Wakacje leciały szybko. W ciągu doby udawało mi się przespać normę 20 godzin. W końcu musiał nastać TEN dzień. Od dziś znów będę musiała chodzić do szkoły, odrabiać lekcje i robić inne tego typu rzeczy. Z tej okazji wstałam już o 6.30, ale okazało się, że szykowanie zajęło mi tylko pół godziny, więc dostałam od życia dodatkowy czas na drzemkę. Wyszłam z mieszkania równo o 7.35. Moi rodzice nie żyli, więc kiedy tylko skończyłam 18 lat zamieszkałam sama z kotem. Przez jakiś czas żyłam w rodzinie zastępczej oczekując dnia 18 urodzin. Odziedziczając spadek po zmarłych rodzicach kupiłam mały apartament blisko centrum miasta. Przechodziłam koło kina, kawiarni i restauracji wybierając plany na wieczór. Moja przyjaciółka Sumari chciała pójść gdzieś ze mną z okazji zakończonych wakacji. Jest troszeczkę wredna, ale myślę, że nie jest złym człowiekiem. Weszłam do szkoły. Zdziwiła mnie pustka w niej panująca, ale po chwili spoglądając na zegarek zrozumiałam, że byłam już spóźniona. Poszukując odpowiedniej klasy usłyszałam piękne dźwięki wydobywające się z sali muzycznej. Postanowiłam posłuchać utworu do końca. Stanęłam tuż przy drzwiach. Chyba skądś kojarzę tą melodię. Czy nie jest to... "Marsz pogrzebowy"?... Nagle melodia ucichła. Słychać było kroki w moją stronę. Zarówno zza rogu korytarza, jak i z owej sali. Przestraszyłam się, moje nogi jakby skamieniały. Nie wiedziałam co zrobić. Rozejrzałam się w celu znalezienia jakiegoś wyjścia z tej sytuacji. - Co tu robisz, młoda damo? - zapytała stanowczym głosem dyrektorka. Drzwi się otwarły, tuż za nimi stał chłopak o wątłej posturze.
Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.
Nie wyglądał na mocno zdziwionego. Zerknął na rządną odpowiedzi dyrektorkę. - Wreszcie przyszłaś, nie toleruję spóźniania się. - burknął po czym pociągnął mnie za sobą. Puścił moją rękę i zamknął drzwi. - Dziękuję... - powiedziałam robiąc w połowie coś na wzór ukłonu. W ciszy podszedł do stojącego w rogu pianina i kontynuował grę. Z-zlał mnie?... Wsłuchiwałam się jeszcze chwilę w dźwięki pianina po czym wyszłam.
Suga Nigdy jeszcze nie widziałem tak pięknej istoty. Utrzymując z nią kontakt wzrokowy dostaje cichego zawału. Kiedy ją zobaczyłem miałem ochotę dotknąć jej włosów. Jej ręka była taka delikatna. Kiedy tu jest boję się nacisnąć jakikolwiek klawisz... Dlaczego poczułem pustkę gdy wyszła?...
Dziesięć minut do końca lekcji. Świetnie, Soo. Doskonały początek roku szkolnego. Wyszłam przed szkołę i usiadłam na jednej ze znajdujących się tam ławek. Ze szkoły wyszedł chłopak, wydawałoby się, że w moim wieku. Stanął tuż przede mną. - OMÓJBOŻEEEE! - krzyknął łapiąc się z przejęciem za głowę - CZY TO PLECAK W CIASTKA?! Powoli odwróciłam głowę do tyłu w celu zweryfikowania wzoru mojego plecaka. Usiadł obok mnie.
Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.
- Jestem Kim Taehyung, lubię ciastka. Ale jeszcze bardziej sufity. Masz może jakiś plecak w sufity?! - mówiąc to wszystko ruszał dramatycznie rękoma. - Ch-Chi SooMi, niestety nie mam... - ukłoniłam się.
Taehyung Tata nie pozwala mi rozmawiać z obcymi, ale ona wydaje się niegroźna. Powinienem zapoznać ją z Kookiem, ale on pewnie zjadłby jej plecak...
- Nie masz teraz lekcji? - zapytałam z myślą, że właśnie w tej chwili mogłabym ucinać sobie drzemkę. Spojrzał na mnie ze zdziwieniem i nagłą powagą. - Nie znasz " Trawnika"? Przeraziłam się odrobinę. - Trawnika? - zapytałam z niepewnością w głosie. - Tak nazywamy nauczycielkę Koreańskiego. Na każdej lekcji wysyła kogoś do sklepu, więc jeden szczęściarz ma godzinę wolną. A skoro jestem przewodniczącym klasy... - na jego twarzy momentalnie pojawił się lenny. - Już w pierwszy dzień? Na pierwszej lekcji? - Cóż, jestem dość popularny... - wyciągnął się wygodnie na ławce. Odsunęłam się kilka milimetrów w bok. - Druga czy trzecia klasa? - zapytałam. Wskazał dwa palce. - Czyli, że jesteśmy w tym samym wieku... - Szkoda, miałem nadzieję, że będziesz zwracała się do mnie "Sunabae"... - wstał i ruszył do szkoły. Odwrócił się na chwilę. - Jeszcze posiądę twój plecak i moc tworzenia ciastek! - wykrzyknął radośnie i odszedł. Trochę... dziwny? Zadzwonił szkolny dzwonek. Tym razem musiałam stawić się w klasie. Poszłam do szafki odłożyć zbędne rzeczy. Teraz plastyka, chyba pamiętam gdzie jest sala plas... C-co się stało?! Nagle wszędzie zrobiło się ciemno. - ZABIŁEM JĄ?! - usłyszałam nad sobą kogoś głos. Otworzyłam oczy, nade mną stał chłopak o blond włosach. Uśmiechnął się.
Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.
- Jednak żyje, obudziła się! - odparł z entuzjazmem. Podniosłam się. Kątem oka zobaczyłam chłopaka, który grał na pianinie. Wcześniej nie zwróciłam uwagi na kolor jego włosów. Brudny róż pasował do niego, ale trzeba przyznać, że nie był za bardzo powszechnym kolorem. - Co się stało? - zapytałam pojmując, że moja głowa pęka z bólu. Wcześniej tego pewnie nie zauważyłam przez ten, no... szok pourazowy. - Ja - pociągnął jakiegoś chłopaka, który akurat był obok za koszulkę - to znaczy Ciastek cię uderzył szafką. Chłopak dopiero po chwili zorientował się, że zwracano się w jego imieniu.
Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.
- TO NIE JA ZJADŁEM TWÓJ DŻEM! - krzyknął po czym chciał odejść, ale blondyn znów pociągnął go do siebie. - MÓJ DŻEM?! JAK ŚMIAŁEŚ? POWIEM MAMIE! - jego twarz opanowała mina smutnego szczeniaka. - Cuty-ach, leżeć! - poczochrał jego czuprynę. Spojrzał na mnie. - Jestem Jung... CZY TY MASZ CIASTKA?! - rzucił się na mnie i rozpoczął przyglądanie mi się z każdej możliwej strony - Dla przyjaciół Kook. - Chi SooMi. - powiedziałam wreszcie podnosząc się i oczepując. - Jestem Jimin - odezwał się szczeniaczek - jest coś, czym możeMY zrekompensować ci to uderzenie?.. - N-nie trzeba... - stwierdziłam łapiąc równowagę. - Na pewno? - zapytał... Kook? Uśmiechnęłam się i przytaknęłam stanowczo. Pozbierałam książki, które mi upadły i ruszyłam w poszukiwaniu klasy plastycznej.