rozdział 1

62 2 1
                                        

Ola  Pov.
Byliśmy z bratem w drodze powrotnej do domu po tygodniowym festiwalu muzycznym organizowanym co roku na zakończenie wakacji. Mijaliśmy po drodze różne miejsca aż w końcu dotarliśmy do naszej dzielnicy. Dotarliśmy do naszego domu. Jednorodzinny nieduży dom w miarę spokojnej okolicy, czyli nic lepszego zamarzyć sobie nie można. Właśnie wysiedliśmy z naszego czarnego Audi S6C5. Wzięliśmy nasze rzeczy z bagażnika i skierowaliśmy się do naszego pięknego domu z ogródkiem. Gdy podeszliśmy bliżej, było widać że drzwi były otwarte i to mnie zaniepokoiło, bo rodzice nigdy nie mieli w nawyku zostawiać drzwi otwartych. W środku to co zastaliśmy było przerażające. Nasi rodzice leżeli martwi na podłodze a wszędzie wokół nich była krew. Zaczęłam płakać. Mój brat mnie objął ale to tylko pogorszyło mój stan w którym się znalazłam. Zaczęłam się szarpać, krzyczeć żeby mnie zostawił, że to jest niemożliwe. Zaczął szeptać do mnie, że już wszystko dobrze, to tylko sen i nic się nie stało. Na słowo "sen" już się nie ruszałam tylko byłam mocno zdezorientowana.

Wreszcie się obudziłam i gwałtownie usiadłam. Byłam cała spocona jakby ktoś wylał na mnie wiadro wody, oczy
miałam mocno podpuchnięte, a usta spierzchnięte. Mój brat Adam siedział na moim łóżku i bacznie mnie obserwował. Po chwili mnie przytulił.
-Znowu ten sam koszmar?- spytał. Pokiwałam głową na tak i się
rozpłakałam. Ten sam sen nawiedzał mnie co noc, od kiedy zmarli moi rodzice.
Po kilkunastu minutach w końcu doszłam do siebie. Adam zszedł na dół zrobić śniadanie, a ja przez ten czas poszłam się ubrać. Stanęłam na środku mojego pokoju. Jest nieduży, a jego ściany są w kolorze błękitu. Bynajmniej takie było zamierzenie podczas malowania. Jak się wchodzi do niego to na przeciwko jest nieduże okno a na parapecie są dwa kwiaty w niewielkich doniczkach. Po lewej stronie koło okna znajduje się moje łóżko. Jest na prawdę wygodne i lubię spędzać na nim czas wolny. Po prawej stronie natomiast znajduje się biurko z krzesłem obrotowym. Na biurku zazwyczaj jest lekki nieład artystyczny, ale ważne że się odnajduję.
Na podłodze są ułożone  panele koloru ciemnego brązu, które w połączeniu z resztą tworzy ciekawa kompozycje. Podeszłam do szafy i zaczęłam ją przeszukiwać w celu znalezienia czegoś odpowiedniego. Po chwili byłam już ubrana i pakowałam książki do plecaka.

Adam Pov.
Nie rozumiem dlaczego ona ma znowu te koszmary. Przecież trochę minęło już czasu od śmierci rodziców, powinna już przestać je mieć. Chodziłem nawet z nią do psychologa, żeby tylko wymazać to jakoś z
pamięci i żyć dalej. Psycholog powiedziała mi, że ona zobaczyła tą tragedię w wieku 12 lat więc nic dziwnego, że będzie to tak trudno przeżywać i że trudno będzie jej o tym zapomnieć. Dlatego jako jej starszy brat
robię wszystko żeby jej jakoś poprawić humor. Niestety to się naprawdę rzadko zdarza. Przez większość czasu chodzi przygnębiona. Niby jest koło mnie ale wzrokiem jest kompletnie gdzie indziej. Bywały również takie przypadki, że o mało co by nie spadała ze schodów. Na szczęście zawsze na czas ją łapałem bo inaczej pewnie wylądowałaby w szpitalu. Zrobiłem sobie kawę i zacząłem się brać za śniadanie. Postanowiłem zrobić jajecznicę. Gdy skończyłem moja siostra akurat zeszła na dół i usiadła przy wyspie kuchennej. Wziąłem talerze i ułożyłem je na wspomnianej wyspie. Wróciłem po kubki z kawą i herbatą, a Ola znowu miała nieobecny wzrok.
-Wszystko dobrze?- spytałem. Ola potrząsnęła głową i chwilę potem odpowiedziała.
- Tak, wszystko jest dobrze. Wybacz zamyśliłam się nieco - powiedziała, spuściła
wzrok, po czym zaczęła dłubać widelcem w talerzu. Martwiłem się o nią. Ostatnio całkwicie straciła chęci do jedzenia, co jest niebezpieczne dla jej zdrowia. Je zdecydowanie za mało. Tam na prawdę to w ogóle nie je.
- Hej, nie martw się, przecież nie miałem zamiaru cię okrzyczeć, po prostu
martwię się o ciebie. Jesteś strasznie blada i nic nawet nie tknęłaś ze śniadania - powiedziałem.

Ola pov.
Gdy to powiedział zatkało mnie. Rzeczywiście byłam trochę blada ale nie miałam apetytu na śniadanie. Poza tym. Adam nie powinien się o mnie tak zamartwiać. Ze mną jest już zdecydowanie lepiej niż było, a on ma też swoje życie. Zamiast ciągle opiekować się mną powinien sobie znaleźć dziewczynę. Czuję się trochę temu winna.
- Wszystko jest dobrze. Przecież jest lepiej niż było na początku - odpowiedziałam.
- Ok ale pamiętaj. Jak by się coś działo to mów - powiedział, a ja lekko uśmiechnęłam się do niego
- A teraz jedz to śniadanie bo się spóźnisz do szkoły
Szkoła! O nie zapomniałam! Nie chcę tam iść, nie jestem jeszcze gotowa, poza tym w szkole sobie totalnie nie radzę. Byłam już kilka razy upedagoga i zawsze podejmowali decyzję o wezwaniu mojego brata, ale jazawsze popadałam w histerię i mówiłam im żeby nie przeszkadzali mu. Szczerze mówiąc to zawsze działało, ale niestety nie mam pewności czy aby na pewno go nie informowali o moim stanie. Adamowi też się jakoś tłumaczyłam
jak wracałam z podbitym okiem. Mówiłam że uderzyłam o coś, albo przypadkowo dostałam piłką. Co prawda nie chciał mi wierzyć ale całe szczęście nie drążył tego tematu.
- Adam...- zaczęłam półgłosem - Ja nie chcę jeszcze wracać do szkoły.
- Ola nie chodzisz już dwa tygodnie, coś się stało?
I jak ja mu miałam się wytłumaczyć? Przecież nie powiem mu prawdy. Może jakoś mi się uda go namówić chociażby na to, żeby mnie zwolnił z ostatnich dwóch lekcji.
- Nie... już nic. Pójdę ale możesz mnie zwolnić z dwóch ostatnich lekcji? - spytałam z nadzieją w głosie.

Adam pov.
Gdy to powiedziała zatkało mnie. Może faktycznie potrzebuje jeszcze wizyty u psychologa. Pomyślałem że pójdę jej na rękę z tymi dwoma godzinami ale od razu potem pojedziemy do psychologa
- Okej. Zadzwonię do twojej wychowawczyni i powiem żeby cię zwolniła z
ostatnich dwóch lekcji. Pójdziemy potem do psychologa, niepokoi mnie Twój stan - Zauważyłem zdziwienie na twarzy Oli po czym w lekkim grymasie odpowiedziała mi
- No dobra niech ci będzie. Pójdziemy - w jej głosie było słychać zrezygnowanie. Poszła do pokoju po plecak. Zeszła po chwili na dół i wyszła frontowymi drzwiami, a ja po upływie kilku minut zadzwoniłem do psychologa. Jak usłyszała co się dzieje z Olą od razu powiedziała, że znalazła nam termin na dzisiaj i po lekcjach mam z nią przyjść. Jak wspomniałem o zwolnieniu Oli z ostatnich dwóch lekcji to powiedziała, że to
tym bardziej super i że będzie miała więcej czasu żeby z nami porozmawiać. Poszedłem zająć się pracą biurową. Pracuję pod przykryciem  jako redaktor ale ze względu na to wszystko postanowiłem pracować w domu. Dobro mojej siostry jest najważniejsze. Jest młoda i ma całe życie przed sobą, szkoda by było je zmarnować. Zamyśliłem się trochę i powiem szczerze że swoim wygladem bardzo przypomina mi naszą mamę. Średni wzrost, błękitne oczy i jasna karnacja. Do tego kasztanowe włosy jak zauważyłem, zazwyczaj rozpuszczone. Postanowiłem że dołożę wszelkich starań, aby wszystko było tak jak być powinno. Wiem że nie zastąpię jej rodziców, ale jakoś starać się mogę.

---------------------

To tak
To jest rozdział po korekcie
Chciałabym podziękować osobie która się podjęła korekty tego :}

Miłość ponad wszystkoOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz