Księżyc samotnie władał niebem w pełni swego majestatu. Wraz z płonącymi w szklanych kloszach płomieniami oświetlał drogi i ciemniejsze zakamarki. Oblewał dachy bladą poświatą, niczym wydestylowanym promieniem. Odbijał się w okolicznym stawie pośród rozkwitłych śnieżnobiałych lilii. Na jego brzegu mężczyzna o księżycowych oczach wyznawał kobiecie miłość. Odbijał się w kroplach wina spływających po podbródkach towarzyszy o nadmiernie rozpalonych rumieńcem twarzach, którzy idąc ramię w ramię odśpiewywali starą wiejską balladę i wchodząc w kałużę rozproszyli obraz nocnego oka. Śpiewali o mężczyźnie, który dla ojczyzny porzucił dom i miłość od pierwszego wejrzenia. Oddał życie za życie obywateli kraju, a jego heroizm do dziś zbiera różane wieńce na chłodnym imiennym marmurze. Księżyc odbijał się także w oknach zatrzymując swoje promienie na ciężkich grubych połaciach materiału, którym były przysłonięte wszystkie okna, oprócz jednego...
Blask księżyca, czy też słoneczny promień, nie stanowiło to dla niego różnicy. Pióro, zataczając stalówką znane mu ruchy, kreśliło coś na jednej z dziesiątek zapisanych pod nią stron.
Płomień, kurczowo trzymając się na knocie, tańczył w rytm powiewu przynoszonego przez ruch pióra. Każdy skok rozjuszonego płomyczka niczym ostatniego obrońcy światła rozganiał cienie raz z prawej raz z lewej strony. Łakome ruchy mroku, na zmianę przepychającego się z wypłowiałym światłem, gromadziły się wokół skupionego nad swą pracą pisarza.
14 marca 280 rok N.E.
Jesteśmy właśnie przy granicy. Nie zmrużyłem oka tej nocy. Nękają mnie wyrzuty sumienia jako twojego ojca i moja powinność jako króla. Dwa tak ciężkie obowiązki, którym tak bardzo chciałbym podołać. Jednak nie mogę wychowywać Cię w świecie ogarniętym chaosem. Muszę to zatrzymać Shizen. Powstrzymać wszystkich tych ludzi, którzy osiągnęli wewnętrzną harmonię, a na przekór szerzą nieład. To prawda, lękam się. Drżę jak małe dziecko, ponieważ obawiam się, że nie wrócę. Napisałem dla Ciebie ten dziennik, aby po ukończeniu twoich osiemnastych urodzin, mógł nadal być w twojej pamięci. Może pomyślisz o mnie trochę inaczej niż jak o wiecznie zapracowanym ojcu. Może znienawidzisz mnie za tak wiele niewłaściwych decyzji, ale to bez znaczenia. Ja dalej będę Cię kochać Synu.
I wiedz jeszcze jedno: to nie Rada Pięciu kazała mi wyruszyć na tę krucjatę. Zrobiłem to z własnej woli. Wybacz, że tak długo kazałem Ci nienawidzić nieodpowiednich ludzi. To już mój ostatni wpis. To moja ostatnia prośba. – Wybacz mi. Teraz już jestem gotów. Gotów na śmierć lub zmianę całego świata. – Na papierze widniało kilka odciśniętych łez.
Gdy odsunął się od blatu cichy trzask drewnianego krzesła rozbrzmiał pośród ciszy. Podłoga skrzypnęła. Drzwi warknęły rozwierane.
– Mój panie, to już czas. – rzekł głos zatroskanego mężczyzny stojącego w drzwiach. – Ludzie są gotowi. Pański syn... on również czeka. – Uniósł się znad biurka zamykając papiery w skórzanej oprawie. Opieczętował je i przechodząc przez próg wręczył mężczyźnie, który jedynie kiwnął głową porozumiewawczo.
– A zatem chodźmy pokazać im, czym jest dla nas zemsta. – Złota rękawica z czarnymi piętnami wyjrzała zaa płaszcza.
Konie zarżały i z miejsca ruszyły galopem. Uderzenia kopyt o bruk rozbrzmiały echem wraz z głosem popędzających ich jeźdźców. Gdy bramy otworzyły się, wpadli tłumnie w zamgloną przestrzeń. Wyruszyli.
---------------------------------------------
Nawet mi się podoba.
YOU ARE READING
Dziennik Mata
FantasyDziennik Mata jest swoistym wstępem do wydarzeń, które nadejdą wraz z kolejną wielką erą i nowym pokoleniem. Tytułowy bohater opisuje we fragmentach poszczególne części swojego życia, które w głównej mierze przepełnione są walką o jego przetrwanie...
