1. witam w moim świecie

132 10 0
                                        




25 sierpnia. To były dziwne dni, a co gorsza ostatnie dni wolności. Nie traktowałam tego by się wyszaleć, po prostu pragnęłam wyspać się do nienagannej godziny, włączyć netflixa i leniuchować ile wlezie.

Powoli podnosząc się z łóżka zerkam w duże lustro w moim pokoju i po prostu patrze. Delikatnie poprawiam moje ciemno blond włosy, rutynowa poranna toaleta i zarzucam różowa zwiewną sukienkę. Promienie słońca delikatnie zerkając do mnie przez balkon więc uśmiecham się do siebie na myśl o ostatnich dniach takiej pogody.

-Charlotte! wstawaj i to już. -zawołała mama. Poczułam zapach jabłecznika, ale nie odezwałam się.

-Hallo, pani Spearks bo mam dosyć Twojego leżenia w łóżku do południa! -nie daje za wygraną.

Dla mojej mamy południe zaczyna się o 10. Pomyślałam lekko uderzając się w czoło. Zamykając drzwi od pokoju, od razu zdziwiłam się niecodzienną ciszą na piętrze naszego domu. Zazwyczaj z pokoju mojego młodszego brata dobiegają rozmowy, krzyki i odpowiedzi dobiegające z komputera. Michael- mój brat gdy nie gra, imprezuje gdy nie imprezuje ma bardzo irytującą naturę dokuczać wszystkim wokół. Różnica wieku jaka nas dzieli to rok, Mike to głupiutki 18-latek. Przystanęłam na chwilę i otworzyłam drzwi do jego pokoju. Pusto. Nie reagując jakoś specjalnie, biorę do ręki telefon i zbiegam po schodach.

-Mike nie ma. -informuję rodzicielkę wzruszając rękami

-nie ma? zaraz do niego zadzwonię i sprowadzę do pionu! -krzyknęła z kuchni zalewając kawę. Jego nic nie sprowadzi do pionu, mruczę pod nosem i zakładam trampki.

-będę za pół godziny, pa. -informuję mamę i wychodzę trzaskając drzwiami. Vineland o tej porze tętni życiem. Na ulicach tłok, rozmyślam w między czasie o kolejnych dniach. Gdy nagle słyszę dźwięk dzwoniącego telefonu. Przeciągam tylko ikonkę i przykładam telefon do ucha.

-Bleisy! -krzyknęłam głośniej niż powinnam gdzie od razu spuściłam lekko głowę w dół. Nie lubiłam zwracać na siebie uwagi, byłam bardzo nieśmiała i na myśl że kilka osób zdziwiło się moim okrzykiem od razu poczułam dziwne ukłucie w gardle.

-cześć kochana, zamów dwie kawy w Lockress za 10 minut!

-ty stawiasz. -poinformowałam ją śmiejąc się.

Usłyszałam tylko delikatny śmiech dobiegający z telefonu i rozłączyłam się. Bleisy to moja przyjaciółka, jednak pechowo w wakacje spotykamy się po raz pierwszy. Brunetka spędza wolne u rodziny wraz ze swoim chłopakiem. Cieszyłam się, że w końcu wróciła.

Otwierając drzwi do kawiarni od razu szukałam wzrokiem mojego ulubionego stolika. Wolne.- odetchnęłam z ulgą. Podeszłam do kelnera i zamówiłam dwie białe kawy. Kawiarnia ta charakteryzują się ogromną przestrzennością, bardzo ładnym blado-różowym wystrojem. Przy każdym stoliku znajdowała się półka z książkami. To był mój świat. Wzięłam jedną z nich i powoli kartkowałam.

-proszę bardzo. -młody mężczyzna przynosi zamówienie i patrzy na mnie przez parę sekund.

-wychylam się zza książki i uśmiecham się ukazując dołeczki. Natomiast nie chcąc wprawić go w zakłopotanie i spuszczam głowę.

Parę minut później po wypiciu kawy lekko się denerwuję bo mojej przyjaciółki wciąż nie ma, nie wzięłam ze sobą pieniędzy. W głowie mam obraz gdy podczas zakupów mama gdzieś odchodzi a ja mam przed sobą furę zakupów. Kto za to zapłaci? Nerwowo się rozglądam i humor całkowicie mi opadł.

'przepraszam cię Charr, samochód odmówił posłuszeństwa i musiałam wezwać pomoc'

Czytam wiadomość z buzią lekko otworzoną. Ogarnęło mnie zdenerwowanie więc chciałam szybko to wyjaśnić z obsługą. Podchodzę do kelnera i zaciskam usta w prostą kreskę.

-Coś nie tak? a może coś jeszcze podać? -pyta zwinnie obracając naczynie w rękach.

-ja.. ja przepraszam.- wydukałam ledwo co. Czekałam na kogoś, jednak nie wzięłam ze sobą pieniędzy.- powiedziałam jednym tchem dotykając nerwowo szyi. Ja pójdę do domu i zaraz zapłacę albo może zadz..- kelner przerywając mi morderczym spojrzeniem

-zapraszam na zmywak.- powiedział to tak poważnie, że poczułam jak chce zakopać się pod ziemie. Mężczyzna widząc moją minę wybuchnął nagle śmiechem i wdrukował rachunek.

-ja bardzo przepraszam, zaraz przyniosę pieniądze.-zmusiłam się do uśmiechu i szybko odwracając się wpadłam na wysokiego mężczyznę. Mój wzrok skierowany był wprost na jego białą koszulę, która ładnie dopasowała się do jego umięśnionej sylwetki.

-jakiś problem? -zapytał przenosząc wzrok na kelnera, następnie na mnie unosząc prawy kącik ust. Podniosłam lekko głowę i ujrzałam jego niebieskie oczy patrzące na mnie, miał krótko ścięte włosy i lekki zarost, który dodawał mu uroku. W przeciągu paru sekund oceniałam w myślach na ile lat wygląda. Może 25 lat i lekko zmarszczyłam brwi.

Kelner wytłumaczył sytuacje mężczyźnie a ja myśl jak głupio to brzmi zacisnęłam oczy przepraszając po raz kolejny. Mój towarzysz sam się zaśmiał.

-ja zapłacę za tą istotę.- powiedział wymieniając uśmiech z kelnerem.

-Charlotte. -poprawiłam go chowając kosmyk włosów za ucho.-ale..nie musisz, ja zaraz.. i wrócę.. jeśli zaczekasz.- nie udolnie zaczęłam sklejać zdanie a tajemniczy mężczyzna patrzył na mnie cicho śmiejąc się.

-To jak Charlotte, może jutro Ty postawisz mi kawę? -zapytał a sekundę później posłał mi uroczy uśmiech ukazując rząd białych ząbków.

your owner.Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz