1

550 13 1
                                        

Zpw Tośka
Tak się cieszę, że ten dzień się już kończy... Niestety jutro zacznie się kolejny. Kolejny dzień i kolejne rozczarowania... Oj, przepraszam, źle się wyraziłem, nie będzie żadnych rozczarowań, to właśnie jeden z plusów nie posiadania oczekiwań wobec ludzi. Nikt nie może cię zawieść, sam nie dopuszczasz nikogo do siebie. To mój własny wybór, sam ze sobą czuje się najlepiej. Nie mam co prawda porównania, ale po prostu wiem, że tak jest. Powoli zapadam w sen...

Czas wstawać i szykować się do szkoły. Jest dopiero 6 rano, ale nie mam potrzeby spać dłużej, choć wiem, że dla części ludzi w moim wieku to środek nocy... Oni marnują tylko czas. Spędzają noce na graniu w gry, a później przychodzą do szkoły spóźnieni. Żeby nie było, nic nie obchodzi mnie to jak wykorzystują swój czas.

Zdążyłem się już umyć. Ubrałem się w ciemne  jeansy i bluze z kapturem. Zszedłem na dół, tam w kuchni czekała już mama. Siedziała przy blacie z kubkiem kawy, sądząc po nieuczesanych włosach dopiero co wstała. W tej kwestii była moim przeciwieństwem. Choć przyznaję, że wizja zapadnięcia w wieczny sen niekiedy wydaje mi się kusząca.
Zrobiłem sobie herbatkę i zająłem miejsce obok mamy. Przez dłuższą chwilę siedzieliśmy w ciszy, ale mama ją przerwała.

-Rozmawiałam z twoją nauczycielką... -powiedziała wpatrując się w kubek kawy. - Ona martwi się o ciebie.

-Niepotrzebnie. - odparłem cicho.

-Jeśli coś się dzieje to proszę, powiedz mi. - podniosła wzrok z nad kubka.

-Jest ok .- unikałem jej wzroku.

-Jakby było ok to nie dzwoniłaby do mnie, mówiąc, że się niepokoi. - była pewna swego.

-Co takiego ją niepokoi? - zapytałem, choć dobrze znałem odpowiedź, chciałem sprawiać wrażenie nieświadomego, nie chciałem, żeby się martwiła.
 
- Nie masz w klasie żadnych kolegów... Zawsze siedzisz sam... Moim zdaniem to jest niezdrowe, tak nie można. - powiedziała.

- Jak już ci mówiłem, jest ok.

-Skoro nie chcesz ze mną rozmawiać, to porozmawiasz sobie ze specjalistą. Już umówiłam cię na wizytę. - nie byłem przekonany co do tego pomysłu, lecz na moje nieszczęście pełnoletni też nie byłem, więc nie miałem zbyt dużo do powiedzenia w tej sprawie.

-Kiedy? - zapytałem.

-Jutro po szkole cię tam zawiozę. Dzisiaj jadę na indywidualną rozmowę.

-Będziecie rozmawiać o mnie? Brzmi jak obgadywanie...

- To nie jest to samo, źle do tego podchodzisz... - powiedziała z rezygnacją. - No już, pośpiesz się i wychodź jeśli chcesz zdążyć do szkoły!

W szkole zastanawiałem się nad tym jak przebiegnie spotkanie z terapeutą. Tak całkiem szczerze, nie uśmiechało mi się rozmawianie z obcym człowiekiem o tym co czuję. Zresztą, mam wrażenie, że i tak by nie zrozumiał. I jeszcze ta sprawa ze znalezieniem sobie przyjaciół... Do tej pory dawałem sobie radę sam, to już 14 lat. Ciężko byłoby z introwertycznego chłopaka stać się duszą towarzystwa. Czułbym się jak kłamca. Czy byłbym szczęśliwy mając przyjaciela? Może i tak, ale z ludzi których znam nikt się na niego nie nadaje. To nie jest tak, że mam zbyt duże wymagania, ale w przeciwieństwie do chłopaków z klasy, nie interesuje mnie komplementowanie cycków dziewczyn z liceum lub rozmawianie o tym jaka nauczycielką jest beznadziejna. Nauczyciel to najbardziej niewdzięczny zawód świata...

-Cześć! - powiedziała dziewczyna z ławki przede mną. - Ej, słyszysz mnie?

- To, że nie odpowiadam, nie znaczy, że nie słyszę. - odpowiedziałem wyciągając z ucha słuchawkę, choć i tak nie leciała z niej żadna muzyka.

NIEWINNY JAK ANIOŁEKOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz