We've updated our Content Guidelines.
Review the latest guidelines to keep sharing stories safely.

,, Gdzie jest ruda krewetka "

56 6 2
                                        

Hinata :

Wiał zimny wiatr. Powoli upalne lato przeistaczało się w zimną jesień. Bardzo nie lubię jesieni, zbyt bardzo kojarzy mi się z śmiercią i upadkiem. Przypomina mi o śmierci Maru, czyli małego pieska z mojego dzieciństwa.

Zawszę wszystko co robiłem, wykonywałem z Maru. Gdy bałem się burzy wskakiwał na moje łóżko liżąc moją twarz, to mnie uspokajało. Niestety zginął zeszłej jesieni. Długo za nim płakałem. Oczywiście ukrywałem to! Nie miałem zamiaru nikomu pokazywać mojej słabej, jakże i bez silnej strony. Ta część mnie była zarezerwowana dla niedoszłego już pieska. I jeszcze jednej osoby. . . Mojej starszej siostry. Nie widziałem jej od dawna. Mimo że jest jedynie rok starsza od mnie wyprowadziła się do Tokyo. Nie raz zastanawiam się co u niej słychać? Czy wszystko dobrze? Niestety nie znam odpowiedzi na pytania, wraz z przeprowadzką zerwała kontakt z rodziną. Ze mną!

Jedynym wsparciem dla mnie, po tym jak odeszła był właśnie Maru. Nieszczęśliwy martwy Maruś.

Biegłem dobrze znanymi mi uliczkami, jeszcze jakieś pięć minut, aż dotarłem do pięciu kilometrów. Ociężale opadłem na ławkę, zamykając kilkusekundowo powieki. Pozwalałem aby zimny wiatr schłodził moje rozgrzane ciało za nim wrócę do domu. W tle moich myśli rozbrzmiewał głos ptaków. Jest dość wcześnie, co jest powodem braku innej żywej duszy w okolicy. Nie każdy ma zapał aby co rano budzić się o 4:30 ubrać i o godzinie 5 wyjść biegać pięć kilometrów w tę i spowrotem.

Po chwilowym odpoczynku, zebrałem się. Lekko porozciągałem rozleniwione mięśnie i ruszyłem w drogę powrotną. Świat wokół zaczynał nabierać barw. Otoczenie ożywiło. Po drodze mijałem pojedyncze samochody. Wreszcie było można poczuć dzień.

Cały zdyszany wpadłem do domu. Wziąłem szybki zimny prysznic oraz zjadłem połowę śniadania. Z tostem w ustach wybiegłem z domu, po drodze zabrawszy ze sobą torbę i wskoczyłem na dwukołówkę. Z całych sił w nogach pedalowałem, modląc się w duchu do Bogów aby tym razem się nie spóźnić. I o dziwo moja prośba się spełniła. Wstąpiłem do klasy równo z dzwonkiem. To był pierwszy raz od pierwszego semestru kiedy mi się udało.

Pierwsze lekcje mijały standardowo. Rozkojarzony myślami o nowych zawodach z Neko, udawałam uważnego ucznia. Co jakiś czas bazgrałem coś w zeszycie, udając pisanie notatek z lekcji. Dopiero na ostatniej lekcji, tuż przed przerwą na lunch, niespodziewanie do klasy na chama weszła młoda osoba. Nie mogłem uwierzyć własnym oczom.

W drzwiach stała młoda dziewczyna, nieco wyższa od mnie. Miała długie jakże gęste rude włosy, spięte w pokaźnego kucyka. Duże brązowe oczy i wielki uśmiech na twarzy. Ubrana była w niestosowną fioletowo-złotą sukienkę po kolana i biały przydłużawy sweter. Zwrok skierowała ku mojej osobie. Otwarła usta :
- Shōyō! - naskoczyła na mnie zamykając w szczelnym uścisku - kupę lat, co nie?

Kageyama :

Stałem w wejściu do hali, gotowy na opierniczenie Hinaty. Rudowłosy znów się spóźnia. Ciekawi mnie czy coś się stało. Może tak jak poprzednim razem, zabrakło mu papieru toaletowego albo zagaił się na bezpańskiego kota. Po prostu to były jego proglemy świata. Czy aby na pewno on nie ma żadnych trosk?

Sądząc po jego charakterze, nie ma.

Zza siebie usłyszałem głos kapitana drużyny, wołającego moje imię. Odwróciłem się i polowałem głową. Nie musiał nic mówić, doskonale wiedziałem że che, abym poszukał krewetki.

- Już idę go szukać

Wybiegłem z hali prosto w stronę budynku szkoły. Nie ma szans aby był w szatni, skoro klucze zabraliśmy ze sobą.

Pierwsze miejsce jakie przyszło mi do głowy to gabinet pielęgniarki. Znając jego żołądek powinien znajdować się właśnie tam. Przecież nie opuściłby treningu z innego powodu.

Lekko zapukałem do drzwi, po czym zajrzałem. Rozejrzałem się wokół na puste białe łóżka. Na żadnym nie leżała mała kupka rudych włosów.

Podeszłem do pielęgniarki
- Przepraszam, czy był tu dziś Hinata Shouyo?

Kobieta spojrzała się na mnie i zaczęła sprawdzać coś w papierach.
- Nie, ostatni raz był w tym gabinecie dwa tygodnie temu, z jakimś poszkodowanym kolegą. Yyy jak mu było ... N... Nishinoyą !

Polowałem tylko głową.

Wyszłem z gabinetu. Szedłem w stronę jego klasy. Tam też go nie było. Nauczyciel powiedział mi że wyszedł z jakąś dziewczyną podczas jednej z lekcji.

Wyszedł z dziewczyną ... Z powodu dziewczyny zaniedbuje siatkówkę ... Z jej powodu opuścił trening ... Z jej powodu dziś z nim nie zagram ... Z jej powodu już nie mam u niego szans ... On ma już dziewczynę...

Nerwy wzrastały, krew w moich żyłach zaczynała się gotować. Wokół narastało napięcie. Moja aura w mgnieniu oka zmieniła się w jeszcze mroczniejszą. Nie mogłem zrozumieć czemu mi nie powiedział. Czy on przestał mi ufać? Myślał że wyglądam? Oczywiście że bym tego nie zrobił!

Z całej siły walnąłem pięściom o ścianę. Czułem wściekłość i coś jeszcze. Bezsilność. Starciem swoją szansę. Byłem za wolny. Błędnie myślałem że mam czas. Cały mój plan na przyszłość runął w gruzach.

Hinata, czemu na mnie nie zaczekałeś?

*Narrator* :

W domu rodzinnym Hinaty zapadła cisza. Wszystkie oczy skierowane były na dziewczynę. Jej słow nikt się nie spodziewał. Sama podjęła decyzje. Nie liczyło się u niej zdanie innych. Miała gdzieś turniej siatkarski jej młodszego braciszka.

W oczach krewetki, zdawała się, być gorszym egoistą od kageyamy.

Choć jak chwilę się nad tym zastanowił, to nagroda była atrakcyjna. Zimowy obóz siatkarski dla całej drużyny oraz możliwość spotkania małego giganta w realu.

Jednak, czy aby na pewno nastoletni siatkarz pamięta jeszcze jak wydobyć z siebie głos, na wielkiej scenie? Już od gimnazjum nie śpiewał. Zakończył ten rozdział życia. Pożucił ten jeden z talentów dla siatkówki.

Mama westchnęła ciężko i w stała z kanapy.
- A więc mój synuś daje ostatni koncert w życiu? Muszę kupić nową sukienkę i zorganizować jakiś bankiet, dla jego fanów.

- Jakich fanów? - spytał zdziwiony

- Na przykład przyjaciół z podstawówki i nauczycieli!

- To raczej brzmi jak zjazd absolwentów podstawówki - stracił się wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna - a nie zjazd fanów!

Wszyscy wpadli w śmiech.

******""""******""""******""""*****""""****

A więc oto pierwszy rozdział, mam nadzieję że się spodobał. I do zobaczenia następnym razem.

Dodatek :

Hinata
(W klasie)

Wszyscy gapili się na naszą dwójkę. Dziewczyna przylepiła się do mnie jak rzep psiego ogonu!
Próbowałem ją przekupić Chinami aby w końcu mnie puściła, jednak ta nie jest tak głupia jak sądziłem i nie dała się nabrać.
Dopiero gdy nauczyciel otrząknął przypominając o swojej obecności, odeszła na parę centymetrów.
Wymieniła z nauczycielem kilka spojrzeń, robiąc dziwne mniny, on sporesztą także je robił.
Na koniec tylko kiwnęli obydwaj potwierdzająco głową. Wyglądało to tak jakby rozmawiali w myślach. Komunikowali się bez słów.

Dziewczyna spojrzała na mnie z jeszcze większym bananem na ustach. Chwyciła moją dłoń i pociągła, wychodząc z klasy.
Wychodząc usłyszałem jeszcze jak kilka osób mówi :
- Atak damskiego klona hinaty Shōyō!!

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Apr 05, 2018 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

Szept serc #Haikyuu/kagehina/#Stories to obsess over. Discover now