Blask pełni księżyca oświetlał cały pokój . Szum drzew i odgłos komarów wprawiał mnie w jeszcze większy strach . Schowałam się pod kołdrą i zacisnęłam palce wstrzymując oddech . Próbowałam zamkąć oczy, ale odgłosy nie dawały mi spokoju . Cała spięta zacisnęłam powieki i skuliłam się jeszcze bardziej . Nagle usłyszałam dolne skrzypienie podłogi . Otworzyłam szeroko oczy i poczułam niepokój . Nikt by o tej porze nie wychodził z łóżka . Rodzice na pewno spali , nigdy nie wstawają w nocy nawet do lodówki . Po chwili usłyszałam bliskie skrzypienie drzwi , jakby ktoś chciał się dostać do mojego pokoju . Czułam , jak łzy otulają moje policzki . Cała się trzęsłam , choć nadal miałam nadzieję , że to któryś z rodziców . Wyjrzałam zza kołdry bardzo uważnie . To co zobaczyłam , przerosło moje oczekiwania . Czarna zjawa wpatrywała się na mnie swoimi wielkimi , żółtymi oczyma . W rękach trzymała nóż . Zaczęłam krzyczeć i wtuliłam się w poduszkę . Chwilę później usiadła obok mnie mama . Spytała mnie , co się stało bardzo spokojnym głosem. Przecież w drzwiach stała zmora , jak mogła jej nie zauważyć? Wskazałam palcem miejsce , w którym widziałam tajemnicze stworzenie . Mama pogłaskała mnie po głowie i rzekła:
- Niczego tam nie ma , musiało ci się coś przyśnić . Już się uspokój , nic się nie dzieje. - pogłaskała mnie po głowie ,poprawiła kołdrę i wyszła . Rzeczywiście , zjawy już nie było .
Potrzebowałam czasu, by wszystko sobie ułożyć w głowie . Na pewno to nie był koszmar , przecież widziałam ją na własne oczy!
O dziwo zasnęłam i obudziłam się dopiero rankiem . Modliłam się, by dzisiaj nie zdarzyła się ta sama sytuacja . Cały dzień spędziłam na dworze, by nie patrzeć na mój tajemniczy pokój . Wieczorem uparłam się, że chcę spać z rodzicami .
-Oj,nie jesteś już małym dzieckiem ! - zaśmiał się ojciec. - To tylko był koszmar, na pewno musiałaś coś obejrzeć w telewizji . - No już ,migiem do łóżka!
-Ale ja widziałam tę zjawę na własne oczy ! - zaczęłam płakać . Na rodziców moje piski nie wpłynęły , wylądowałam w moim koszmarnym łóżku . Odwróciłam się do strony okna i mocna ścisnęłam poduszkę . Cień ogromnego drzewa odbijał się w kącie . Zamknęłam oczy , gdy pięć sekund później znów usłyszałam znajomy odgłos . Zjawa tym razem stała przy moim łóżku śmiejąc się złowieszczo z nożem w ręku . Zaczęłam się drzeć na cały głos . Rodzice znowu przyszli i zmory już nie było .
