Odkąd to wszystko się zaczęło, nic nie było takie jak wcześniej... Nieprzespane noce, strach przed nalotami oraz dni, podczas których bałam się, że podjadą Niemcy i wywiozą kogoś, kto dla mnie jest tak bardzo ważny. Nazywam się Paulina Łata i mam 17 lat. Mieszkam w Warszawie. To bardzo piękne miasto, lecz od 1939 roku jest tu zupełnie inaczej, niż było kiedyś... Wtedy Niemcy zabili moich rodziców, a brat wyjechał na wybrzeże Polski. Obiecał, że jeszcze wróci, a ja jako 13-latka myślałam, że będzie to trwało zaledwie kilka dni, a najwyżej tydzień, lecz się myliłam. Czekałam długo, do czasu, kiedy uswiadomilam sobie, że to będzie cud, jeżeli on tutaj kiedykolwiek wróci. Trudno było mi się po tym pozbierać, ale z czasem doszłam do siebie, dzięki pani Zofii. To 60-letnia przyjaciółka rodziny, której rodzice powierzyli opiekę nade mną. Gdyby nie ona, nie wiem co by się ze mną stało. Zawsze gotowa była bronić mnie, zawsze obchodziła się ze mną jak z córką, dzięki czemu byłam pewna, że mam przy sobie kogoś, kogo jestem w stanie pokochać jak rodziców. Liczyłam każdy dzień spędzony z Zofią, bo bałam się, że stracę jedyną osobę, której zaufałam po stracie bliskich. Co prawda mialam jeszcze dziadków od strony taty, lecz odwrócili się od nas (byłam nieślubnym dzieckiem), gdy dowiedzieli się, że ojciec ma zamiar poślubić żydówkę i że ma z nią dziecko, a co gorsza, że sam zamierza zmienić wiarę. Z jego opowieści pamiętam, że byli surowymi ludźmi. Kiedy w Niemczech zaczęły się rządy Hitlera, całkiem potracili rozum. Trzymali jego poglądy, jednocześnie tracąc szacunek do ojczyzny i zmieniając się w zdrajców narodu. Mama mówiła, że od początku było z nimi coś nie tak i wspominała to tacie, ale co on mógł zrobić? Bo przecież czy ktoś ma wpływ na to, w jakiej rodzinie się urodził? Nie. Żadnego wpływu. Kiedy dziadkom totalnie odwaliło, staraliśmy się żyć normalnie. Zapomniałam wspomnieć o rodzicach mamy. Byli oni zupełnie inni niż rodzice taty. Mili, zawsze gotowi do przyjęcia nas pod swój dach. Takich ludzi to nawet w raju nie znajdziesz. Babcia zawsze starała się, żeby było jak najlepiej. I było. Nawet ponad nasze oczekiwania. A dziadek? Bardzo mądry czlowiek, zawsze chętny do pomocy. Walczył na pierwszej wojnie światowej, gdzie stracił nogę. Jego opowieści zawsze były mile widziane. Czasami wydawało mi się, że skoro tyle przygód mu się przytrafiło w życiu, to musi być bardzo stary. Umarli w 1936 roku. Babcia pierwsza leżała na łożu śmierci. Kochali się tak bardzo. Nigdy nie zapomnę słów babci skierowanych do dziadka:
-Chodź do mnie. Całe życie przeżyliśmy razem to teraz razem umrzemy- powiedziała resztkami swoich sił, po czym dziadek położył się obok niej i razem powoli przedostawali się na drugą stronę. To był piękny, a zarazem smutny widok. W tamtym momencie w głowie miałam słowa "ludzie pięknie żyją i pięknie umierają". Potem umarli rodzice. I tak się dalej życie potoczyło.
|477 słów|
VOCÊ ESTÁ LENDO
~Tamten Dzień~ Zawieszone
Ficção HistóricaPaulina pochodzi z żydowskiej rodziny. Los chciał, aby urodziła się w czasie II wojny światowej, kiedy właśnie ludzi narodowości żydowskiej tępiono i masowo mordowano. Tych działań dopuszczali się Naziści. Nie wiedziała, że gdy pozna jednego z nich...
