1.

105 5 2
                                        

Biegłam razem z moimi dwiema przyjaciółkami zatłoczonymi ulicami Seoulu, stolicy Korei Południowej.

-- Dlaczego nie pojechałyśmy taksówką? -- spytała mnie moja przyjaciółka, która nazywała się Julson.

-- A masz hajs?

-- Nie, ale wy macie.

-- Ja nie mam.

-- A ty Lilly?

-- Ja też nie mam. Zawsze płacę kartą.

Lilly była osobą opanowaną, mądrą, odpowiedzialną i starszą. Pomimo tej rocznej prawie różnicy, jak gdzieś szłyśmy, większość osób myśli że Lilly jest naszą Unnie, ewentualnie matką. Dlaczego? Bo ja i Julson byłyśmy zupełnym jej przeciwieństwem. Miałyśmy 21lat, a pomimo tego, zachowywałyśmy się "jak dzieci" - tak mówiła o nas Lilly. Byłyśmy zupełnym jej przeciwieństwem.

-- Długo jeszcze?

-- Tak, wiesz...? Mieszkam na końcu świata.

-- No wiesz co, ja się ciebie normalnie pytam, a ty od razu sarkazm walisz.

-- Sory, jestem jaka jestem. -- tą wypowiedzią zakończyłam rozmowę z Julsonem, bo stałyśmy już pod starą kamienicą, w której niedawno kupiłam sobie mieszkanie na poddaszu.

Weszłyśmy na klatkę schodową, a potem dalej po schodach na czwarte piętro. Wreszcie stanęłyśmy przed drzwiami mojego mieszkania, które zostawiłam otwarte.

-- Dlaczego tak biegłyśmy? -- spytała Lilly.

-- Bo zapomniałam zamknąć drzwi.

-- Aha.

Weszłyśmy. Dziewczyny zaczęły się rozglądać.

-- Ładnie tu. Prawie jak u mnie w domu. -- powiedziała Julson.

Weszłyśmy do kuchnio-salonu. Pierwszą rzeczą która rzuciła nam się w oczy była sofa...

---------------

No, takie cuś xd nwm czy bENdE to pisać dalej, w sensie mam pomysł, ale przeraża mnie wizja nie pisania.

XD nwm czy mnie rozumiecie ale no.

Sofa ~ P.JmStories to obsess over. Discover now