Osiemnastoletni Harry to młody, równie wścibski co oddany pasji eksplorator opuszczonych budynków. Samotnie przemierza najmroczniejsze zakątki Londynu, uzbrojony tylko w aparat w torbie podręcznej i zmysł, dzięki któremu nie umknie mu żadna okazja do zdjęcia. Wydaje się być jedynym człowiekiem, dla którego to hobby nie jest niebezpiecznym zajęciem, ani „powodem rychłego kalectwa" co wciąż powtarza matka chłopaka. Pozytywne nastawienie pcha go do przodu, by sięgać po marzenia i niedługo wznieść się na szczyt rankingu fotografów młodego pokolenia.
Louis od wielu miesięcy nie zanotował w swoim życiu szczęśliwego dnia. Ba, nie pamięta nawet tego, w którym mógłby szczerze stwierdzić że było „okej". Fortuna, którą jego rodzice przeznaczyli na opłacenie specjalistów, wymyślne lekarstwa oraz wszystkie możliwe formy pomocy została wyrzucona w błoto w obliczu braku chociażby minimalnej poprawy zdrowia nastolatka. Niezaprzeczalnie było z nim źle. Najbliższe mu osoby rwały sobie włosy z głowy, myśląc co mogą jeszcze zrobić by wyciągnąć swoją pociechę ze szpon choroby. On sam jednak postrzegał to wszystko inaczej. Wiedział, że to koniec, że przegrał. Był pewien przebiegu swojego dnia śmierci, ponieważ wszystko ze szczegółami opisał i zaplanował.
Co się stanie, kiedy drogi tych skrajnych charakterów skrzyżują się w tym samym czasie i miejscu, a Harry odkryje, że zjawił się za późno by zapobiec planowi Louisa? Czy na pewno niemożliwe jest cofnięcie czasu, by oboje mogli przeżyć ten dzień jeszcze raz? Przecież jeden z nich od początku nosił brzemię, przez które będzie mógł kontrolować życie drugiego.
Beznamiętnym wzrokiem przeskanował raz za razem podniszczone pomieszczenie, gdzieniegdzie naznaczone krzywymi muralami. Nie był przerażony, obrzydzony obrazem przed oczyma ani nie odczuwał niczego, co można by zakwalifikować do agresji. Jak gdyby jakaś siła powstrzymywała go od racjonalnego zachowania i traktowania tego jako realne wydarzenie, bo przecież to nie mogło się wydarzyć... W głowie kłębiły mu się tysiące myśli, a krótki oddech i szaleńcze tempo bicia serca nie pomagało choć na chwilę trzeźwo pomyśleć. Nie mógł uwierzyć, ostrożnie robiąc krok przed siebie, że to co widzi jest prawdziwe. Tak bardzo chciał odwrócić spojrzenie od chłopaka bezwładnie zwisającego z sufitu, że po uświadomieniu sobie jawnego, tępego wgapiania się w ten widok był pewien że ta chwila trwale utkwiła w jego umyśle, i zapewne przez długi czas będzie go nawiedzać w najmniej spodziewanych chwilach. Przestał opierać się rękoma o futrynę, nawet nie pamiętając chwili kiedy kurczowo się ich złapał żeby nie upaść. Postępując następne, małe kroczki ku centrum sali w oczy rzuciło mu się nie to, co u sufitu, a to co zalegało na podłodze pod widmo samobójcy. Niewielki, skórzany plecak, w którym już z odległości można zauważyć szklaną, pustą butelkę i telefon niemal wypadający z niego. Cholera, jak mógł nie zauważyć że on cały czas wibruje?
Harry spojrzał ukosem na popękany wyświetlacz, usilnie starając się tym samym nie przyjrzeć nieznanemu chłopakowi, i serce ścisnęło mu się na wieść że i tak nigdy już go nie pozna. Drukowanymi literami na ekranie, tuż nad zielonym i czerwonym przyciskiem widniało „Mama", a gdzieś obok 16 nieodebranych połączeń i 5 wiadomości.
— Louis, cholera, wracaj do domu! Gdzie jesteś, przejechałam chyba cały Londyn szukając Cię, mamy poważnie do pogadania! — Zagrzmiało z słuchawki, kiedy tylko Harry drżącą ręką podniósł telefon z popękanego betonu. Przez moment nie mógł wydusić z siebie słowa, nawet nie siląc się na przeniesienie wzroku gdziekolwiek dalej niż na swoje buty, ponieważ wiedział że to, co zamierza powiedzieć wymieszane z widokiem chłopaka imieniem Louis by go doszczętnie złamało.
—M-myślę... Bardzo mi przykro, ale myślę że Pani syn właśnie popełnił samobójstwo.
Jak anioł, o którym Louis dowiedział się za późno.
.
a/n: Startujemy z moją pierwszą opublikowaną pracą na Wattpadzie! Wiem, że to męczące, i że każdy tak mówi, ale stresuję się nieco wyjściem tego opka spod mojego pióra (raczej klawiszy, lol) i prosiłabym o zostawianie nie tyle co gwiazdki, co oceny w komentarzu. Widzimy się za kilka dni, all the love, Antoninne.
YOU ARE READING
one more time
FanfictionLos Harry'ego, którego budynek opuszczonego szpitala miał być szansą na zrobienie przełomowych w karierze zdjęć, krzyżuje się z tym Louisa który za miejsce swojego końca wybrał to samo miejsce. Możliwość zmiany biegu wydarzeń przejmuje kontrolę nad...
