Rozdział 1

24 0 0
                                        

Kolejny miesiąc szukałam pracy w moim mieście. Nie osiągnęłam nic szczerze mam już tego dość "może wyjadę do jakiegoś miasta, sama nie wiem"- pomyślałam schodząc na dół do kuchni i widziąc moją mamę która szykuje obiad wyrwałam się z moich zamyśleń o pracy . Po dłuższym zastanowieniu się czy to dobry moment na rozmowę.. mówię:
- Mamo, tak długo szukam pracy i to mnie już męczy, mogłabym wyjechać do innego miasta i tam poszukać ?
- Ana nie musisz nigdzie wyjeżdżać. Powiedz swoim znajomym że szukasz pracy to może gdzieś o tobie wspomną.- powiedziała nawet na mnie nie spoglądając. Westchnęłam głośno i pomaszerowałam spowrotem do mojego pokoju. Położyłam się na łóżku i rozmyślałam "kto ma taką pracę żeby móc o mnie wspomnieć" Nagle przypomniałam sobie o moim koledze z gimnazjum. Nazywa się on Luck Vinter i jest ode mnie o 2 miesiące starszy. Jego blond włosy zawsze były ułożone w artystycznym nieładzie a oczy kolorem przypominają gęsty zielony las zawsze patrzyły na mnie z troską i przyjacielską miłością. Jest ciut ode mnie wyższy przez co musze zadzierać głowę by zobaczyć jego twarz. Ogólnie jest bardzo miły, uprzejmy, troskliwy, przyjacielski dużo by wymieniać. Jest po prostu NAJLEPSZYM PRZYJACIELEM NA ŚWIECIE! Szybko sięgnęłam po telefon i zadzwoniłam do mojego przyjaciela.

Usłyszałam pierwszy sygnał.

Drugi sygnał.

Trzeci sygnał.

- Halo - Usłyszałam jego głos.

- Hej Luck czy moglibyśmy się spotkać przy parku obok piekarni?

- Jasne! Dawno się nie widzieliśmy chętnie się spotkam.

- To do 16?

- Do 16, Nara

Powiedział i usłyszałam dźwięk świadczący o tym że rozmowa dobiegła końca.

W co ja się ubiorę - Pomyśłałam

                                                                                                                      ***

Zdecydowałam się na czarne podarte jeansy i na białą koszulkę z napisem " I'm Perfect" którą włożyłam do spodni. Na stopy założyłam żółte skarpetki za kostkę. Zrobiłam sobie lekki, naturalny makijaż bo nie jestem dziewczyną typu "szpachelką tylko make-up zbierać". Tak przygotowana siedziałam na ławce czekając na przyjaciela.

- Hej sorry za spóźnienie. Musiałem załatwić parę spraw.

Gdy usłyszałam jego ciepły głos od razu spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się.

 - Nic się nie stało. 

 Powiedziałam wyciągając rękę w celu przywitania się jednak chłopak w ręce trzymał herbaciane róże.- co mnie zdziwiło.

- To dla ciebie - Powiedział po czym wręczył mi bukiet, przyjęłam podarunek i przytuliłam Lucka. Po moim niedźwiedzim uścisku usiadł na ławkę i powiedział.

- Tak wogóle to dlaczego chciałaś się spotkać?

- Wiesz pomyślałam że może masz pracę i mogłabym się do niej przyłączyć.

- Strzał w dziesiątke! Pracuje w restauracji która szuka pracownika jeśli jesteś zainteresowana to pojaw się po jutrze o 15 w restauracji "Bingo".

- Dziękuję ja będę się już zbierała - powiedziałam po czym pocałowałam go w policzek i poszłam do domu.

Miłość w szklance Stories to obsess over. Discover now