Minęło już kilka lat jak Martyny nie było przy Jagodzie ale pewnego dnia Jagoda wyjechała na obu z dzieciństwa i tam spodkała Martyna gadałam z nią dni i noce bo nie widzieliśmy się około 3 lat, powiedziałam : ale przeciesz za 2 tygodnie znoyu nas rozdzielą a Martyna odpowiedziała : będziemy pisać dałam jej swuj numer i powiedziałam że będziemy pisać cały czas a ona powiedziała : tak
Tak miały dni i godziny spodkanie zaraz się skończy byłam wesoła ale tak że zasmucona. Przyszedł dzień wyjazdu z obozu to było smutne gadaliśmy 4 godziny w końcu dojechaliśmy do domu i rodzice nas odebrali a my z Martyną się roztaliśmy jak byliśmy małe mówiliśmy, że będziemy razem na zawsze Ale przecisz stajemy się dorosłym czeba iść mrzez życie z dumom albo bez. Bardzo tęnskniłam za Martyną ale gadaliśmy codziennie chciałam być przy niej ale nie mogłam za każdym razem płakałam w poduszkę jak przypomniało mi się o niej nie miałam siły żyć zastanawiałam się czy się zabić wkońcu wzięłam żyletke i..... Podciołam sobie żyły ale mnie uratowany mam drugą szansę i nie odbiorę sobie jej kocham życie nie warto się okaleczać żyj do końca. Życie jest cudne nie warto się okalećać
