Rozdział 1.

1.5K 23 5
                                        

Było około godziny 6.30, kiedy mój budzik zaczął dzwonić. Ja z niechęcią wyłączyłam go i wstałam z łóżka. Udałam sie do łazienki, gdzie wykonałam poranną rutynę. Umyłam zęby, umalowałam się i zeszłam na dół aby zjeść śniadanie. Kiedy zegar w kuchni wskazał godzinę 7.40 ubrałam buty, zarzuciłam na siebie plecak i wyszłam. Autobus przyjechał na pszystanek o 7.50, wsiadłam i pojechałam do szkoły.

Na korytarzu był straszny tłok, zdenerwowana szukałam klasy z numerem 1c, aż w końcu znalazłam.
- przepraszam za zpóźnienie, ale nie mogłam znaleść klasy - powiedziałam
- spóźniłaś się 15 minut, siadaj - powiedziała wysokim tonem nauczycielka.
Lekcja była dla mnie zrozumiała, nauczycielka była wredna,ale potrafiła nauczyć. Nagle poczułam czyiś wzrok, spojrzałam dyskretnie na chłopaka, który właśnie się we mnie wpatrywał. Był to brunet o kręconych włosach i zielonych oczach, który wydawał się o wiele starszy. Ubrany był w dość obcisłe rurki, biały T-shirt przez który prześwitywały tatuaże i jeansową kurtkę, a na nogach vansy.
Odwróciłam wzrok na tablicę, gdy nagle....dzwonek. Wyszłam z klasy i zobaczyłam, że na korytarzu zrobiło się luźniej, ponieważ połowa uczniów wyszła do zewnątrz ze względu na ładną pogodę. Usiadłam na ławeczce obok dziewczyny, która miała na sobie niebieską sukienkę, a włosy były zaplecione w dwa warkocze.
- cześć jestem Mia, a ty? - zapytałam
- Samantha - odparła z uśmiechem na ustach.
- nie przejmuj się Panią Smith, ona zawsze lubi dogryzać nowym uczniom - stwierdziła.
- zauważyłam - zaśmiałam się
- znasz może tego chłopaka, który siedział za tobą? - zapytałam.
- masz na myśli Harrego?, niezłe ciacho z niego. Kiblował już dwa razy. Wszystkie na niego lecą, a on korzystają z okazji zaprasza dziewczynki do męskiego kibla i wiesz.... - powiedziała
- yyy... no nie - odparłam zakłopotana.
- i je bzyka - wyjaśniła.
- no coś Ty?! - zdziwiłam się.
Gdy chciałam zadać jej więcej pytań na temat chłopaka, zadzwonił dzwonek. Kolejna lekcja to matematyka, zajęłam swoje miejsce i zauważyłam, że nie ma Harrego, dosiadła się do mnie Samantha.
- ciekawe dlaczego nie ma Harrego? - zapytałam.
- pewnie "rozmawia" z dziewczynami w łazience - odpowiedziała z zażenowaniem.
Matematyka była strasznie nudna, pani stwierdziła, że nas trochę sprawdzi i zaczęła wyczytywać numery w dzienniku. W klasie było nas 30, więc jest szansa, że mnie nie weźmie do tablicy.
- 4...8...14....i 21 - powiedziała nauczycielka.
- kurde, 21 to mój numer, Gdy nadeszła moja kolej wstałam i chciałam iść do tablicy... ale nagle otworzyły się drzwi, do których weszła dziewczyna z rozszarpanymi włosami i sześcioma malinkami na szyi. Wszyscy zdawali sobie sprawę  że to była jedna z "koleżanek" Harrego.
- zaraz będzie dzwonek, więc jesteś grubo spóźniona dziewczyno. Masz nieobecność! - powiedziała zdenerwowana nauczycielka.
- ZAJ**IŚCIE! - krzyknęła dziewczyna, po czym wyszła z sali.
W klasie nastała chwilowa cisza, a nauczycielka po wpisaniu dziewczynie nieobecności kontynuowała lekcję.

Po zajęciach udałam się w końcu do domu.

Gra w butelkę \h.s\Bağımlısı olacağınız hikayeler. Şimdi keşfedin