Dzwoni budzik. Znowu.
Chyba dziesiąty raz nastawiam drzemkę i kładę głowę na poduszkę.
- Mary wstawaj! Bo będziesz biec do szkoły! - Ala zrzuca ze mnie kołdrę.
- I tym razem beze mnie - dopowiada przyjaciółka nawiązując do zdarzenia z pierwszej klasy gimnazjum.
Wstałam dzisiaj dość wcześnie, co nie zdarza mi się zbyt często. Uznałam że powtórzę temat na historię, z którego dziś piszę kartkówkę.
Byłam pewna, że dostanę minimum piątkę. Poszłam do łazienki. Wychodząc z niej już odświeżona i ubrana, skierowałam się do pokoju który dzielę z Alą od zawsze.
Ściągnęłam z Ali kołdrę, odkładając ją na moje łóżko, mówiąc :
- Wstawaj, zostało trzydzieści minut do przyjazdu autobusu.
Po czym otworzyłam okno, aby rześkie powietrze rozbudziło Alkę.
Wyszłam z pokoju zamierzając przygotować sobie i Alce śniadanie. Jedząc, zamyśliłam się i straciłam poczucie czasu.
Kiedy, spojrzałam na zegarek, podskoczyłam z wrażenia, zrozumiałam, że za piętnaście minut odjeżdża autobus. Zrobiłam sobie drugie śniadanie i poszłam do pokoju po plecak.
Weszłam do pokoju, a tam, na łóżku mojej przyjaciółki, leżała kołdra zebrana wcześniej z mojego łóżka, pod tą kołdrą zauważyłam kawałek rudych włosów.
Podbiegłam do Ali, a potem ją zepchnęłam z łóżka. Ala wylądowała na podłodze. A ja histerycznym głosem i nutką wściekłości krzyknęłam :
- Czyś ty upadła na mózg ?!
- Dzięki tobie tak - przerwała mi Ala , która usiadła na podłodze, masując obolałą głowę.
- Ala - powiedziałam, niezmieniając tonu - za chwilę odjeżdża autobus! A ona patrzy na mnie zdezorientowanym wzrokiem, po chwili przeciera swoje oczy, i szybko wstaje.
Wtedy też pierwszy raz usłyszałam, jak Ala przeklina, cytując naszą opiekunkę.
- Osz, niech to twarz jeżozwierza! - Spóźnimy się! - Oniemiała i zszokowana jej słowami odpowiedziałam:
- No co ty niepowiesz.
Po czym otrząsnęłam się ze zdumienia i zaczęłam pakować książki przyjaciółki do plecaka, ona tymczasem, zaczęła się szybko ubierać w szkolny mundurek. Znalazłam szczotkę do włosów i podałam ją jej, a następnie pobiegłyśmy robić dla niej kanapki, aby zjadła je w szkole. Gdy skończyłyśmy miałyśmy minimalną nadzieję, że zdążymy na autobus. Autobus zawozi nas o siódmej, a odbiera o szesnastej trzydzieści lub o dziewiętnastej. W holu założyłyśmy buty. Poprawka, ja założyłam buty, bo Ala nie mogła jednego znaleźć. Szukałyśmy go przez dziesięć minut. W końcu, znalazłyśmy go w szafce na książki Ali.
Wyszłyśmy na dwór po czym popatrzyłyśmy na siebie ze zgrozą, czającą się w naszych oczach.
- Biegniemy! - powiedziałam, Ala dalej stała, dlatego zamachnęłam ręką przed jej twarzą. - JUŻ! - krzyknęłam i pobiegłyśmy do szkoły która jest oddalona o 1,5 km.
Tego dnia dowiedziałam się, że kocham biegać, natomiast Ala nienawidzi.
Wyrywam się z zamyślenia po czym mówię do Alki:
- Dobra, dobra już wstaję. Chociaż wcześniej to była twoja, a nie moja wina.
- Chodź już, podobno do naszej klasy przychodzi nowa uczennica. - Mówi Ala, ignorując moje drugie zdanie.
VOCÊ ESTÁ LENDO
Perła
FantasiaAnioły i Syreny. Dwie rasy, jedna potężna tak samo jak druga. Dwie rasy które się nienawidzą, omijają szerokim łukiem, traktują siebie nawzajem z pogardą. Co się stanie jeśli spotkają się w jednej ciemnej uliczce? Staną na przeciwko siebie , uśc...
