05.05.2009
-Jesteś moim największym błędem! Rozumiesz!?- krzyczała jakbym nic dla niej nie znaczył. Czułem się jakby nikomu na mnie nie zależało, ale przecież tak nie było! ja to wiem! Ona mnie kocha, a te wszystkie wybuchy złości to przez to że była kobietą, a one przecież tak mają. Zauważyłem że Emilka (moja starsza siostra) też tak czasami miała, ale nie wiem dlaczego nie miałem jej tego za złe.
Kiedyś wierzyłem że istnieje taka kobieta która się mną zajmie i da mi to ciepło które jest obecne w każdej szczęśliwej rodzinie. Z biegiem czasu te światełko nadziei znikało, ale jak się później okazało, marzenia się spełniają.
-Ale ja cię kocham, mamo - powiedziałem cicho żeby mnie nie usłyszała, bałem się że mi coś zrobi albo zacznie na mnie krzyczeć.
-Jak mnie nazwałeś?! - upss... krzyczała co raz głośniej, a ja jako mały gówniak bałem się cokolwiek powiedzieć, po prostu tam stałem i cały czas płakałem.
-Raczysz mi odpowiedzieć?! - Wiedziałem że muszę to zrobić, ale... ale bałem się -Odpowiedz!- Krzyczała jeszcze głośniej, ale ja byłem zbyt głupi, myślałem że mnie kocha, że to jej minie lecz to się nie wydarzyło...
-Mamo, kocham cię! - No i stało się...przez moją głupotę dostałem z całej siły z liścia w twarz. Coś we mnie pękło, wybiegłem z domu. Oczywiście nie żałuje tego, gdyby nie to... nadal siedziałbym z chorą psychicznie matką, pijanym ojcem który regularnie mnie bił (przypuszczam że po prostu sprawiało mu to przyjemność) i nietykalną córeczką tatusia.
Gdy byłem już kilkadziesiąt metrów od domu słyszałem jej krzyki; pożałujesz tego, doigrasz się... Jako że byłem bardzo mądrym siedmio-latkiem, bardziej od jej gróźb bałem się co teraz mam zrobić. W sumie to mógłbym w tedy iść do mojej cioci, ale moja ''już nie mama'' wbiła by tam jako pierwsza, więc mi się nie opłacało. Postanowiłem że poszwędam się po naszym małym miasteczku, a jak ktoś mnie spotka to... no właśnie o tym nie pomyślałem, a przecież nie codziennie widzi się siedmiolatka chodzącego po mieście bez żadnej opieki. Wtedy nie myślałem o tym dużo, ponieważ było mi strasznie zimno, zauważyłem że jestem w cienkiej piżamie, a była dosyć mroźna jesień. No i stało się... Podeszła do mnie jakaś starsza pani
-Dzień Dobry młody człowieku!- Uśmiechnęła się do mnie bardzo szczerze, po czym wyrzuciła na mnie fale pytań - A to tak ładnie uciekać z domu? Widzę że ci zimno. Dobrze myślę? Chcesz coś do ubrania? Jak się nazywasz? Ktoś cię porwał? O nie! A może uciekłeś jakiemuś psychopacie z piwnicy! A może..! Już wiem! Jesteś bezdomny i teraz myślisz sobie że jestem jakąś upierdliwą staruszką, boże dlaczego ja tyle gadam?! przepraszam, ale niecodziennym widokiem jest chłopiec w środku miasta ubrany w cieniutką piżamkę!- momentalnie zrobiło mi się bardzo ciepło na sercu, Nie zwracałem uwagi na to że nazwała mnie bezdomnym i myślała że uciekłem jakiemuś pedofilowi z piwnicy. Brakowało mi tego, brakowało mi czyjegoś zainteresowania.
-Zi-zimno mi- wyjąkałem, a ona od razu zdjęła z siebie grube futro i mnie nim opatuliła. Czułem się tak strasznie dobrze, dopiero teraz spojrzałem jej prosto w oczy, widocznie zauważyła że jestem cały zapłakany, bo wyrwała mnie z moich skromnych przemyślee... co ja gadam w głowie miałem totalny chaos, myślałem o wszystkim i zadawałem sobie pytania o wszystko. Jak już wspomniałem z moich przemyśleń wyrwała mnie miła staruszka. Przytuliła i zaprowadziła do małego domku, jak się nie mylę był on oddalony, od ówczesnego zdarzenia, kilkadziesiąt metrów.
Przez całą drogę milczała, ale ta cisza po między nami była wręcz wyczekiwana przeze mnie, cieszyłem się że będę miał spokój i w końcu odpocznę... Niestety mogłem tylko o tym pomarzyć, gdy weszliśmy do domu usłyszałem krzyki...
|---------------------------------------------------------|
Spróbowałam... Ale jak wyszło to wy oceńcie ;*
Mam nadzieję że nie popełniłam jakiś nie wybaczalnych błędów ;D
dajcie znać czy chcecie kontynuacje tego wspomnienia
//pisane w 2018, wybaczcie :P
CZYTASZ
Ukojenie
Random"-To co przystojniaku...!?powiesz mi jak masz na imie, żeby mój mąż nie był zazdrosny o to że mówię do ciebie ''przystojniaku'' - puściła mi oczko a ja momentalnie się zaśmiałem. Ona była inna niż ten facet który gadał ze mna jak by był na komisaria...
