Rozdział 1

25 4 0
                                        

Minęło 5 lat od całkowitego samowyniszczenia ludzkości na ziemi. Po jej powierzchni włóczyły się jedynie jej nieliczne grupki. Ostało się może sto osobników, nie więcej. Wiele gatunków zmutowało lub całkiem wyginęło przez natłok broni biologicznych i chemicznych. Ziemia nie była już tym samym miejscem. Wszędzie walały się radioaktywne resztki i rozkładające się niebywale wolno, ciała w nich zanurzone. Nie było praktycznie miejsca, gdzie nie grasowały drapieżniki większe i groźniejsze od tych, z którymi ludzkość do czasu kataklizmu nie miała najmniejszych problemów.

Maksymilian leżał owinięty w stary, połatany koc wraz z trójką dzieci wlepiających swoje, przekrwione oczy w ilustracje książeczki o zwierzętach, którą im właśnie czytał na dobranoc. Cudem było posiadanie jakiejkolwiek książki w tych czasach. Większość z nich przed katastrofą występowała tylko w formie elektronicznej i nawet wtedy, w papierowej formie ciężko było je dostać. A całą elektronikę szlag trafił... W gruncie rzeczy Maks posiadał jedną. Małą. Kartonową. Z niebywale grubymi stronami. Zawierającą niewiele złożonych zdań. Pewnie służyła kiedyś do nauki czytania dla dzieci. Niby dawniej niewiele warta, teraz jednak uznawana była za skarb z dawnej przeszłości, który ukazywał, jak bardzo przyjaźniejsza od teraźniejszości ona była dla człowieka. A człowiek musiał ją zniszczyć. Zmiażdżyć swoimi ambicjami i chęcią pokonania wroga, nie bacząc czy sam siebie nie unicestwi. Już nikt nawet nie pamiętał ani wyniku tej wojny, ani tego, kto brał w niej udział. To nie było już ważne. Ważne było przetrwanie.
-Króliki żyją stadnie. Mieszkają w sieciach nor, w których kopaniu są mistrzami. Żywią się różnymi roślinami i są wspaniałymi biegaczami. Należą do rodziny gryzoni tak jak myszki i chomiki.
Daniel wtulił się mocno w ramie Maksa. Dzieci mimo tego jak uwielbiały słuchać kawałka historii sprzed wojny, ledwo trzymały oczy otwarte. Pora spać. Chłopak zgasił lampkę.

Rano obudził ich Adam. Dzisiaj zmieniają kryjówkę. Tutaj nie jest już bezpiecznie. Wczoraj chemikalia przeciekły przez dach prosto na śpiącego Alexa. Chłopak zmutował i próbował zaatakować Alice. Na szczęście Adam szybko go zastrzelił. To już drugi taki przypadek w tym tygodniu.

Tracą ludzi stanowczo za szybko. Zabijają mutantów, nie bacząc czy przemienieni zachowali świadomość, czy nie. Nawet gdyby nie okazali się agresywni, byliby balastem albo mogli zarażać niewadomoczym. A chodzi o to, by przetrwać.

Szli już trzy godziny bez przerwy, ale byli do tego doskonale przyzwyczajeni. Jedynie dzieci zaczynały nieznośnie narzekać, co zmusiło Adama do zarządzenia postoju.

Była to dwudziestoosobowa grupa. Jedna z największych na całej planecie, chociaż tego nieświadoma. Nie składała się ze specjalnych inteligentów. Fenomenem był Maksymilian, który potrafił nie tylko czytać, ale nawet trochę pisać. Było tu siedem kobiet i trzynastu mężczyzn, w tym trójka dzieci. Maksa nie uznawano za dziecko, mimo młodego wieku. Tutaj nie stajesz się dorosłym, po ukończeniu liczby lat, zapisanej na papierze. Tutaj zostajesz dorosłym, kiedy jesteś w stanie walczyć. Kiedy jesteś w stanie przetrwać.

Dzieciom, ciężko przetrwać, a właściwie jest to dla nich prawie niemożliwe, ale trzeba je chronić. Dzieci mimo swojej bezradności w teraźniejszości, będą stanowić przetrwanie w przyszłości. Trzeba chronić dzieci, które są, bo nie wiadomo czy będzie szansa na nowe. Czas na jedzenie. Jedzenie również trzeba chronić, bo nie wiadomo czy nazajutrz znajdzie się kolejny jego kęs. A trzeba jeść, żeby być silnym. A trzeba być silnym...ŻEBY PRZETRWAĆ. Czas na poszukiwania. Nie można czekać z nimi, aż pokarmu zabraknie. Nie. Po prostu nie można pozwolić, by go zabrakło. Jeśli go zabraknie, to nie przetrwają. Dowodził nimi właśnie Adam, ponieważ był z nich najbardziej rozsądny i wiedział jak przetrwać, nawet samemu. Ponoć kiedyś spędził całą noc samotnie. Wszyscy go podziwiali i szukali w nim wsparcia, którego chętnie udzielał. Maksymilian uważał go za ojca, a Adam Maksa traktował jak ulubieńca. Pewnie dlatego, że Maks również był silny... i mógł przetrwać.

Taki właśnie panował między nimi klimat. Każdego dnia i każdej nocy byli niczym szczury uciekające z tonącego statku i trafiające na kolejny, który niebawem miał zatonąć. A mimo to dalej walczyli o życie. Nie poddawali się i wierzyli, że kiedyś znajdą bezpieczne miejsce. I ŻE PRZETRWAJĄ. Takie nastały czasy.

- Jo Maks.-Adam pomachał do chłopaka, który właśnie rozpakowywał bagaże z namiotami mającymi obronić ich przed krwiopijczymi insektami.
-Jo — Chłopak podbiegł do dowódcy — Dzisiaj ja?
-Ta. Ino weźmiesz ze sobą Daniela. Powinien dorosnąć, jest już duży.
-Dobrze.

Oddalili się nieco od obozowiska. Daniel zasypywał chłopaka pytaniami. Był tak bardzo podekscytowany. To była jego pierwsza tego typu wyprawa. Musiał popisać się w jakiś sposób przed Maksem, który cierpliwie odpowiadał na jego pytania i opowiadał stare historie z jego pierwszych misji.
-I wtedy zgubiłem się w krzakach...
- Naprawdę?! Ale przeżyłeś, tak?! Nic cię nie zjadło, prawda?!
- Spokojnie. - chłopka rozbawiło zachowanie Dania — Gdybym został zjedzony, to nie mógłbym tu też z tobą rozmawiać.
- Braciszek taaaki mądry! Nic dziwnego, że Adam tak braciszka lubi!

Zmierzali do pomniejszej jaskini, typowej dla źródeł, z których pobierali zazwyczaj wodę. Większość zbiorników wodnych była zanieczyszczona, dla tego nie mogli z nich bezpośrednio pić. Woda była przez nich składowana w specjalnych zbiornikach z oczyszczającymi ją filtrami, które jakoś trzeba było napełnić. Toteż gdy tylko jeden ze zbiorników był pusty, podczas postoi wysyłano od dwu do czteroosobową grupę, by je z powrotem uzupełnić.

Teraz Maks z Danielem przeciskali się przez wąski tunel prowadzący do groty. Zrobiło się całkiem ciemno, więc Danio zapalił pochodnię. Maksymilian trzymał kuszę z naładowaną strzałą. W takich miejscach bywało naprawdę niebezpiecznie. Chłopak miał ze sobą pełen kołczan zawierający oprócz zwykłych, także kilka zatrutych strzał, ale i to nie dawało mu za wiele pewności siebie. Zwłaszcza że musiał chronić Daniela...

Zagłębiali się coraz bardziej, zachowując bezwzględną ciszę. Po dłuższej chwili dało się usłyszeć ciche kapanie. Przyspieszyli kroku.
Ta jaskinia chyba miała drugie wyjście, gdyż ze strony, w którą zmierzali, poczuli chłodny pływ powietrza. Gwałtowny podmuch niespodziewanie zdmuchnął pochodnię Dania.
- Maaaks! - z ust chłopca wyrwał się okrzyk, mimo prób zachowania zimnej krwi.
- Spokojnie — szedł powoli, przyciśnięty do ściany próbując uspokoić towarzysza — zapal nową.

Chłopiec próbował podpalić wyjęty z plecaka nasiąknięty kijek za pomocą zapałek dzierżonych w drżącej ręce. Mały płomyczek chybotał się i gasł raz za razem. Światło jako tako zazwyczaj odstrasza zwierzęta w takich miejscach. W tej sytuacji mieli naprawę przesrane. Maks szybko dopadł do chłopaka i pomógł mu z zaświeceniem. W tym samym momencie z wnęki wyskoczył wilk grotny, lecąc prosto na chłopaków. Maksymilian szybko odepchnął Daniela i osłonił się kuszą. Zwierz trafił w nią szczękami i siłą rozpędu stoczył się razem z chłopakiem w dół ustępu, który dotychczas pozostał niezauważony z powodu ciemności. Maks poczuł okropny ból w kostce. Wilk znajdował się teraz na nim i próbował utorować sobie drogę do tętnicy szyjnej, rozgryzając powstrzymującą go broń.
Niewiele myśląc, chłopak wyjął z kołczanu strzałę i błyskawicznym ruchem wbił ją po samą lotkę w oczodół potwora. Ten zawył i skonał, brocząc krwią na wszystkie strony... i przygniatając Maksa.

Danielowi zajęło dłuższą chwilę ogarnięcie, co się tak właściwie stało. Podszedł ostrożnie do krawędzi ustępu i zawołał przyjaciela.
- Spokojnie...ught. - skrzywił się, doświadczając jedynie większego bólu, podczas nieowocnej próby podniesienia się — Żyję.
-Maks! Maks! O nieee!- chłopiec jęczał, dławiąc się łzami
- Hej nie płacz! Leć szybko do Adama i powiedz mu, co się stało! Będzie wiedział co robić! A i weź to!—krzyczał, rzucając mu swój plecak resztką sił.
-Na pewno po ciebie wrócimy!
-Wiem!
I pobiegł. Już po niego nie wrócą.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Nov 03, 2018 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

MUTEDMUTATEDWhere stories live. Discover now