Rozdział 1

195 9 2
                                        

Jessica Winston. Lat siedemnaście, uczennica klasy 2c. Jeśli nie znacie jej z nazwiska, podpowiem wam: to ta, która zawsze ubiera się na czarno i dodaje akcent moro. Nadal nic? Kruczoczarne, krótkie, nastroszone włosy. Piegowata, drobna. Udaje buntowniczkę. Teraz na pewno wiecie, kogo mam na myśli.

Ale nie zanudzam was już. Chcecie sekret, proszę bardzo. Otóż ta przeurocza dziewczynka przespała się na imprezie u Jamesa z Christopherem 'Kulfonem' Brownem. Jego chyba nie muszę wam przedstawiać. Nasza ślicznotka Jessie napiła się trochę zbyt dużo i stało się to, co się stało. Oboje po imprezie udawali, że o tym zapomnieli, ale wciąż rzucają sobie ukradkowe tęskne spojrzenia. Warto bowiem dodać, że zajście wspominają bardzo pozytywnie. Pozdrawiam Kulfona i Pannę Kruk.

Wasza na zawsze,
Tiffany Blake.

Zerknęłam na artykuł z zadowoleniem. Kolejne sekrety, kolejna osoba skazana na wyśmianie. W sumie to mało obchodzi mnie jakaś tam Kruczasta, jednak w zeszłym tygodniu publicznie nazwała mnie oszustką i stwierdziła, że nie zasługuję na popularność. Nie mogło ujść jej to płazem.

Czekałam więc na nią przy szkolnej szatni, gdzie zwykle zostawiałam gazetki. Potrzebowałam więcej ciekawostek, więc uznałam, że nagram porażkę Jessie. Normalnie poprosiłabym Yankesa, ale dzisiaj chciałam zobaczyć jej minę na własne oczy.

Nie musiałam długo czekać. Pięć minut później do szatni wbiegła Jessica. Wyraźnie się spieszyła i mogłoby to być nawet coś wartego upamiętnienia, ale nie to było teraz ważne. Od razu bowiem skierowała wzrok na swoje zdjęcie widniejące w gazetce, a przez jej twarz przetoczyła się mieszanina bólu, niedowierzania i wściekłości a także wstydu. Po jej policzku spłynęła łza. Uznałam, że bardzo ciekawym ujęciem będzie konfrontacja.

- Hej Jess - zagaiłam jak gdyby nigdy nic - Co tam?
Spojrzała na mnie ze zdumieniem, a potem dostrzegła kamerę i przez jej twarz przetoczył się cień zrozumienia.
- Ty suko! - wrzasnęła, kierując się do mnie z pięściami - Pierdolona suko!
- Ale nie wiem o co ci chodzi - zrobiłam minę niewinątka. Zauważyłam, że wokół nas zebrali się gapie - Chciałam tylko porozmawiać, a ty mnie obrażasz publicznie.                                                           

Kruk rzuciła we mnie workiem. Ludzie zaczęli buczeć. To przelało jej czarę goryczy. Jak opętana pobiegła na schody, w kierunku wyjścia ze szkoły. Ludzie nieśmiało podeszli do mnie, gratulując mi kolejnego udanego, wywołującego sprzeczne emocje artykułu.  Kiwałam im głową, ale nie słuchałam ich. Myślałam o tym, co się stanie z  Jessicą. Czasem ofiary  się zmieniają, ubierają się inaczej i zachowują, zapominają o wcieleniu, które budzi ich wstyd. Czasem skarżą się nauczycielom, rodzicom, ale zawsze przegrywają sprawę. Pedagodzy uwielbiają uczniów z samymi szóstkami (mnie). No i czasem zmieniają szkołę, ale to zdarza się stosunkowo rzadko. Może rodzice poszkodowanych uważają, że ich dzieci nie są warte takiego przywileju.

- Hej Tif. - z zadumy wyrwał mnie znajomy głos - Pamiętasz jeszcze swojego księcia?                    

- Witaj Yankee. Chcesz porozmawiać?

- A myślisz, że po co tu przyszedłem? Poflirować? - Przewróciłam oczami. Yankes był ze mną w okropnym friendzonie. Najgorsze, że totalnie nie rozumiał,  że zdaję sobie z tego sprawę. Chociaż sam doskonale wie, że mam pojęcie o wszystkim w tej szkole.

- Daj spokój. Mówię poważnie. Jeśli tak, to pójdźmy w ustronniejsze miejsce.

- Jak sobie chcesz - odparł

Poszliśmy do łazienki na końcu podziemnego korytarza. To było nasze tajne miejsce spotkań. To tu Henderson zwierzał mi się z sekretów innych ludzi. Był moim posłańcem, no i, co by nie mówić, przyjacielem. Pewnie wynikało to z tego, że traktował mnie jak człowieka, a nie elitę. Tak czy inaczej, trochę spaprał sprawę, kiedy się zakochał.

- No więc, moja kochana przyjaciółko - Czy on na serio ma mnie za głupią? Musiałabym być ślepa, żeby nie zauważyć, że to co do mnie czuł, to już nie była przyjaźń. - Musimy porozmawiać.

- No...?

- Nie wiem czy wiesz, ale w szkole pojawił się nowy chłopak. Dojdzie do naszej klasy.

- Ktoś ciekawy czy przeciętniak?

- Raczej zaliczyłbym go jako tą pierwszą opcję. Wygląda trochę jak wiewiór. Ma rozbiegane spojrzenie, jest blady i nosi okulary.

- No i?

- No i chyba boi się świata. Ma wiele alergii i mama odwozi go do szkoły. - Parsknęłam śmiechem - I ma bardzo dziwne oczy. W wielu kolorach, trochę przypominają galaktykę. Są wręcz hipnotyzujące. Gdyby nie pozostałe cechy jego wyglądu, dzięki tym oczom dziewczyny lgnęłyby do niego jak muchy - Czy ja wyczułam w nim zazdrość?

- Myślisz, że to mogłaby być moja nowa ofiara?

- Wiesz, co ja o tym myślę. Ogólnie jesteś fajną dziewczyną, przy mnie jesteś taka radosna i szczęśliwa, ale robisz głupie rzeczy. Nie musisz pisać tej idiotycznej gazetki, żeby podobać się ludziom i żeby cię lubili. Myślę, że woleliby cię, gdyby naprawdę cię znali.

- No nie wiem, Yanks. Zauważ, że Patricka poznałam dzięki wywyższaniu się ponad innych. Inaczej nie miałabym u niego szans.

- Kochana, wiesz co myślę o tym twoim Patricku. Uważam, że to dupek - rzuciłam mu mordercze spojrzenie, które normalne osoby by zmroziło, ale on tylko zadziornie się uśmiechnął. - Nie wiem, dlaczego z nim jesteś, skoro mogłabyś być z kimś lepszym - zawiesił głos - Ale na pewno woli cię teraz, kiedy bardziej cię zna.

- Wcale mnie nie zna - załkałam - Ciągle gram tą niedostępną dziewczynę, na którą leci większość chłopaków, którym się podobam.

Yankes podszedł do mnie i mnie objął. Starałam się myśleć o tym, jako o przyjacielskim uścisku, ale nie mogłam. On tego tak nie traktował, więc jak ja miałabym tak to traktować? Wysunęłam się więc z jego ramion.

- Muszę lecieć - wyminęłam go. Uciekałam.

- To do zobaczenia - starał się zamaskować zawód w głosie

Wybiegłam z łazienki, spojrzałam na zegarek. Dochodziła ósma, więc po prostu poszłam do sali.

No więc tak, pierwsza część krótka, no ale rozdział pierwszy chyba nie musi być długi :D Tak, obiecuję, że kolejne będą dłuższe. A na razie, jeśli Ci się podobało, zostaw gwiazdkę, będzie mi miło, jeśli masz uwagi, napisz komentarz (jak ci się chce). Dzięki! Trzymajcie się!

Mój Własny WampirPříběhy, které tě pohltí. Začni objevovat