Prolog

1.4K 49 17
                                        


Natasha


Siedziałam spokojnie w kwaterze T.A.R.C.Z.Y, gdy w głośniku rozbrzmiał głos Nick'a Fury'ego.

- Wszyscy avengersi mają się stawić w moim biurze. Natychmiast. - powiedział swoim jak zwykle chłodnym tonem. Spojrzałam na leżącego na kanapie Steve'a i siedzącego w fotelu Tony'ego. Stark miał przymknięte oczy i jak widać nie miał ochoty ruszać się z miejsca, zaś Rogers spoglądał zamyślony w sufit.

- No chłopaki, zbierać się. - klasnęłam w dłonie i wstałam z całkiem wygodnego, skórzanego fotela. Steve raczył się powoli podnieść, natomiast Tony przetarł leniwie twarz dłońmi i wstał. Cała nasz trójka ruszyła w ciszy do gabinetu dyrektora T.A.R.C.Z.Y. Nagle zza zakrętu wyłoniła się kolejna czwórka agentów, między innymi Maximoff, Barton, Banner, Rhodes oraz Parker, który nie wiem z jakiego powodu znalazł się w budynku.

- Dobry wieczór panie Stark! - krzyknął uradowany, gdy tylko zauważył bruneta. Tony automatycznie wywrócił oczami i złożył ręce jak do modlitwy.

- Co ty tu robisz pampers? Już dawno po dobranocce. - mruknął w stronę nastolatka.

- Pan Fury chciał abym przyszedł. - odpowiedział podekscytowany i zapatrzony w miliardera. Ten tylko westchnął i kroczył dalej. Gdy doszliśmy do biura dyrektora, Fury już na nas czekał, stał naprzeciw wielkich okien, wpatrując się w krajobraz znajdujący się za nimi. Zasiedliśmy na swoich miejscach i czekaliśmy na jakikolwiek odzew ze strony czarnoskórego mężczyzny.

- Jak wiecie Hydra znowu nabiera na sile. Znowu zaczęła swoje działania a jej celem jesteśmy my. Wszyscy. Zagrażamy Hydrze, dlatego nie spoczną, póki nie powybijają nas co do ostatniej sztuki. Jak już wiemy, mają swoją specjalną broń. Zimowego Żołnierza. - odwrócił się i rzucił akta Barnes'a na ogromny stół.

- To już wiemy. - westchnął zmęczony Steve. - Więc co w związku z tym? - spytał marszcząc brwi.

- Co się stało z pańską siostrą panie Rogers? - Nick spojrzał na niego wyczekująco. Na słowa czarnoskórego mężczyzny blondyn cały się spiął, zaś cała grupa agentów, włącznie ze mną miała wypisane zdziwienie na twarzy.

- Kapitan Ameryka ma rodzeństwo? Ale super! - krzyknął podekscytowany Peter, za co został skarcony wzrokiem przez resztę. Mimo wszystko chłopak nadal się uśmiechał i czekał na rozwinięcie tematu przez Steve'a.

Steve

Westchnąłem na słowa Fury'ego, był to dla mnie bardzo drażliwy i bolesny temat. Wiedziałem, że kiedyś nastąpi ten moment, że ludzie dowiedzą się, iż nie byłem jedynym dzieckiem Sarah i Josehep'a Rogers'ów. Ale teraz? Wystarczającym szokiem było dla mnie zobaczenie Barnes'a żywego, po tym jak na własne oczy widziałem jak spadał w przepaść. Teraz musiałem w dodatku tłumaczyć się z mojej siostry, która nic do tej sprawy nie wnosiła.

- Jej imię? - popatrzył na mnie twardym wzrokiem.

- Rose Jasmine Rogers. - odpowiedziałem patrząc się tępo w ścianę.

- Co się z nią stało? - kolejne pytanie padło z ust Nick'a. Westchnąłem gdy wszystkie sceny z tamtego zdarzenia przeleciały mi przed oczami.

- W roku 1943 razem z Bucky'm i naszą drużyną zaczęliśmy likwidować po kolei bazy Hydry, Rosie była wtedy w wojsku. Razem z agentką Carter szkoliła nowych. Gdy z pewnej misji wróciliśmy ledwo żywi, Rose uparła się, że będzie likwidować bazy razem z nami. Dołączyła do Wyjącego Komando. Była bardzo dobra, dlatego pułkownik Phillips wyraził zgodę na udział w akcjach. Byłem temu przeciwny, tak samo jak Barnes. - nagle wtrącił się Tony.

- To Barnes wcześniej nie był takim bezwzględnym mięśniakiem? - zapytał zdziwiony. Spojrzałem na niego surowo, za to, że przerwał moją wypowiedź.

- Uwierz Stark, że nie był. Rose była dla niego bardzo bliską osobą. - warknąłem. - Wracając, gdy w 1945 mieliśmy uprowadzić doktora Arnima Zolę, zaczęła się walka w pociągu. To wtedy Bucky zawisł na wyrwanym kawałku pociągu, ona chciała go osłaniać, ale nie zauważyliśmy agentów Hydry za nami... Rosie dostała kilka kulek w plecy, nie zdążyłem jej nawet osłonić, złapać... - schowałem twarz w dłonie, nadal mam wyrzuty sumienia, że nie obroniłem młodszej siostry, że nie zatrzymałem jej wtedy, gdy chciała razem z nami likwidować Hydrę. - Wypadła w przepaść, a zaraz za nią Bucky. - skończyłem i wyprostowałem się. Wszyscy patrzyli na mnie ze współczuciem. Fury jednak patrzył jak zwykle z niewzruszoną twarzą.

- Wyjdźcie. Musimy pogadać sami Rogers. - odparł. Avengersi ruszyli dość szybko, zostawiając mnie razem z dyrektorem samych.

- Gdy agenci T.A.R.C.Z.Y zabezpieczali rzeczy z opuszczonej bazy wojskowej, natknęli się na ukrytą windę. Oczywiście sprawdzili ją, tak jak i pomieszczenie do której ona prowadziła. Znaleźli to. - wyciągnął z biurka brązową teczkę oraz czerwony notes z czarną, sowiecką gwiazdą. Zmarszczyłem brwi, po czym wziąłem teczkę do ręki. Gdy ją otworzyłem, zobaczyłem całą kartotekę Rose. Zdjęcia, akta, świadectwa. Odłożyłem ją i wziąłem do ręki notes.

- Cyrylica. - spojrzałem zaskoczony na Fury'ego po otwarciu pierwszej strony. Widniało tam dziesięć słów zapisanych w języku rosyjskim.

- To nie wszystko co znaleźli. - westchnął czarnoskóry. - Ale koniec na dzisiaj Rogers, staw się jutro o ósmej razem z Bannerem w laboratorium. Jutro czeka nas wszystkich dzień pełen wrażeń. - powiedział ponownie spoglądając na krajobraz za oknem.

- Jasne szefie. - mruknąłem na odchodne. Nie chciałem już o nic pytać, gdyż i tak nie dostałbym żadnej odpowiedzi od Nick'a. Gdy wyszedłem na korytarz, pogrążyłem się w własnych myślach, zacząłem przypominać sobie wszystkie złe i dobre chwile z lat mojej młodości.


***



Witam Was w prologu nowej książki! Mam nadzieję, że ten jakże krótki prolog wam się spodobał. Myślę, że następne części będą się pojawiać później w określonych dniach, ale wszystko się okaże. Nie ukrywam, że bardzo byłabym wdzięczna gdybyście zostawili swoją opinię w komentarzu, bądź w postaci gwiazdki.

Tak więc widzimy się Kochani w następnej części. A teraz życzę Wam miłego ranka, południa, wieczoru bądź nocy :)

Bajo!

It's gonna be okay, Bucky | Bucky BarnesStories to obsess over. Discover now