- Ji Mun zapnij pasy. -
Uniosłam swój wzrok znad telefonu, do którego były podłączone białe słuchawki obklejone gdzieniegdzie taśmą klejącą. Nie za bardzo usłyszałam co mówiła moja rodzicielka a właśnie był mój ulubiony moment piosenki.
- Słyszałaś? Nie daj przytrafi się nam wypadek i wylecisz przez przednią szybę. Zapnij pasy. - Tym razem ostrzejszy ton mamy zmusił mnie do ściągnięcia słuchawek oraz chwycenia za niewygodny pas, który niesamowicie irytująco uwierał mnie w szyję. Gdybym mogła wymienić trzy rzeczy, których nienawidzę z pewnością na drugim miejscu znalazłyby się te ustrojstwa.
- Długo jeszcze? - Zadałam pytanie na co kobieta wzruszyła ramionami. Wtedy poczułam jak samochód staje w miejscu dlatego też podniosłam się z pozycji pół leżącej żeby zobaczyć co się dzieje. I tak nie miałam zbyt dużego pola widzenia. Jedziemy aktualnie tunelem. Tylko lampy na suficie oraz światła reflektorów z samochodów oświetlają jakoś tą trasę.
- Korek?
- Niestety. Pewnie są jakieś remonty na końcu, musimy poczekać.
Westchnęłam zrezygnowana ponownie wracając do poprzedniej pozycji. Nawet odechciało mi się ponownie słuchać muzyki. Szykuje się pewnie długie parę godzin czekania aż przepuszczą samochody.
- Lody się roztopią. - Wymamrotałam zaglądając ukradkiem do reklamówki z zakupami, która leżała na siedzeniu obok. - Szkoda żeby się zmarnowały.
- Ji Mun masz czternaście lat, zachowuj się tak jak na twój wiek przystało. Nie jesteś już małym dzieckiem. - Przewróciłam oczami, puszczając siatkę z zakupami.
Ji Mun to, Ji Mun tamto, ciągle ma do mnie jakieś pretensje. Chciałam sobie po prostu umilić czas żeby nie marudzić jej nad uchem ale widać w taki sposób się nie dogadamy. Jakoś w od niedawna wcale nie jest pomiędzy mną a mamą dobrze. Ciągle są jakieś kłótnie, czasami o drobiazg taki jak niepozamiatana podłoga.
Wszystko pewnie przez jej nową pracę w agencji modelingu. Cały czas tylko siedzi, projektuje, robi zdjęcia, a co gorsza zaczyna mnie w to wplątywać gdzie mówię bez przerwy, że to nie moje klimaty.
No ale przecież:
"Ji Mun jesteś młoda. Możesz łatwo zrobić karierę modelki. Nic tylko jesz te niezdrowe rzeczy, ostre makarony. Wiesz jak to na cerę szkodzi? Jak ty się ubierasz? Ciągle tylko te luźne szmaty nosisz zamiast coś pokazującego klasę. Nic tylko ten dres i wygodne kapcie"
Szczerze? Kiedyś chciałam być modelką, zarabiać krocie, odwiedzać najdroższe sauny i chodzić do najdroższej kosmetyczki w mieście. Żeby moje zdjęcia były na pierwszych okładkach każdego magazynu w kraju.
Teraz jedynie chcę zdać dobrze egzaminy. Nic więcej.
Chwyciłam za swój telefon, przerywając potok przemyśleń.
Od: Moon Doo
Kiedy będziesz w domu?
Od: Ji Mun
Jest korek, pewnie za jakąś godzinę. Może dwie. Sama nie wiem.
Od: Moon Doo
A chciałam do Ciebie wpaść ;^;. Wyszły nowe odcinki serialu więc kupiłam lody i słodycze. Ba, nawet czekam już przed twoim domem.
Uśmiechnęłam się pod nosem czytając wiadomość.
Od: Ji Mun
Wejdź do środka. Mój tato powinien już wrócić z pracy. Jeszcze mi brakuje żebyś się rozchorowała. Nie dam rady siedzieć sama w szkole.
Od: Moon Doo
Tak tak. Już wchodzę. Widzimy się Unni <3.
Odłożyłam na bok telefon, wzdychając. To jest przyjaciółka, nawet kiedy Ciebie w domu nie ma to przyniesie Ci to czego aktualnie wymagasz od życia. W moim przypadku lodów i słodyczy. Gdyby to tylko moja mama usłyszała.
- Z kim pisałaś? - O wilku mowa.
- Z Kim Moon Doo. Chciała mi zrobić wizytę niespodziankę ale nie ma nas w domu. Tato ją wpuścił. - Ponownie się wyprostowałam kierując swój wzrok za okno. Nic ciekawego tylko parę samochodów a w nich ludzie. Niektórzy z nosami wlepionymi w telefon, druga część z nich przysypiała przed kierownicą.
- Co przyniosła? -
Na moment dosłownie rzuciłam jej chłodne spojrzenie, którego na szczęście nie widziała.
- Lody, jakieś słodycze... -
- Mam nadzieję, że nic z tego nie będziesz jadła. Wiesz ile to ma cukru? A o kaloriach to ja już nie wspomnę. - Machnęła teatralnie dłonią.
Tak, bo taka ja bardzo pragnie zostać chuda jak kartka papieru modelką i spełnić oczekiwania matki. Wolę jeść normalnie i wychodzić poza normę społeczeństwa aniżeli starać się przesadnie o własny wygląd.
Taka szybka wymiana zdań wystarczyła żebym straciła swój dobry humor jaki przekazała mi Moon Doo przez wiadomość.
Ponownie wróciłam wzrokiem na szybę. Nie mam co robić. Przeglądać instagrama czy innych mediów mi się nie chce więc zostaje typowa zabawa parą na szybie. Dmuchnęłam na szybę tworząc szarą plamę od pary wodnej. Bazgrałam palcem tworząc jakieś postacie, twarze, minki, serduszka. Co tylko można było robić, oby zabić czas.
Kiedy następnym razem dmuchnęłam na szybę dostrzegłam za nią chłopaka, który siedział jak ja, na tylnym siedzeniu, tylko w innym samochodzie. Nawet nie zauważyłam jak na mnie zerkał i robił to samo co ja, również bazgrał po szybie na co uśmiechnęłam się. Chyba jest w moim wieku, sama nie wiem.
Ponownie spowodowałam, że drobny kawałek szyby zaparował po czym narysowałam na niej uśmiechniętą buzię, obserwując jak chłopak robi to samo.
- Ji Mun przestań mazać po szybie, ile ty masz lat? Mogłabyś zacząć myśleć nad tym do jakiej agencji mam Ciebie zapisać. -
Tego już naprawdę było za wiele. Naprawdę. Nie wiem czy ona zdaje sobie sprawę z tego, że nie chce mieć nic wspólnego z modelingiem czy nie.
- Nie chce być żadną modelką ani kimś podobnym. - Odpowiedziałam nie przestając malować palcem po szybie, jednocześnie patrząc jak mój nieznajomy kolega z innego samochodu robi to samo śmiejąc się na zmianę ze mną.
- To dla Ciebie naprawdę wielką szansa. Zobacz gdzie akurat pracuje, mogę pomóc Ci się wybić.
- Mówiłam mamo, nie chcę. Ciągle tylko ten modeling, zdjęcia i nic więcej. Nie mogę jeść większości rzeczy, które jedzą moi rówieśnicy, nosić tego czego chce a to tylko z tego powodu, że jako dziecko chciałaś być modelką ale jakoś plany się zmieniły więc stawiasz swoje dziecko, które nie chce tego robić. - Wzruszyłam ramionami czując już obojętność jaką zaraz dostanę od niej. Pewnie całkowicie ignoruje moje słowa i będzie dalej brnęła w swoje marzenia.
- Jak ty się to mnie zwracasz? Zobacz ile ja dla Ciebie robię! Kastingi! Sesje zdjęciowe! Dietetyk! Wszystko! A ty co? Żadnej wdzięczności, nic! - Krzyknęła. Chyba po raz pierwszy słyszę w jej głosie faktyczne zdenerwowanie. Zazwyczaj zignorowała takie moje odżywki Jednak teraz coś musiało się stać.
- Wdzięczności za twoje marzenia? Nie interesujesz się tym czy ja czegoś chce! Ciągle tylko latanie po agencjach! Nie mam w ogóle... - W tym miejscu przerwałam kiedy poczułam drgania samochodu oraz dziwne odgłosy z zewnątrz przez co otworzyłam okno. Moja mama również zamilknęła, Aby skupić się na dźwięku.
Spojrzałam na nią po czym za okno widząc po prawej stronie dym oraz słysząc coraz to większy hałas. Teraz mój wzrok był zarówno zdziwiony jak i przestraszony.
- Ji Mun spokojnie. To pewnie jakieś roboty drogowe. - Słowa mojej matki nie pomagały. Nawet teraz kiedy zauważyłam jak sufit tunelu zaczynał pękać. Nie zdążyłam nawet chwycić za klamkę kiedy ponownie usłyszałam huk a po nim smród spalenizny oraz ciemność.
-----------
Drobny prolog do, mam nadzieję ciekawej historii (w której rozdziały oczywiście będą o wiele dłuższe niż to). Dla ciekawych zainspirował mnie pewien koreański serial, którego tytuł musicie zgadnąć jeśli takowe oglądacie ;).
Tak więc do zobaczenia w następnym rozdziale!
