Tak po głębszym zastanowieniu się to nie mogę narzekać. Właściwie to dostałem dokładnie to, czego chciałem. No, ale mogli chociaż uprzedzić. - pomyślałem, wpatrując się w ogromną, rogatą, siedmiooką, bestię, która patrzyła na mnie swoimi okropnymi ślepiami. - Wróć. Nie bestię. Demona. Ogromnego, niezadowolonego demona, który miał ewidentną ochotę mnie opętać. Wspomniałem, że to demon pychy? Irving tak często mnie ganił za moją własną pychę, że tego demona to chyba wybrali specjalnie. Myślami wróciłem do dzisiejszego poranka, który aktualnie wydawał się, delikatnie mówiąc, dość odległy.
***
Mimo że trwało to już kolejny tydzień i wszyscy Magowie zdawali się mieć tego powoli serdecznie dość, to Krąg niczym pełen pszczół ul wrzał od plotek, o rzekomej Piątej Pladze. Nauczycielom historii zebrało się na ciągnące by się wydawało w nieskończoność lekcje o Imperium Tevinter, powstaniu Mrocznych Pomiotów i Pierwszej Pladze, a co za tym idzie opowieściami o Szarych Strażnikach. W końcu rozeszła się informacja, że młody, pochłonięty swoimi romantycznymi wizjami rodem z baśni i legend, król Cailan Theirin postanowił wydać Pomiotom walną bitwę w ruinach Ostagaru, a owi Strażnicy mają stać u jego boku. Co więcej, Krąg Maginów miał wesprzeć fereldńską armię wysyłając Magów do bitwy. Starsi Zaklinacze tacy jak Wynne czy Uldred razem z wieloma innymi Magami udali się na południe, a razem z nimi wyruszyła też Mikaela.
Mającą dziewiętnaście lat, zatem rok starszą ode mnie Mikaelę znałem jeszcze zanim ujrzałem mury majestatycznej wieży Kręgu nad jeziorem Kalenhad — oboje trafiliśmy do Kręgu tym samym transportem, mieszkaliśmy w tych samych kwaterach, razem dorastaliśmy, razem zgarnialiśmy nagany i pochwały, byliśmy po prostu nierozłączni. Do momentu, w którym Mikaela przeszła niespełna rok temu rytuał Katorgi. Od niej też dowiedziałem się, czym Katorga jest w rzeczywistości. Wysyłają cię do miejsca, które przeraża każdego zdrowo myślącego Maga — do Pustki, czyli miejsca, do którego wszyscy udajemy się we śnie. No, poza Krasnoludami. Tym zawsze lżej. Jak już znajdziesz się w Pustce, musisz stoczyć walkę z Demonem, której wynik będzie zależeć od tego czy przeżyjesz i zostaniesz pełnoprawnym członkiem Kręgu... czy może raczej zostaniesz opętany, zmienisz się w Plugawca, a Magowie na spółkę z Templariuszami cię zabiją. Od tamtej pory jednak, jakoż iż dalej pozostałem uczniem, a Mikaela wspięła się szczebel wyżej w hierarchii Kręgu... cóż, powiedzmy, że mieliśmy dla siebie mniej czasu. Zdecydowanie mniej czasu. Kiedy jednak Magowie ruszali pod Ostagar znaleźliśmy czas na krótką rozmowę.
***
- Nie zamierzasz wyjechać bez pożegnania, co? - zapytałem zaczepnie Mikaelę zaskakując ją w jej komnacie. Dojrzała już niewątpliwie blondynka może i była ode mnie starsza zarówno wiekiem, jak i stopniem, ale dalej widziałem w niej tą małą, przerażoną blond dziewczynkę, która płakała podczas drogi do Kręgu. Proporcje pozostały mimo upływu lat niezaburzone, dalej byłem od niej znacznie wyższy.
- Po co mam się żegnać? - dziewczyna odparła z przekąsem, bawiąc się przy tym końcówką sięgających jej do ramion włosów. Kochałem te włosy, ale tak jak większość uczuć w naszej relacji, ukrywałem tą moją włosową miłość pod płaszczykiem ironii i sarkazmu. Po pauzie, trwającej zaledwie chwilę Mikaela uśmiechnęła się do mnie z tym typowym dla niej błyskiem w oku - Pożegnanie oznaczałoby, że nie zamierzam tu wracać.
- A, w takim razie wszystko jasne. - przewróciłem swoimi błękitnymi oczami - Nie zapomnij wspomnieć Mrocznym Pomiotom przed bitwą, że zamierzasz wrócić do domu i mają być delikatne.
- Daj spokój Kurt. - westchnęła dziewczyna, zbliżając się do mnie. Spojrzała na mnie swoimi brązowymi oczami i wpiła swoją niewielką dłoń w moje krótkie, kasztanowe włosy. Patrzyliśmy tak na siebie i nasze usta złączyły się na chwilę, jednak szybko się opamiętaliśmy. Mikaela zarumieniła się lekko i parsknęła śmiechem - Wybacz, znowu to zrobiłam.
- No jakoś będę musiał Ci wybaczyć. - przytuliłem ją. Takie spontaniczne, niewyjaśnione pocałunki zdarzały nam się co jakiś czas, chociaż odkąd Mikaela przeszła Katorgę, powiedziałbym nawet, że zdarzają się nad wyraz często. W tym też upatrywałem przyczynę naszych coraz rzadszych rozmów. Byliśmy przyjaciółmi i oboje zdawaliśmy sobie sprawę, że jesteśmy kiepskim materiałem na związek. Byliśmy najzwyczajniej w świecie do siebie zbyt podobni. - Uważaj na siebie, dobra?
-Ty też. - dziewczyna odparła cicho nie podnosząc wzroku
- To Krąg. Tu nie ma na co uważać. - oparłem zrezygnowany. - Zdecydowanie wolałbym jechać z wami pod Ostagar.
-Też bym wolała, żebyś tam ze mną był. Nic tak nie buduje wspaniałej przyjaźni, jak wspólne zabijanie Mrocznych Pomiotów, nie? - powiedziała zdecydowanie weselsza, uwalniając się z uścisku i dodała — Mam dobre wieści. Pierwszy Zaklinacz Irving i Wielki Komtur Gregor rozważają twoją Katorgę. Dość intensywnie.
- Żartujesz? - spytałem uradowany i po chwili do mnie dotarło, co się z tym wiąże — Będę pełnoprawnym Magiem i mimo to nie wezmę udziału w bitwie?
- Niestety. - Mikaela rozłożyła ręce. - W każdym razie, to miałam na myśli. Uważaj na siebie Kurt. Demony w Pustce to nie zaklęcia treningowe. One są jak najbardziej prawdziwe.
***
Tego samego dnia Magowie i Templariusze pojechali na południe, a ja zostałem sam ze swoją frustracją. Jakby tego wszystkiego nie było już nadto - do naszego Kręgu w poszukiwaniu nowego rekruta przybył kilka dni później przywódca fereldeńskiej Szarej Straży, Duncan. Wtedy to się dopiero zaczęło - nagle każdy w kręgu zapragnął być Szarym Strażnikiem. A ja zauważyłem w tym swoją szansę - jeżeli Duncan zostanie tu nieco dłużej, a ja zdążę przejść Katorgę to mam spore szanse wyruszyć z nim jako Szary Strażnik i dołączyć do Mikaeli na polu bitwy. I rzeczywiście, gdy Duncan przybył do Kręgu, Pustka powitała kolejnego maga, który zmierzyć miał się z jej demonami. Problem tkwił w tym, że nie byłem to ja, a Daylen Amell. Nigdy specjalnie za sobą nie przepadaliśmy, Daylen wydawał mi się zbyt drętwy. Katorgę przeszedł jednak pomyślnie.
Dzień później wybuchła cała afera z Jowanem, który dowiedział się, że ma zostać Wyciszony, więc razem z Daylenem oraz Lily - swoją kochanką i siostrą zakonną jednocześnie wykradli filakterium Jowana i spróbowali ucieczki. Jak się jednak okazało Daylen wcześniej wydał ich Irvingowi a ten z Gregorem przyłapali ich na gorącym uczynku. Finał całej historii był taki, że Jowan przy pomocy Magii Krwi uciekł z Kręgu, Lily została zesłana daleko od jeziora Kalenhad Daylen został rekutem Szarej Straży i zniknął razem z Duncanem. Uczciwie muszę przyznać, że to jedna z ciekawszych rzeczy, jakie się wydarzyły ostatnio w tym kręgu. Potem zawitała jednak wszechobecna nuda, a któregoś dnia nie mając kompletnie nic, by zająć swoje ręce, udałem się do Pierwszego Zaklinacza Irvinga podpytać o termin mojej Katorgi. Odpowiedź jednak wprawiła mnie w osłupienie.
- Właściwie to miałem po ciebie posłać, drogie dziecko. - odparł Irving. Ten starzec, mimo że zdawał się przeraźliwie nudny, miał w sobie jednak coś, co sprawiało, że darzyłem go nie tylko szacunkiem, ale i sporą sympatią. - Twoja Katorga ma miejsce dzisiaj. A konkretniej sprawy ujmując, będzie ona mieć miejsce teraz.
Gdy Irving skończył, do pokoju wszedł Wielki Komtur Gregor, a wraz z nim kilku Magów i Templariuszy. Parsknąłem bezradnym śmiechem i rozłożyłem ręce.
- Skoro tak, prowadź Irvingu! - uśmiechnąłem się szeroko, a Gregor zmierzył mnie chłodnym wzrokiem. O ile on i Irving byli bez dwóch zdań przyjaciółmi, tak stosunek Gregora do Magów i magii samej w sobie był taki jak większości Templariuszy - chłodno niechętny.
Razem udaliśmy się do sali Katorgi, która znajdowała się szczycie Wieży Kręgu, a z jej okien rozpościerał się niesamowity widok na ogromne Jezioro Kalenhad, jak i okolice zaś daleko na południe zarysowywały się wieże zamku w Redcliffe. Magowie i Templariusze otoczyli mnie, tworząc wokół mnie okrąg, a Irving stanął przede mną i zaczął objaśniać zasady Katorgi.
- Zostaniesz teraz przeniesiony do Pustki uczniu.
Wiem Irving, Katorga nie jest tak strzeżoną tajemnicą, jak myślisz.
- Stawisz tam czoło Demonowi, który będzie cię kusił na wszelkie możliwe sposoby.
To nie najlepszy moment, żeby zażartować, że bywam przekupny?
- Jeżeli mu podołasz to, oficjalnie przestaniesz być Uczniem i zostaniesz Magiem pełnoprawnym członkiem Kręgu.
A jak nie podołam, to mnie tu zatłuczecie.
- Jeżeli zaś zawiedziesz, staniesz się Plugawcem moje dziecko. - Irving spojrzał na mnie poważnie
- A to oznacza twoją niechybną śmierć. - dodał Gregor
- Nie brzmi jakoś tragicznie. - odparłem - W sensie Pustka i demon. Nie śmierć. To akurat brzmi całkiem tragicznie.
- Zdajesz sobie chłopcze sprawę, o czym mówisz? - oburzył się Gregor. Nie, żeby mnie to jakoś specjalnie zdziwiło, facet nie słynął z poczucia humoru.
- Tak, Wielki Komturze. - westchnąłem przewracając oczami - Doskonale zdaję sobie sprawę z zagrożenia. Po prostu, jeżeli będę srał pod siebie ze strachu, to raczej nic nie da. No, chyba że odstraszę demony zapachem. Mikaela mówiła, że to sprawdzony sposób Templariuszy nad odstraszanie od nich kogokolwiek.
- Dość! - ostro przerwał Pierwszy Zaklinacz - Przygotuj się, moje dziecko.
Daruj sobie Irving, jestem na to gotowy od jakiegoś roku.
- Przyjmij trochę pokory, chłopcze. - Gregor zamknął oczy - Inaczej twoja pycha cię zniszczy.
Chwilę później poczułem wszechogarniającą mnie niemoc i po chwili znalazłem się w... to jest zasadniczo bardzo dobre pytanie w czym. Było to miejsce pozbawione ewidentnie podstawowych praw fizyki, pełne wędrujących wokół dusz, dziwnego echa i jakiejś podejrzanie lekkiej atmosfery. Nie byłem sam do końca przekonany czy jestem tu ciałem, czy też jedynie duszą. Byłem w Pustce.
A, no i nie byłem w niej sam, co uświadomiłem sobie, gdy prędko natchnąłem się na Demona Pychy. Monstrum spojrzało na mnie swoimi wszystkimi siedmioma ślepiami i... odezwało się.
- Czego tu poszukujesz, Magu? - zapytał głosem, który najłatwiej mi chyba opisać jako demoniczny.
YOU ARE READING
Przerwany Krąg || Dragon Age: Origins
FanfictionKurt od wczesnego dzieciństwa mieszka i żyje w Kręgu Maginów położonym nad jeziorem Kalenhad w królestwie Fereldenu. Krąg jest jego domem, jego mieszkańcy rodziną, a wielu z żyjących w nim Magów bądź Templariuszy jest jego przyjaciółmi. Gdy wieści o...
