- Niezły występ chłopaki! - poklepał mnie po ramieniu TaeYong, a następnie wyprzedził i zajął wolne miejsce.
Opadłem na krzesło zmęczony. Od tygodnia zjadał mnie stres, ponieważ zaczęliśmy promocję nowego albumu unitu NCT127, a dziś odbył się nasz pierwszy stage z piosenką Cherry Bomb. Sam bardzo ją lubię, więc mam nadzieję, że fanom też się spodoba, w końcu to najważniejsze. Przez długi czas ciężko pracowaliśmy na sali treningowej oraz podczas nagrań.
Zacząłem zdejmować strój sceniczny i przebrałem się w wygodny dres.
Kiedy skończyłem, usiadłem na kanapie obok Johnny'ego i wyciągnąłem telefon z kieszeni. Przejrzałem kilka wiadomości i schowałem z powrotem urządzenie, następnie odchylając głowę na oparcie mebla.
- Wyglądasz na wykończonego - przyjaciel szturchnął mnie łokciem w bok, więc spojrzałem na niego.
- Wydaje ci się - uśmiechnąłem się i znowu przymknąłem powieki krzyżując ręce na wysokości klatki piersiowej.
Nie chciałem przyznać tego na głos, ale miał rację. Każdy z nas wraca do dormu o późnej porze, żeby móc zasnąć na kilka godzin i zacząć dzień od nowa. Wiedzieliśmy na co się piszemy. To był jedyny sposób na spełnienie marzeń. Jestem szczęśliwy myśląc o tym, jak daleko udało nam się zajść.
- YoonOh, możesz podać mi plecak? - Yuta stał nade mną z wyciągniętą dłonią, w samych spodniach.
- Jasne hyung - wykonałem czynność o jaką mnie poprosił i wstałem, żeby napić się wody, która leżała na długim blacie przy lustrach.
Jedyne na co miałem w tej chwili ochotę to szybki prysznic i długi sen w wygodnym łóżku. A zapewne mogę dziś liczyć tylko na krótką drzemkę w vanie i snucie się bez celu po wytwórni. O ile nie wcisną nam dodatkowych zajęć.
Oparty o blat, przy którym wizażystki malują idoli piłem wodę i czekałem na menagera, który zawoła nas do auta. Nie należę do osób leniwych, ale w tym momencie nic mnie nie obchodziło. Chciałem tylko spać.
- Zbieramy się! - tak szybko jak wszedł, tak szybko wyszedł. I tyle po moim wyczekiwanym sygnale.
Jako pierwszy opuściłem przebieralnię i korytarzami budynku M COUNTDOWN kierowałem się w stronę busa. Kierowca widząc mnie, odblokował drzwi, które otworzyłem szybkim ruchem i wpakowałem się do środka układając wygodnie. O ile tak się da. Reszta zaczęła się już schodzić, więc moja wolna przestrzeń została zajęta. Czwórka chłopców zajęła wolne miejsca, przez co zostałem ściśnięty między DoYoungiem, a ścianką pojazdu. Kim próbując znaleźć wygodną pozycję zaczął się rozpychać, co chwilę szturchając mnie kolanem.
- To tylko kawałek, proszę cię, przestań! - TaeYong stracił cierpliwość i błagającym tonem uspokoił fioletowo-włosego, na co ten wywrócił oczami, a następnie je przymknął. Zaśmiałem się pod nosem i oparłem o szybę. Kierowca ruszył.
Przez dwadzieścia minut drogi usiłowałem zasnąć, jednak muzyka lecąca z głośników mi na to nie pozwalała. Hyungowie wraz z Markiem i DongHyuckiem także. Nagle telefon DongYounga zawibrował, a on znowu zaczął się kręcić. Na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie ślicznej dziewczyny z efektem brzoskwiń ze SNOW'a. Kontakt podpisany był "🍑🦊".
Odebrał.
- Mówiłem ci, że zadzwonię jak wrócimy już do wytwórni - westchnął poirytowany. - Nie! Nie możesz - podskoczył na miejscu. - Siedź w domu i oglądaj dramy albo cokolwiek, ale proszę cię, nie przychodź - przez chwilę nie odzywał się w ogóle, co wskazywało na dłuższą wypowiedź dziewczyny. Razem z chłopakami siedzieliśmy naprawdę cicho, co w naszym przypadku jest rzadko spotykane. - Okej, napiszę ci jak wrócę - rozłączył się i schował urządzenie.
- To była twoja dziewczyna? - odezwałem się.
- Nie, przyjaciółka.
- Nasz mały DoYoungie może powiedzieć swoim przyjaciołom, że w końcu się zakochał - TaeYong przedrzeźnił chłopaka słodkim głosem, co wywołało u nas śmiech.
- To naprawdę tylko przyjaciółka! - zaczął się pieklić Kim.
- Hyung, pokaż nam jej zdjęcia - zachęcił go HaeChan.
- Jak przestaniecie mówić, że to moja dziewczyna.
- Obiecujemy - powiedziałem za naszą trójkę trzymając dłoń na sercu.
DY chwilę się zawahał, jednak odblokował telefon i wszedł w galerię. Wyszukał zdjęcie ich dwójki siedzących przy drzewie w czapkach z pomponami. Miał jeszcze rudawe włosy z czasów Limitless. Wyglądali na szczęśliwych. Brunetka na nosie miała roztarty śnieg, a chłopak czerwone od zimna policzki.
- Wooow, hyung.
- Jak ma na imię?
- Seo TaeIn.
Uśmiechnąłem się pod nosem i spojrzałem na okno, już dojechaliśmy na miejsce.
- Ani słowa o niej w wytwórni - ostrzegł nas DoYoung. - Nie mam zamiaru mieszać jej w ten świat. I tak sprawiam jej wiele kłopotów.
Zabraliśmy swoje rzeczy i tylnymi drzwiami weszliśmy do ogromnego budynku wytwórni. Na dworze było jeszcze jasno i ciepło, biorąc pod uwagę porę roku. Zarzuciłem plecak na jedno ramię i z ręką w kieszeni kierowałem się do stołówki. Mój brzuch zaburczał przypominając o głodzie, przez co wykrzywiłem twarz w grymasie niezadowolenia.
Całą dziewiątką usiedliśmy przy prostokątnym stole z tackami jedzenia i rozmawiając na wiele tematów zjedliśmy posiłek. Oparłem się o krzesło po skończonym jedzeniu i razem z SiChengiem bawiliśmy się butelkami z wodą. Popatrzyłem na wielki zegar wiszący na ścianie, dziewiętnasta.
- Zbierajcie się, za dziesięć minut zawiozę was do dormu - powiedział kierowca obracając kluczyki na palcu. Dwa razy nie musiał powtarzać. Wstaliśmy, żeby pozbierać swoje rzeczy.
W większym busie był jeszcze większy ucisk, niż w tym mniejszym. Siedziałem obok TaeIla, który ze słuchawkami w uszach otwierał jakąś książkę. Również włożyłem słuchawki do uszu i starałem wyłączyć się choć na chwilę.
*
Wyszedłem spod prysznica i ubrałem się w krótkie dresowe spodenki i rozciągnięty tshirt, w którym uwielbiam chodzić po domu. Przykryłem mokre włosy ręcznikiem i wyszedłem z pomieszczenia. Większość zespołu siedziała na kanapie w salonie i oglądali jakiś film. Poszedłem do kuchni w celu zrobienia sobie herbaty i po chwili wróciłem, i usiadłem na fotelu. Popatrzyłem na przyjaciół, każdy robił coś innego. TaeIl dalej czytał, Yuta, Sicheng i DongHyuck w skupieniu oglądali film, a DoYoung robił coś w telefonie. Reszta pewnie odpoczywała w swoich pokojach.
- No nie! - krzyknął HaeChan kiedy jakaś kobieta uderzyła mężczyznę przed nią. - Oni mieli być razem - jęknął.
Czekając aż herbata wystygnie, pocierałem włosy ręcznikiem, żeby szybciej je wysuszyć. Kiedy byłem mały mama zawsze wykonywała na mnie tę czynność, uwielbiałem to. Kiedy uznałem, że starczy, rzuciłem przedmiot na oparcie kanapy i usiadłem wygodniej.
a/n: [1008]
Witajcie w pierwszym rozdziale!
Okej, postanowiłam w końcu wrócić na wattpada i nawet nie wyobrażacie sobie, ile to dla mnie znaczy. Nie jestem znaną tu autorką, piszę dla siebie, ale jest to opowiadanie, którym chciałabym się z wami podzielić.
Jeśli przeczytałeś/łaś, zostaw po sobie jakiś ślad:)
YOU ARE READING
VALENTINE || jjh. [ZAWIESZONE]
FanfictionSeo TaeIn od dziecka przyjaźni się z dwa lata starszym DoYoungiem, który obraca się w świecie show biznesu. Na jej drodze staje JaeHyun, członek zespołu NCT. Co stanie się, kiedy chłopcy przez nieuwagę wciągną ją w swoje sławne życie, w którym prywa...
![VALENTINE || jjh. [ZAWIESZONE]](https://img.wattpad.com/cover/147726970-64-k23749.jpg)