Juliusz przywalił z całej siły głową w stół. Kolejna pała z biologii na koncie, co dawało mu jakże satysfakcjonującą średnią 1.30 z tegoż przedmiotu. Tę średnią to by nawet przebolał, bo jeśli Norwid da mu spisać na następnym sprawdzianie to akurat wyciągnie na 2, gorzej będzie na dzisiejszych przymusowych korepetycjach u pana Mickiewicza.
Adam Mickiewicz był wysokim mężczyzną w wieku lat trzydziestu dwóch z przesadnie uwydatnionymi bokobrodami i brązowymi włosami zaczesanymi do tyłu. Widok ten powodował ślinienie się żeńskiej części klasy na każdej biologii, ale u Julka raczej wywoływał wymioty, bo faceta szczerze nienawidził (no bo jak można być takim tyranem i wstawić człowiekowi 1, skoro brakowało tylko pół punktu?).
Tym razem sytuacja miała się podobnie, co jeszcze bardziej utwierdzało szatyna w przekonaniu, że Micek chce go za wszelką cenę udupić. Rodzice Julka jednak nie chcieli dopuścić do sytuacji, w której ich syn kiblowałby w ostatniej klasie, więc załatwili mu korepetycje.
U pana Mickiewicza.
I jak tu się nie zabić?
****
ESTÁS LEYENDO
My biology teacher || Słowackiewicz
FanfictionAdam Mickiewicz - przystojny nauczyciel biologii. Juliusz Słowacki - uczeń, który biologii nienawidzi. Jak poradzą sobie, gdy Juliusz będzie musiał chodzić na korki? Zapraszam!
