Na peronie dziewięć i trzy czwarte panowało wyjątkowe zamieszanie. Panujący hałas, powodowany głównie przez skrzeki, pomiałkiwania i rechoty zagłuszał wszystko inne. Stała także lokomotywa, wypuszczając kłęby pary i przesłaniając widok. Najbliżej drzwi pociągu stało troje czarodziejów: kobieta, mężczyzna oraz około piętnastoletnia dziewczyna.
- Uważaj na siebie, Ellie - mówiła kobieta, patrzc na córkę ze łzami w oczach.
- Wiem, mamo - uspokoiła ją dziewczyna - Pamiętaj, że idę do Hogwartu nie pierwszy raz. Jestem na tym peronie po raz piąty i udało mi się nawet zdobyć odzankę prefekta. Poradzę sobie, naprawdę.
- Wiem o tym, kochanie - szepnęła kobieta, przytulając córkę.
- Twoja matka jak zwykle się rozkleja, każdy wie, że dasz sobie radę. - stwierdził stojący obok mężczyzna.
- Dave - rzuciła kobieta, piorunując go spojrzeniem. Dziewczyna roześmiała się.
- Elle! - dyskusję przerwał donośny głos. Cała trójka odwróciła się i zobaczyła idącą w ich stronę dziewczynę, mniej więcej w wieku Elisabeth.
- Tracey! - roześmiała się blondynka i pomachała jej. Po chwili jej przyjaciółka stanęła już obok.
- Muszę już iść mamo. Tracey już przyszła, poza tym muszę iść jeszcze do wagonu prefektów. Będę tęsknić - pożegnała się blondynka i przytuliła swoich rodziców, po czym wsiadła do pociągu.
- Będę musiała na początku zajść jeszcze na przód pociągu. Odłożę tylko bagaże do przedziału - powiedziała Elle, idąc przez pociąg w poszukiwaniu wolnych miejsc.
- Ach racja, pani prefekt - pokiwała głową Tracey z cieniem szyderzerczego uśmiechu na twarzy. - Zgadnij, kto jest, drugim prefektem - dodała, zaglądając do przedziału, w którym siedziała jedynie jakaś rok młodsza Gryfonka.
- Nie wiem, ale zgaduję, że Malfoy - mruknęła, wchodząc do wolnego przedziału i kładąc swoje bagaże.
- W rzeczy samej - odparła Tracey, zajmując miejsce i wyciągając z torby najnowszego Proroka Codziennego.
- Ty to jeszcze czytasz? - zdumiała się Elle - Przecież to jest kupa bzdur, użyłabym tego szmatławca najwyżej do napalenia w kominku - stwierdziła z mocą.
- Przez całe wakacje szydzili i obsmarowywali błotem Pottera, przynajmniej jest jakaś rozrywka. Poza tym co innego mam czytać? Żonglera? - zakpiła.
Ellie jedynie przewróciła oczami i opuściła przedział, idąc w kierunku wagonu prefektów. W połowie drogi natknęła się jednak na Malfoya, wychodzącego właśnie z innego przedziału.
- Cendroe - przywitał ją oschle. Blondynka odwdzięczyła się tym samym.
- Myślałby kto, prefekt - zauważył, wpatrując się w przypiętą do szaty dziewczyny odznakę.
- I tak nic nie może dziwić bardziej niż fakt, że ty zostałeś drugim. Twoim największym osiągnięciem nadal jest poprawne podpisanie się na teście z transmutacji - zakpiła.
Po chwili oboje weszli do wagonu, gdzie siedziała jedynie dwójka Krukonów. Ellie z ciężkim westchnieniem opadła na siedzenie, gdzie usiadł już także Malfoy.
- Zakład, że stary Dumbledore zrobił Pottera prefektem? - zapytał ślizgon, patrząc wyzywająco na Elisabeth. Blondynka uniosła brwi.
- Każdy wie, że Potter nim jest. To ulubieniec Dumbledore'a. Nikogo nie zdziwi też odznaka dla Granger, nawet ją samą.
- Założę się, że wkuła już wszystkie podręczniki z tego roku, a przy okazji jeszcze te owutemowe, tak na wszelki wypadek.
- Cóż, ona przynajmniej zda - rzuciła z szyderczym uśmiechem Elle.
Ich dyskusję przerwało otwarcie drzwi, przez które weszli prefekci naczelni, a zaraz po nich dwoje Puchonów. Brakowało jedynie Gryfonów.
Po krótkiej chwili drzwi otwarły się po raz kolejny i do środka wpadła Hermiona Granger oraz Ron Weasley.
- Weasley? - szepnęła zdumionym głosem Ellie. Ten jednak nie usłyszał, gdyż przeszedł już na drugi koniec przedziału, a zebranie wreszcie rozpoczęło się.
Wbrew przewidywaniom Elisabeth przedział opuścili dopiero po godzinie. Szybko się okazało, że i tak trudny rok nie będzie sielanką - do wielu zadań, jakie musieli zrobić w piątej klasie doszły jeszcze obowiązki prefekta, których było niemało.
Nie musieli na nie czekać długo - wraz z Malfoyem uwinęli się jako ostatni, przez co prefekci naczelni kazali im sprawdzić wszystkie przedziały jako pierwszym.
- Jeszcze nawet nie dojechaliśmy do Hogwartu - narzekał Malfoy, stając z ciężkim westchnieniem przed pierwszym wagonem.
Elle w odpowiedzi jedynie uśmiechnęła się drwiąco i ruszyła dalej, patrząc do następnego przedziału.
VOCÊ ESTÁ LENDO
Historia warta tysiąca galeonów
Fanfic"- Czy to jest...? - Tak. - warknął, nie podnosząc wzroku. Elle milczała, wpatrując się w niego. - Idź. - rzucił w jej stronę. - Nie każę ci tu zostawać. Nie chcesz brać w tym udziału. Nikt by nie chciał. - stwierdził gorzko. - Zostaję. - odpowiedz...
