Prolog

14 4 0
                                        


W Mithan nastał kolejny piękny dzień. Sześcioletnia Avril bawiła się z innymi dziećmi przy fontannie na głównym rynku. Często tu przychodziła ze swoim starszym bratem Nathanem. On przebywał tu z nią nie tylko dlatego,  że ja kochał, bo to jego jedyna siostrzyczka, ale też dla jego ukochanej Gabriell, która mieszkała w jednej z kamienic. Tak było też i tego dnia. Nic nie było podejrzane. Do czasu.

W pewnej chwili przyszli ONI. Wyszli z cienia, zauważeni dopiero po chwili, w czarno-czerwonych pelerynach. Niespodziewanie jeden z nich zauważył COŚ i pobiegł w stronę Avril. Nathan wiedział, o co MU chodziło. Kilkoma szybkimi krokami stanął między siostra, a NIM, zagradzając drogę do TEGO CZEGOŚ, co na nieszczęście posiadała sześciolatka. Starszy brat wyjął krótki sztylet i wymierzył cios.

W pewnym momencie przerażona dziewczynka poczuła, że ktoś chwyta ją za rękę i ciągnie w kierunku jednej z kamienic. Dziecko zaczęło się wyrywać i krzyczeć, ale nikt nie zwracał na nią uwagi z powodu panującego chaosu. Kiedy znaleźli się przy jednej z kolumn podpierających piętrowy budynek, nareszcie zobaczyła, kto to był. Jej starszy o trzy lata kolega. Nie znała jego imienia, ponieważ widziała go tylko czasami, jak grał z kolegami w jakieś gry koło fontanny.

Teraz chłopak cały ubrany był na czarno, a połowę twarzy zakrywała mu ciemnofioletowa chusta, przez co było widać jedynie jego zielone oczy. Po chwili niespodziewanym, szybkim ruchem zdjął z szyi Avril TO COŚ- naszyjnik i schował do woreczka, który był zawieszony na jego szyi.

Zaraz potem dało się słyszeć krzyki przerażenia i piski. Zielonooki przycisnął Avril do siebie, a w tej samej chwili straszny i okropnie głośny huk rozległ się po okolicy. Kiedy chłopak zwolnił uścisk, dziewczynka zobaczyła przy fontannie kilka czerwono-czarno-fioletowych smoków, na które wsiadali ONI. Jeden z NICH niósł na rękach nieprzytomnego Nathana.

Nikt nie zdążył nawet zareagować, gdy wszystkie siedem smoków uniosło się w powietrze wraz ze swoimi właścicielami. Jedna z bestii wleciała z niezwykłą siłą w wieżę ratusza, której odłamki spadły przygniatając ludzi.

Po kilku chwilach oszołomienia, zaczęło się nawoływanie i płacz za zmarłymi. Oczy Avril zaszły mgłą. Nie mogła uwierzyć w to, czego przed chwilą była świadkiem. Zanim zemdlała, usłyszała, jak ktoś podchodzi do niej i mówi załamanym i pełnym żalu głosem ,,Zaopiekuję się nią. Nathan na pewno by tego chciał".

Potem nastała ciemność i cisza.

TenebrisHistorias para obsesionarse. Descúbrelo ahora