Rozdział 1 impreza u Maki Paki

170 6 2
                                        

Pucio mieszkał na takim zadupiu jak te teletubisie z bardzo popularnej bajki lecz on ma domek obok strzasznego lasu gdzie żyją wilki, niedźwiedzie które lubią bawić się z dziećmi i upośledzone lwy. Dom ma nie wielki, drewniany z dachem z nieznanego materiału lecz jest on podobny ruwnocześnie do drewna i do metalu, dziwne prawda?
Poszedł do wioski Teletubisiów aby zakupić koszyk, właściwie nie wiem dlaczego .
Wrócił do domku a przed drzwiami stał jego kumpel Kuba i powiedział mu:
-idź pozbieraj jagódki do placka bo będzie impra u Paki (Maki Paki).
- Dobrze, ale... - przerwał mu Kuba
- nie ma żadnego ale, a zapomniałem nie przynieś tych co przez nie byłem pijany, dobra?
- oki
-dobra narazie - powiedział Kuba
- pa pa

Pucio poszedł do strasznego lasu zbierać jagódki, zbierał i zbierał aż siły nie miał lecz biegnąc radośnie przez las usłyszał cichy głos:

-lubie się bawić z dziećmi
- a to pewnie te prze miłe niedźwiadki- powiedział Pucio.

Pucio poszedł dalej i znalazł jakieś czarne jagody stwierdził że są piękne,
później znalazł takie różowe,niebieskie,żółte a jeszcze później śnieżno białe to były te po, których jest się pijanym, lecz on zjadł wcześniej zieloną jagodę przez, którą widział wszystko w odwrotnych kolorach więc wywalił te czarne z kosza a wziął te białe jedząc przy tym co drugą. Był tak pijany, że położył się na jakiś dziwnych kwiatkach i zasnął.
Gdy się obudził był w jakimś ciemnym miejscu przywiązany do belki i oświetlało go jakieś światło z góry przez co nic niw widział więcej prócz ciemności wokoło.
Znowu zasnął gdy się obudził zobaczył przed sobą jakąś wielką księgę chciał ją otwożyć lecz nie sięgał
Bo wiadomo, że był przywiązany otworzył więc ją nogami wyleciał z niego jakiś niebieski ludek który był ubrany coś na kształt kimono ( to taki strój gdy uczy się karate.Miał białom długą brodę i wąsy, na środku czoła miał jakiś dziwny fioletowy kryształek.
Rozpoczęła się rozmowa:

-co ja tu robię? - zapytał Pucio
- no jak to co, musiałem cię ratować bo prawie zeżarł cie upośledzony lew- powiedział dumnie ten mały ktoś.
-ty?! Napewno hahahaha- zaśmiał się Pucio.
-Tak! Ja! Wątpisz?- zapytał używając magii i zamykając mu buzię zamkiem (takim jak w bluzach).

Pucio milczał, zapewne dlatego, że nie miał jak mówić.

-Tak myślałem - powiedział zadumiony mały kolo.
-Dobra, niebędę się nad tobą znęcał- odczarowując zamek.
- nie będziesz się znęcać!? A to że mnie przywiązałeś do tego to co miłość?!-wrzeszczał Pucio
-Wieszz... Bo niektóre stworzenia tak robią.
-eee dobra?, a właśnie jak masz na imię?
- jesteś pewien że chcesz to wiedzieć?
- no a co mam do ciebie mówić jak narrator czyli ten mały kolo?
-no ok mam na imię Liliput
- hahahahaha- aż płakał ze śmiechu Pucio

-dobra to może... przestań!?- stwierdził smutno Liliput                                                                                        -nie denerwuj się tak,przepraszam                                                                                                                                 -ok                                                                                                                                                                                                  -Właśnie a gdzie jagody które zbierałem?                                                                                                                     -nie potrzebne ci bo impry nie ma twój kolega cię okłamał                                                                             -zaraz zaraz skąd ty o tym wiesz?                                                                                                                                   -no przecież obserwuję tego co to wszystko piszę o nas więc wiem                                                                -to fajnie, a może mnie stąd zdejmiesz?                                                                                                                       -skoro muszę - i Pucio wylądował na ziemi                                                                                                            

Usiedli w salonie i rozmawiali o tym jak Liliput uratował Pucia przed okrutnym lwem, i przy okazji był upośledzony jak wszystkie lwy w tym lesie.

Właśnie byłem jeść pączka gdy nagle usłyszałem szokującą rozmowę Pucia i Liliputa:

-ej - krzykną Liliput- właśnie na mojego teletubiphona przyszła mi wiadomość że jakiś Tik Tok planuje przejąć cały świat!

-a tam, ty wieżysz w takie gónwa?

-e teletubis weź se zobacz na ten swój telewizorek

-jaa on jest wszędzie ale cool oczy takie czerwone mrrał

-weź to jakiś psychol a ty mrałujesz

-to tak dla żartu

-ej dobra bież te jagody, te białe zamieniłem na czarne bo wiesz...

- o jeju dzięki

-dobra idź na imprę bo czekają na jagody

-dobra to pa, do następnego!

-pa pa!,jeśli wogóle się spotkamy- zaszeptał Liliput tajemniczo

Pucio idąc przez las potkną się o coś dziwnego i wyglądającego jak zardzewniałe coś...                                                                                     

                                                                 Ciąg dalszy nastąpi :)

Teletubis Pucio zbiera jagodyHistorias para obsesionarse. Descúbrelo ahora