Kiedy zobaczyłem że Hermiony
nie ma obok mnie. Zaczołem panikować. I zobaczyłem ją jak wychodziła z łazienki w Hogwardzie. Serce zaczeło szybciej bić. Słyszałem też czyjś głos u mnie w głowie. Ale to nie był głos Hermiony ani Rona. To był głos którego imienia nie wolno wymawiać w Higwardzie (Woldemort). Tak jego trzeba się strzec w dzień i w nocy. Trzeba być czujnym. Następnego dnia spotkałem Malfoja z siostrom Rona. Ron były zły że jego siostra spotyka się z Malfojem. Pare godzin później zobaczyłem Rona jak kłuci się ze swoją siostrą na cały Hogward. Pare minut później dołączył do nich Malfoj. Którego Ron nie znosił w obecności jego siostry. Ale Malfoj i siostra Rona się upierają, że oni się kochają. I że Ron nigdy nie posmakował co to jest miłość. Po nie przespanej nocy Rona. Obudziły nas dziwne krzyki z łazięki dziewczyn to nie była Hermiona to były duch Marty. Bo ona zgineła w kabinie. I teraz cały czas straszy w łazięce dziewczyn. Oczywiście Hermiona boi się tam sama chodzić więc chodzimy tam z Ronem. I jej pilnujemy żeby Marta nie zrobiła jej krzywdy. A Hermiona jest bardzo pilnom uczennicom w Hogwardzie. W następnym dniu poszli się uczyć latać na miotle. Jak zwykle Hermiona się bała więc musieliśmy jej pomuc bo Hermiona jak zwykle się bała. Jak nauczyciel wszedł do Hogwardu. To Malfoj zabrał Hermionie spinkę do włosów. I poleciał na miotle w niebo. Ja się nie bałem byłem dzielny. Wiec też wsiadłem na miotłę i poleciałem za Malfojem. Po chwili przyszedł nauczyciel i nawrzeszczał na mnie i Malfoja. Ale bardziej upiekło się Malfojowi. Bo on zabrał spinkę do włosów Hermiony. I Harry Poter uratował Hermionę w opałach.
Koniec ;)
Sory że bez okładki.
