Prolog

88 14 7
                                        

Wokół było ciemno. Miasto pogrążyło się w mroku i wszyscy już spali. Ciemne chmury zbierały się na niebie, przysłaniając srebrzyste światło księżyca. Tylko jakiś dźwięk zakłócał wszechobecną ciszę- to wiatr szeleścił liśćmi i delikatnie marszczył wodę rzeki. Powietrze było duszne po gorącym dniu, przesycone zapachem przypraw po dzisiejszym targu. Ciemna sylwetka z pluskiem weszła do wody, rozchlapując ją na wszystkie strony. Widać było , że się spieszy i że goni ją coś strasznego. Ale nikt za nią nie podążał, bo przecież tafla wody pozostawała niezmącona. Lecz sylwetka wyraźnie przyśpieszyła brnąc przez bród rzeki. O co więc chodzi? Przecież  wyraźnie jest tutaj sama. Lecz nie, już widzę,  ledwie cień unoszący się nad taflą .Upiór, duch albo sam diabeł który przyśpiesza  goniąc sylwetkę która wydostała się już prawie na brzeg. Tamta potyka się i już wyraźnie widzę jej białą twarz z czerwonymi oczami  którą do tond skrywał kaptur i na której widnieje teraz przerażenie. Upiór wyciąga rękę w stronę postaci krzywiąc się przy tym jak by go parzył ogień, a mężczyzna - bo teraz dokładnie widzę, że to mężczyzna czołga się ku brzegowi rzeki. Obserwuje z przerażeniem i fascynacją ten wyścig nie mogąc się ruszyć by pomóc komukolwiek, ale już widzę kto będzie zwycięzcą. Wydaję z siebie krzyk przerażenia, który przynosi zamierzony efekt, bo obydwoje przenoszą spojrzenie na mnie. Mężczyzna zaś natychmiast się podnosi i puszcza się biegiem ku centrum miasta. Zostaję tylko ja z upiorem. Stoję na brzegu, a on unosi się nad wodą. Ma zielone oczy, w kolorze nadziei, a moje oczy są szare- jak księżyc, albo stal. Zaczynam się powoli cofać , ale on jest już przy mnie. Czuję jego oddech, lodowaty jak podmuch wiatru, widzę jak wyciąga rękę i czyni nim jakiś znak. A potem chyba umieram, a on się krzywi.,, To nie uczciwe"- myślę, ale to była pewnie moja ostatnia myśl, bo wszystko zapominam- ,,Mam na imię Ngea Bitoon i mieszkam w Kessenie , zbieram zioła, mam brata i dwie siostry", ale zapominam ,,Mam na imię Ngea Bitoon i mieszkam w Kessenie i zbieram zioła”, powtarzam , ale wszystko się rozmywa ,, Mam na imię Ngea ". Nie ma już nic, tylko mgła.
Przez następne lata nic nie myślałam, czułam tylko wszechobecną żądze krwi. Unosiłam się tylko nad taflą wody i latałam po świecie po lewym brzegu rzeki. Chciałam się zemścić za to czym się stałam. W całej pamięci widziałam wciąż bladą twarz. Dziwnie przystojną z ostrymi rysami i z przydługimi srebrzystymi włosami opadającymi na czerwone oczy i założonymi za szpiczaste uszy. Szukałam go , bo tylko ta obsesja podtrzymywała resztki mej świadomości. Czułam nienawiść do siebie, tego mężczyzny i wszystkich stworów do mnie podobnych. Zemszczę się przysięgam i zniszczę tych którzy na to zasłużyli. ,,Mam na imię Ngea i przemienię duszę tego który jest wszystkiemu winien. Nigdy nie przebaczę".

DruidWhere stories live. Discover now