Zauważyłam go na końcu korytarza.Ubrany jak zwykle w czarne spodnie, białe trampki oraz jakąkolwiek bluzkę przykrytą luźno zwisającą koszulą w kratę . Zawsze marzyłam żeby ją chociaż dotknąć.Poczuć jej aksamitną teksturę, obudzić się w niej rano widząc go patrzącego na mnie swoim głębokim jak ocean wzrokiem ... i wtedy zadzwonił dzwonek . Wróciłam do rzeczywistości ... niestety. Chwile kiedy fantazjowałam o Alanie były jednymi z moich ulubionych. Jednak każda taka myśl była jak marzenie dziecka o lataniu. Nieosiągalna. Jak niby miałaby spodobać mu się taka dziewczyna jak ja? Cicha, szara myszka? Ani nie jestem za mądra,ani za zgrabna. Jestem za to skrytą w sobie, wysoką brunetką o niebieskich oczach zakochaną po uszy w Alanie Johnsie. Chłopaku z trzeciej klasy liceum, który mógłby mieć każdą.
Zaczęłam powoli wchodzić do klasy. Chciałam jak najdłużej patrzeć na uśmiechniętego bruneta. Klasycznie był otoczony bandą dziewczyn z pierwszych klas pożerających się nawzajem o niego. Jeszcze tylko kisielu brakuje hehe. No cóż usiadłam przy ostatniej ławce przy oknie. Profesor jak zwykle się spóźniał. Gdy przyszedł zaczęliśmy nowy temat z algebry, ale lekcja minęła szybko. Możliwe dlatego, że znowu myślałam o Nim. Nic na to nie poradzę. Rozmyślanie o błękitnych i tajemniczych oczach Alana jest dużo ciekawsze niż jakieś cyferki. Kiedy wychodziłam z klasy usłyszałam rozmowę dwóch dziewczyn. Rozmawiały o jakimś przyjęciu na którym mają być ponoć wszystkie klasy. Chwilaa... to oznacza, że Alan też tam będzie!! Może wtedy z nim porozmawiam. Wreszcie może nadarzyć się okazja do złapaniu go sam na sam, bez łańcuszka dziewczyn. Poszłam powiedzieć o tym Dianie, w końcu jest moją najlepszą przyjaciółką.
Gdy tylko ją zobaczyłam pociągnęłam ją za rękę, aby iść do cichszego miejsca. Usiadłyśmy na schodach za szkołą.Podekscytowanym głosem zaczęłam:
-Nie uwierzysz czego się dowiedziałam!!-zaczęłam.
-Hmmm, pewnie chodzi ci o tą imprezę. Tak? -powiedziała Diana pewnym głosem.
W przeciwieństwie do mnie Diana jest pewną siebie dziewczyną. Ogólnie zawsze byłyśmy swoimi przeciwieństwami. Charaktery, kolor włosów, fetysze i długo jeszcze by tak wymieniać. Praktycznie wszystkim się różnimy. Jednak mimo tych różnic potrafimy się dogadać i wychodzi nam to świetnie.
-Taaak.Dokładnie o to mi chodziło -uśmiechnęłam się lekko głupawo- Myślisz, że jest jakaś szansa na zbliżenie się do niego?
-Oczywiście, że tak o ile nie stchórzysz jak zawsze-lekko zaśmiała się na końcu
-Chciałabym, ale nie jestem tobą. Nawet nie wiem jak powinnam zacząć rozmowę z nim-powiedziałam lekko tracąc entuzjazm.
Diana zaczęła się śmiać.
-Ha ! Może tak- Diana wstała i zaczęła mnie przedrzeźniać - " cześć Alan wiesz co ? Jarasz mnie jak cholera i od pierwszej klasy mam o tobie mokre sny! W sumie myśli też"-gdy to mówiła próbowałam zakryć jej usta ,aby nikt przypadkiem nie usłyszał,jednak Diana jest ode mnie silniejsza.
-Przestań!!...... to w cale nie jest śmieszne-usiadłam z powrotem na schody-Serio, pomóż mi się do niego zbliżyć
-No dobra, dobra -powiedziała ocierając łzy ze śmiechu i siadając obok mnie-przydało by się jakoś zwrócić jego uwagę na ciebie.
-Masz rację, ale jak?
-O to się nie martw-podejrzanie się uśmiechnęła
