"Dzień dobry wszystkim. " ........gdy usłyszałam ten słodki głos wręcz zamarłam. ".....Nasz kolejny koncert damy w mieście w którym się wychowałem. W którym zostawiłem swoją rodzinę, przyjaciół...." ..... czułam że łzy napływają mi do oczu. "tam zostawiłem osobę która była dla mnie bardzo ale to bardzo ważna. Jade Granger. Jeśli to teraz oglądasz to wiedz że bardzo za Tobą tęsknię i bardzo Cię kocham. Niedługo się zobaczymy...."
On......On na prawdę....to powiedział. Pamięta mnie jeszcze. Nadal mnie kocha.....Ja...nie wierze. "
Nie wierzylam w to co przed chwilą usłyszałam. Wzięłam pilota i nacisnelam opcje "cofnij". Powtórzyłam ją kilka razy po czym Wstalam i zaczełam nerwowo chodzić w tą i spowrotem. Cały czas analizowałam w głowie słowa Ashtona aż doszłam do wniosku iż potrzebuje bilety na ich koncert. Pobieglam szybko na drugie piętro po schodach pokrytych czerwono czarnym dywanem. Ciągnął się przez cały korytarzyk aż do ściany na przeciwko której właśnie stalam. Wisiały na niej zdjęcia mojej rodziny. Momentalnie zechciało mi się płakać. Zacisnelam powieki i wypuscilam powietrze z ust. Weszlam do pokoju, którego ściany były pokryte jasno fioletowa farbą. Na przeciwko drzwi wejściowych znajdowało się wyjście na balkon.Po lewej stronie było biurko z jasnego drewna. Nad nim wisiały zdjęcia moje i Ashtona. Usmiechnelam się na sam ich widok. Natomiast po prawej stronie pokoju znajdowało się moje łoże. Ciemno fioletowe ramy z metalu na które spadała jasna tkanina podwieszana przy suficie. Na łóżku oczywiście fioletowo biała synowa pościel. -Dużo tego fioletu -pomyślałam i wzięłam laptopa po czym zeszlam na dół. Weszlam do salonu i Usiadlam na kanapie. Wlaczylam urządzenie i od razu zaczełam szukać strony gdzie będę mogła kupić bilety na wtorkowy koncert. Jest! Znalazłam! Szybko kliknelam w rubryczke "zamów" i przelalam pieniądze. Po chwili dostałam powiadomienie iż moje zamówienie zostało zrealizowane. -szybko!-powiedziałam sama do siebie. Zamknelam laptopa. Nagle usłyszałam jakby cichy jęk w moim brzuchu. No tak. Jade ty geniuszu nie jadłaś jeszcze nic dzisiaj. Wstalam i poszłam do kuchni. Wyciagnelam z lodówki ser żółty,szynkę i masło. Następnie otworzylam szafke i wyjelam z niej świeży chleb tostowy. Uszykowalam 2 tosty i wlozylam do nagrzanego urządzenia. Po chwili były gotowe więc wyjelam je na talerz i zaczełam jeść popijając sokiem pomarańczowym. Spojrzalam na zegarek. -Kurde! już 22. - jeknelam i wlozylam brudne naczynia do zmywarki. Wyszłam z kuchni i ruszylam do swojego pokoju. Leniwie do niego weszlam i rozebralam się. Wyciagnelam z szafy czystą bieliznę i pizame po czym poszłam do łazienki. Odkrecilam ciepła i zimna wodę, która momentalnie zaczęła wpływać do wanny.
Zdjelam bandaże z nadgarstkow. Świeże rany pojawiały się prawie co tydzień. Nie wiem czemu tak często. Ale wiem że nie potrafię z tym skończyć. Nie po tym wszystkim co się stało.
Wsypalam jakiś proszek do kąpieli i zamieszalam wodę. Zakrecilam kurki (tak to się chyba pisze) i weszlam do wanny. Po 30 minutach relaksowania wyszłam i owinelam się recznikiem którym po chwili zaczełam się wycierać. Suche już ciało posmarowalam kokosowym balsamem. Zalozylam czystą bieliznę i pizame i wskoczylam do mojego łóżka. Zgasilam lampke nocną i odplynelam.
~2 dni później~
-Dzisiaj powinny przyjść bilety. -jeknelam sama do siebie siadajac na sofie. Nagle usłyszałam dzwonek. Szybko zerwalam się z kanapy i dosłownie pobieglam do drzwi. Otworzylam je i o mało co się nie przewróciłam. To co zobaczyłam za drzwiami zupełnie mnie zszokowalo. Otóż stał tam.....
______________________________________________________________________________________________________________
No i jest 2 część mojego durnego imagina którego i tak nikt nie czyta. Przepraszam że tak późno ale nie miałam czasu :(
Przepraszam też za jakiekolwiek błędy.!!
nie będę się rozpisywac bo i tak nie mam dla kogo.
