R1:

78 3 0
                                        

Moje życie było wcześniej zwykłe, szare i nudne. Zachciało mi się szaleństwa, to teraz mam. Jestem jedną ze słynniejszych piosenkarek, dzięki programowi The Voice of Poland. No tak właściwie Gee jest. Gee to jest mój pseudonim artystyczny. Nikt nie wie, że ta Gee to ja, ani moja rodzina, ani przyjaciele. To nie tak, że im nie ufam. Porostu wszystko miało pójść inaczej. Miałam wejść do studia. Przebrana, w masce, peruce makijażu i te sprawy. Wszystko szło do tego momentu wyśmienicie, do kiedy zaczęłam śpiewać piosenkę. Wczułam się totalnie. Wlałam w nią wszystkie moje emocje. Strach, że ktoś mnie rozpozna, radość z powodu świetnej zabawy, smutku z powodu sytuacji rodzinnej. To wszystko się we mnie skumulowało i wtedy ze mnie zeszło. To nie było bezpieczne. Obruciłam wszystkie fotele. To było straszne. Nie mogłam uwierzyć. Ja wcale nie mam talentu. Nie mam. Kilka miesięcy pracowałam nad tą piosenką. Więc jak tylko dotarło do mnie co się stało, zaczęłam uciekać niestety zatrzymał mnie pan Tomasz Kammel i kazał wrócić na scenę. Co miałam niby zrobić? Wróciłam bardzo zrezygnowana. Trenerzy, widać już chcieli już zacząć się przekomarzać i przekonywać, do której drużyny powinnam pójść, ale ja ich uprzedziłam. Wyjaśniłam, że to wszystko, to jest pomyłka i uciekłam. Tym razem mi się udało, ponieważ wszystkich zaszokowałam moim wyznaniem. Nigdy w historii programu nie było takiej sytuacji, że uczestnik wybiega z płaczem. I to nie był płacz szczęścia. Czułam się naprawdę poniżona w tamtym momencie. W końcu wyjaśniałam tę sprawę na forum i przy obecności kamer. To nie wróżyło dobrze. Kiedy wróciłam do domu, spotkało mnie niezbyt miłe przywitanie.
-I gdzie się szlajałaś?
-Nigdzie, tak poprostu się szwendałam po mieście.
-No dobrze, już dobrze. Nawet nie pytam o nic więcej, nie chcę wiedzieć. Pamiętaj tylko, że jutro kończy mi się urlop i wracamy do domu.-powiedziała kobieta.
-Dobrze, mamo. Jestem już spakowana, tylko nastawię budzik. O której, wyjeżdżamy.
-Do 11:00 musimy opuścić hotel. W ogóle dziewczyno, jak ty wyglądasz? Jak jakaś lafirynda. Zadbaj w końcu o siebie, jesteś kobietą...
No i znów ta sama śpiewka. W domu raczej nie jestem nikim ważnym. Kiedyś się tym przejmowałam, teraz jednym uchem wpuszczam, a drugim wypuszczam. To dzięki moim przyjaciołom, nie czuję się czasem aż tak bezużyteczna jak mówi moja matka.

#NARRATOR TRZECIOOSOBOWY#
Jurorzy wciąż byli w szoku po występie Gee. Dziewczyna przyszła sama nikt nie wiedział skąd i po co się zjawiła. Ale to wszystko było dziwne. Dziewczyna wchodzi śpiewa, a kiedy cztery fotele się obracają, dziewczyna wybiega z płaczem. Kiedy śpiewała wszystko jakby zamarło, a dziewczyna stwierdziła, że nie ma talentu. To wszystko wzbudziło podejrzliwość najmłodszego z jurorów Michała Szpaka.
-Ale, Gee dała dzisiaj czadu, prawda? - zapytał znajomych z pracy.
-Tak, tylko szkoda, że uciekła. Ma dziewczyna wielki talent. Szkoda, że nie chce z niego korzystać. - powiedział z ubolewaniem Piotr.
-A mnie się zdaje, że skoro uciekła to jednak jej aż tak bardzo nie zależało.-stwierdził sucho Grzesiek
-No, a ty Patrycja? Zwykle ci się buzia nie zamyka. Czemu milczysz i co myślisz o Gee?- zapytał Michał koleżanki. Ona zwykle rozumiała go najlepiej.
-Kiedy się odwróciliśmy wydawała się być przerażona. Kocha muzykę to po niej widać, ale to trochę tak jakby się bała wypuścić tę muzykę na zewnątrz. Ma jakąś blokadę. Kurczę w sumie szkoda, że uciekła. Bardzo chciałabym jej pomóc.-tłumaczyła Patrycja.
-Słuchajcie nie jesteśmy przecież jakąś charytatywną organizacją. Nie wszystkim zawsze da się pomóc, szczególnie jeśli ta osoba nie chce uzyskać pomocy. Poradzimy sobie bez niej. A co to Polska ma mało utalentowanych osób?-obstawał przy swoim Grzegorz. Michał po słowach Patrycji głęboko się zamyślił. On także dostrzegł w dziewczynie niesamowitą wrażliwość, ale także jakąś blokadę. I wpadł na pomysł.
-Słuchajcie, chyba wpadłem jak można jej pomóc. Skontaktuję się tylko z moim managerem i jak tylko będę coś wiedzieć, to natychmiast dam wam znać.-powiedział bardzo podekscytowany młody mężczyzna.
-Na mnie, nie liczcie. Nie zamierzam się do tego przyczynić. Nie moja sprawa. Wasza też nie. Dlatego wam to odradzam, ale i tak zrobicie jak uważacie za słuszne.-powiedział Grzegorz. Wiedział, że jego koledzy chcą dobrze. Tylko to nie była ich sprawa, a taką namolnością mogą się wpędzić w kłopoty. To jest zbyt niebezpieczna akcja, a on nie chciał potem tłumaczyć się prasie. Już wystarczająco te plotki nabruździły w życiu niejednego celebryty.

Secret Life-Dawid Kwiatkowski Where stories live. Discover now