przeniósł się nadgarstki na nich widziały rany po żyletce. Sięgnęłam po czerwono bluzę która leżała na łóżku. Nie miała na sobie żadnych napisów za to miała idealne dla mnie dość długie rękawy. Nie mogę za bardzo chodzić w krótkich rękawach nie chce aby Harry zobaczył ślinaki i rany po żyletce. Nie chce by nikt się o tym dowiedział. Nienawidzę mojego życia nie raz chce je skończyć. Ciągle używam argumentu "inni mają gorzej" ale czy może być jeszcze gorzej? W pewnej chwili poczułam wibracje telfonu. Wyjełam urządzenie z kieszonki moich dżinsów z dziurami.
Na ekranie wyświetlił się kontakt
Od 👌Harruś👌: Jestem pod twoim domem księżniczko 😘
Harry jest moim jedynym i najlepszym przyjacielem ma obecnie 18 lat jestem o 2 lata od niego młodsza chodzi do tego samego liceum co ja. Nienawidzę uczęszczać do mojej szkoły nie dlatego że nie lubię się uczyć. Mam dość obrażenia ze strony rówieśników i trochę starszych uczniów. Marzę o tym by zmienić szkołę ale "Ojciec" nie chce o tym słyszeć ogólnie mało z nim rozmawiam doprowadzą mnie tylko on do łez tak jak wszyscy. Cały świat chyba o tym marzy by mnie wykończyć jedną osobą w której mam wsparcie to Harry. Nie wiem jakim cudem z mną wytrzymuje. Znam się od przedszkola razem się wychowaliśmi. Kiedyś było o wiele lepiej. Dla małych dzieci nie istniało słowo "problem" cały czas tylko bez troska zabawa. Tęsknię za tym i to bardzo. Poczułam znowu wibracje telfonu.
Od 👌Harruś👌: Mam pojechać bez ciebie? :D
Do 👌Harruś👌Już idę daj mi 5 minut.
Jak napisałam tak zrobiłam. Wyszłam przed dom gdzie był zaparkowany motor należący do owego przyjaciela a obok niego stał sam właściciel. Harry jest bardzo przystojny i ma dość duże zainteresowanie u dziewczyny dziwi mnie że jest singlem. Zawsze gdy gdzieś jesteśmy to musi podejść do niego jakaś dziewczyna i go zaczepić. Zawsze wtedy mam ochotę odejść i zostawić ich samych lecz Harry mi na to nie pozwala i spławia dziewczynę. Poświęca mi naprawdę dużo czasu. Lecz nie chce go ograniczać rozumiem że ma swoich znajomych i chce z nim spędzać wolny czas. A jednak spędza go ze mną...
Przywiatliśmy się i ruszyliśmy w stronę szkoły. Droga minęła dość szybko.
♤♤♤♤♤♤♤♤♤♤♤♤♤♤♤♤♤♤♤♤♤♤♤
Szłam w stronę szafki omijając wrogie spojrzenia uczniów. Gdy ją otworzyłam wysypały się z niej kartki
"Dziwka" "Szmata" "Zabij się"
Z moich policzkach spłynęły gorące łzy. Dlaczego oni mnie tak nienawidzą dlaczego? Usłyszałam śmiech oczywiście z mnie..
Pięknie
Podniosłam kartki z podłogi i wyrzuciłam je do kosza. Z Szafki wyciągnęłam książki od matematyki i ruszyłam w stronę klasy.
♤♤♤♤♤♤♤♤♤♤♤♤♤♤♤♤♤♤♤♤♤♤♤♤
Siedziałam sama w ostatniej ławce jak zawsze sama. Nie przeszkadzało mi to za bardzo przyzwyczaliłam się do tego. Przed demną siedziała Victoria. Jest ona wysoką blondynką o zielonych oczach zawsze jest ubrana w markowe ubrania. Kleji się do Harrego od początku roku szkolnego.
*dźwięk dzwonka*
-Możecie wyjść na przerwę nie zapomnijcie się przygotować do kartkówki.-po słowach pani Olivers sięgnęłam po książki i zeszyt z ławki i ruszyłam w stronę korytarza. Czułam na sobie kpiące spojrzenia uczniów spróbowałam choć na chwilę je zignorować. Otworzyłam metalową szafkę i włożyłam tam książki i zeszyt.
-Co teraz mam?-pomyślałam mój wzrok skierował się na plany lekcji.
Historia..
W sumie ucieszyło mnie to. Lubię ten przedmiot. Jedynie Pan Philips jest jakiś dziwny... dużo jest plotek na jego temat. Żadną z nich nie wierze. Gdyż są trochę przesadne. Postanowiłam kupić sobie wodę z automatu. Podeszłam do urządzenia włożyłam monetę i kilknełam numer 36 po chwili wyjełam z automatu butelkę z wodą. Ruszyłam w stronę korytarza i usiadłam na parapecie okna. Otworzyłam butelkę z wodą i wzięłam jednego łyka. Po chwili zobaczyłam idącego w moją stronę Harrego. Usiadł obok mnie na parapecie w ręku trzymał opakowanie cipsów papryczanych.
-Co teraz miałaś?-spytał szatyn wyjmując jednego cipsa z opakowania.
Zdziwiła mnie trochę jego obecność myślałam że poszedł na wagary z znajomymi jak zwykle ale jednak się myliłam.
♡Pov's Harry♡
-Matematykę.-odparła brunetka bawiąc się włosami.
Szczerze mówiąc martwię się o nią jest strasznie przybita i zamyślona jeszcze Ci debile z naszej szkoły gdybym mógł to bym wszystkich zastrzelił.
-Chcesz?-wyciągnąłem w jej stronę opakowanie cipsów.
-Nie, dziękuję.-powiedział brunetka posyłając mi uroczy uśmiech.
I to jest kolejny powodu dlaczego się martwię Lucy nic prawie nie je jest bardzo chuda aż jej kości widać. Zawsze mogę się jej zwierzyć i pomaga mi nie oczekując niczego. A ja? Ja nie potrafię jej pomóc. Nigdy nie mówi mi o swoich problemach zawsze tylko zmienia temat. Nie raz dziewczyna nie odzywa się nawet parę dni nie odbiera, telefonów nie odpisuje i nie chodzi do szkoły. A jeśli jest w szkole zazwyczaj przesiaduje sama na parapecie w szatni lub na korytarzu. Zapewnia mnie że jest dobrze ale jej nie wierze. Po prostu widać to po czerwonych oczach od płaczu. Chciałbym jej pomóc tylko ona tej pomocy nie przyjmuje.
Kiedyś się wszystkiego dowiem.
YOU ARE READING
Zbyt różni...
RomanceLucy Sevil: Niska brunetka o niebieskich oczach nieśmiała, wrażliwa, drobniutka, zamknięta w sobie. Harry Carven: Wysoki szatyn o czarnych oczach buntowniczy, pyskaty, uparty.
