Rozdział 1.

2 0 0
                                        

-Wstawanie to najgorsze co może być. - pomyślała Emily.
Kiedyś to wszystko się skończy.
Już nie będę musiała nigdzie wstawać.
Zero pobudek wcześnie rano, zero wychodzenia gdziekolwiek.
To może mnie spotkać szybciej niż się mogę spodziewać.
Może rok, może miesiąc. Kto wie? A może już jutro?
Ah marzenia...
Takie trudne do zrealizowania...
W tym momencie jej mama weszła do pokoju.
-Emily pora wstawać. Musisz być za godzinę gotowa. Jedziemy na kolejne badania do szpitala.
Emily miała dość. Kolejne badania, coraz więcej leków. Pomału ją to przerastało.
-Mamo. Ja już nie mam siły. - rzekła przygnębiona.
-Ale musisz skarbie. To dla Twojego dobra. Wiesz że nie mamy innego wyjścia.
-Wiem. Zaraz wstanę. Daj mi jeszcze chwilkę.
Mama podeszła do jej łóżka, pocałowała ją w czoło i wyszła z pokoju. Emily przykryła się kocem i jeszcze na parę chwil zamknęła oczy. Wyobraziła sobie te stare dobre czasy kiedy chodziła do szkoły, wychodziła ze znajomymi. Teraz jej życie wyglądało całkiem inaczej.
W wieku 15 lat dowiedziała się że jest poważnie chora. To ją bardzo załamało. Nie chciała ani na chwilę wychodzić z domu. W końcu się przemogła i małymi kroczkami wychodziła na krótkie spacery.
Dzięki nim poznała swoją pierwszą miłość poważną miłość-Maxa.
Max był z dość bogatej rodziny. Natomiast Emily z klasyczej, średnio zarabiającej. Składała się z 4 członków: Emily, jej siostra Nicol, mama Camila oraz tata Tom. O dziadkach nic nie wiadomo. Prawdopodobnie zmarli jak Emily była jeszcze malutka. 
Maxowi nie przeszkadzało że pochodzi z takiej rodziny. W każdej chwili mogła na niego liczyć.
Wiedział ile ona przecierpiała i ile jeszcze będzie cierpieć. Nie był z nią z litości i to było piękne.

Droga do nieba Where stories live. Discover now