Kierowała się w stronę sali sądowej. Ruchem dłoni poprawiła swoją togę, która de facto była w idealnym stanie - jak zawsze. W rękach trzymała zbiór przepisów karnych, akt oskarżenia, jak i podręczny kalendarz; kim jest prawnik bez terminarza? Po prostu takiego nie znajdziesz, choćbyś szukał na Alasce. Westchnęła głęboko, gdy zerknęła na zegarek.
-Dobra.. Dasz radę Hermiona; wdech, wydech i udupisz kolejnego gnojka - wyszeptała do samej siebie, by dodać sobie odwagi.
Chociaż, czy brakło jej czegokolwiek? Oczywiście, że nie; idealna w każdym calu, w życiu prywatnym, jak i w samej pracy. Doskonała w swoim fachu; jedna z najbardziej znanych prokuratorek w Ameryce; czarny diabeł dla adwokatów. Jednakże określenie to było ciut przerysowane, burza brązowych loków ma się nijak do tego przezwiska; cóż jednak kasztanowy diabeł nie brzmi tak dobrze, co czarny.. Istny paradoks.
[Kilka minut przed rozprawą]
-Pamiętasz, co masz mówić? Jesteś niewinny, wrobiono Cię i niesłusznie oskarżono, rozumiesz?
Michael skutecznie od parunastu minut tłumaczył swojemu klientowi zachowanie, jakie powinien reprezentować przed sądem - jakby miał pewność, że nie powie nic głupiego, z pewnością odpuściłby sobie tę nudną pogadanke.
-Możesz się w końcu przymknąć? -warknął jedynie w odpowiedzi. -Jestem niewinny i masz to udowodnić przed tym starym grzybem, jasne? Nie wpakują mnie do pierdla za nic.
Przystępując z nogi, na nogę Dracon coraz bardziej irytował się tym całym "sądem". Skoro jest takie coś, jak prawo, to dlaczego stoi przed jakąś salą, w której ma się wypierać jakiś morderstw i Bóg wie czego?! Jego osobisty prawnik, a raczej kumpel z dawnych lat nie podzielał jednak jego podejścia do zaistniałej sytuacji.
-Masz szczęście, że nie przydzielono Ci tej su.. To znaczy tej brązowej cholery, co nawet prawdziwego niewinnego udupi. Wtedy nawet byśmy nie mieli o czym rozmawiać - wyciągnął ku mężczyźnie plik kartek, co Draco skwitował jedynie drwiącym uśmieszkiem.
-Nie obchodzi mnie to, co tam masz. Twoim zasranym obowiązkiem jest oczyszczenie mnie z tego gówna, jakim mnie obrzucili. Za to Ci właśnie płacę o ile się nie mylę. Zresztą.. Załatw to szybko, mnie to nie dotyczy.
Włożył ręce do kieszeni, nałożył kaptur na głowę i wszedł na salę. Tuż za nim podążął jego poirytowany adwokat, który miał ochotę tylko rozszarpać rozpuszczonego gówniarza, jakim nadal był jego obecny klient, dawny "przyjaciel". Jedynym pocieszeniem był fakt, że sprawa powinna się szybko zakończyć - diablica zawalona innymi morderstwami i gwałtami ominęła jego pozew ku jego zdumieniu, ale i uldze.
------------------------
Wszyscy pewni siebie kierowali się ku sali.
Draco z myślą, że szybko zakończy ten "cyrk" i w końcu będzie mógł powrócić do swojego prawdziwego życia.
Michael spokojny, wraz z dowodami niewinności rozsiadał się na wygodnym stołku. W końcu, co może pójść nie tak?
No i ona.. Ostatnia, a najważniejsza w ten całej grze, która za chwilę ruszy, z której nikt nie wyjdzie cało. Mimowolnie przybrała na zimny wyraz twarzy, by lepiej dekoncentrować rywali.
Oboje nie byli przygotowani na to, co miało ich spotkać w kolejnych dniach, miesiącach. A wybór jest jeden - śmierć.. Lub śmierć.
CZYTASZ
Niewinni《Dramione》
FanfictionHermiona Granger to silna i niezależna kobieta; sławna prokuratorka znana ze swojej zawziętości i skuteczności. Dracon Malfoy czyli typowy "bad boy". Gangsterka, pieniądze to jego specjalność. Co łączy tę dwójkę ludzi? Przeszłość, przyszłość - a mo...
