" Chodź piękna"

3 0 0
                                        

Rozdział nie sprawdzony, pisany na spontana;)

Hej! Jestem Alex. Alex Cooper. Mam 17 lat i cierpię na coś w rodzaju socjopatii. Nie jestem aż taka bezwzgledna, ale nie mam uczuć. Tak jakby wyparowały. Przeprowadziłam się do Nowego Jorku, tylko dlatego że w moim miasteczku się nie odnajdowałam. Pierwszą klasę przetrwałam, jednak nie mogę znieść czułości, i serdeczności tamtejszych ludzi . Zawsze czułam się inna. I najwidoczniej taka byłam. Nie czerpałam żadnej przyjemności z pomagania innym. Co nie znaczy że tego unikałam. Wręcz przeciwnie. Starałam się jak tylko mogłam. Ale już nie mogę..
Stoję na chodniku i czekam właśnie na taksówkę. Jednak cierpliwość moja się kończy, gdy sterczę jak idiotka przez godzinę w deszcz. I to bez parasolki ! Ale jak widać tutejszych ludzi to nie interesuje. Chyba się z nimi dogadam.
- Może Cię podwiozę?- pod krawężnik podjechał młody mężczyzna. Z cudownym zawadiackim uśmiechem. O mój Boże! Jak w tym mieście mężczyźni tak wyglądają to chyba nie przeżyje długo.- jesteś cała mokra- stwierdził. Nie powiem bardzo bystry chłopak.
- dziękuję, ale zaraz złapie taksówkę. -uśmiechnęłam się delikatnie. Nie znam go, i mam jeszcze trochę rozumu. Jeszcze mnie zgwałci, a nie chce mieć takiego pierwszego razu.. w samochodzie.
-Właśnie widzę. Jesteś taka przemoczona, że pewnie stoisz tu od godziny jak nie więcej. Wskakuj- i znów ten uśmiech.. matko ratuj bo właśnie robię się bardziej mokra.
- Już nie szkodzi . Bardziej mokra nie będę- Ups? Moje kłamstwo wypłynęło z moich ust. Mam tylko nadzieję że nie załapie i nie będzie kontynuował tej rozmowy i sobie odjedzie .
- a chcesz się przekonać ? - nadzieja matką głupich... spaliłam właśnie buraka. Pięknie!
Nie miałam pojęcia jak mam się zachować. Już nie będę kłamać, bo on i tak widzi żar na moich policzkach . I właśnie w tym momencie podjechała taksówka, z której wysiadała starsza kobieta .
- o mam transport. Dziękuję za propozycję, może innym razem- mrugnęłam do niego i szybkim krokiem popędziłam do taksówki . Tak wiem. Moja odpowiedź zabrzmiała dwuznacznie. Ale co mi tam jak pewnie już go nie spotkam. Nowy Jork to za duże miasto. A nawet jeśli, to i tak już nie pamiętam jego twarzy . Tak wmawiaj sobie ...
Cholerny głos w mojej głowie ugh..
- gdzie panią podwieźć? - zapytał kierowca. A no tak, zamysliłam się o tajemniczym nieznajomym i teraz siedzę tu jak idiotka.- proszę Pani?
- przepraszam, zamysliłam się. - odpowiedziałam jednocześnie wyjmujac z torebki kartkę, gdzie miałam zapisany adres.- proszę, to tam- podalam mężczyźnie kartkę i się wyprostowałam.
- przecież to drugi koniec miasta ! Ma Pani tyle pieniędzy? Bardziej będzie się Pani opłacało pojechać metrem. - ugh nie miałam pojęcia że to tak daleko. Nie chce tracić tyle pieniędzy.
- dobrze , proszę się zatrzymać. - podziękowałam kierowcy, zapłaciłam za przebytą drogę.
Nie wiedząc dokładnie w którą stronę się udać postanowiłam zajść do kawiarni, która była niedaleko.
Wchodząc do środka poczułam piękny zapach ciast i kawy.
- dzień dobry.- podszedł do mnie kelner - Przepraszam ale nie może Pani skorzystać z naszych usług. Jest Pani cała mokra , zabrudzi pani fotele i domyślam się że nie będzie panią stać nawet na zwykłego herbatnika. - wytrzeszczyłam oczy . Co za tupet. Mam pieniądze, może nie wyglądam tak dobrze po 2 dniowej podróży i na dodatek przemoczona...Ale to szczyt chamstwa!
- proszę, proszę- odezwał się jakiś męski, głęboki głos za mną. - to tak traktuje się klientów ? Proszę podać tej pani wszytko co zamówi . Ja płacę. - jego głos przyprawił mnie o ciarki. Był zimny jak lód. Odwróciłam się i ujrzałam mężczyznę, który jakiś czas temu proponował mi podwózkę.
- podziękuję. Zjem gdzie indziej- powiedziałam jak najbardziej nonszalanckim głosem, i udałam się do wyjścia.
- Hej ! Zaczekaj - mężczyzna z samochodu podbiegł do mnie. Znów z tym uśmiechem...ugh. - Może jednak dasz sobie pomóc?- zapytał z nutką nadzieji, ale z ogromną pewnością siebie .
- właściwie to możesz mi powiedzieć jak mogę dojechać pod ten adres. - pomachałam mu karteczką przed nosem .
- to trochę daleko, ale damy radę- puścił mi oczko i wydarł walizkę niosąc ją do swojego samochodu. - chodź piękna..
Powiedział piękna! Widzisz niezdaro?
Zamknij się!- krzyknęłam w myślach. Nie nawidze tego, zaraz zacznę się znów rumienić. A Mam z nim przejechać kilka godzin. Nie mam już siły na dyskusję. A jeśli on jest taki chętny do pomocy to niech mu będzie.

Z początku jechaliśmy w ciszy. W radiu leciała " Havana " a on próbował nucić refreny. Jednak słoń chyba mu nadepnął na ucho i ledwo co się powstrzymywałam od śmiechu.
Nagle zaczął próbować wyciągnąć górę i nie wytrzymałam. Zaczekam śmiać się jak opętana. On popatrzył na mnie jak na idiotkę, więc przybrałam kamienny wyraz twarzy .
-o Boże- zaczął się śmiać- żałuj że nie widziałaś swojej miny! - nabijał się. No cóż..
- żałuj że nie słyszałeś jak beznadziejnie wyciągnąłeś tą górę! - odbiłam piłeczkę.
- chciałem Cię jakoś rozluźnić. Siedzisz tu jak kura na jajku.-stwierdził- Jak mogę Ci pomóc? - zapytał sugestywnie poruszając brwiami .
- Już wystarczająco pomogłeś. Dziękuję. - odparłam- nie wiem jak Ci podziękować.
- nie trzeba, gdy zobaczyłem adres wiedziałem że i tak jadę w tamtą stronę więc żaden kłopot. Musiałem tu przyjechać po papiery dla kancelarii, bo kurwa nie można ich było przesyłać przez internet- oburzył się- Ale właściwie to jest taka jedna rzecz- mrgnął do mnie.
- o nie, nie nie nie nie..- zaczęłam żałować że tu wsiadłam.
- spokojnie- zaśmiał się- chodziło mi bardziej o to czy dasz zaprosić się na kolację. - Co?! Podwozi mnie, i w zamian chce pójść na kolację? Nie rozumiem, przecież to nadal by była przysługa z jego strony...- to jak?
- mam dużo nauki. Teraz przeprowadzka zajmie mi dużo czasu . Mam ...- i w tym momencie mnie uciszył...KURWA POCAŁUNKIEM
- musisz tyle zrzędzić?- powiedział jakby niby nic się przed chwilą nie stało. Ale ja za to pierwszy raz od jakiegoś czasu poczułam coś.. żadne przyjemności seksualne nie sprawiały mi takiej przyjemności jak zwykły pocałunek. - masz smaczne usta- mruknął i skupił się na jeździe.
Jprd... dziewczyno . Przecież ty nie masz uczyć, co się z Tobą dzieje?

Chciałabym wiedzieć..
Na prawdę.
Sprawdź to.
I właśnie w tym momencie wpadłam na pomysł...
Obym później nie żałowała.

~2 godziny później
- jestem bardzo zmęczona, pójdę spać.- oznajmiłam- da się jakoś rozłożyć ten fotel ? Jest mi nie wygodnie?
- dlaczego ty tak marudzisz?- wypuścił powietrze. - dobra, zatrzymany się gdzieś na chwilę. Też jestem zmęczony.
Bingo!
Zajechaliśmy pod hotel " Metropolis ". Nathalniel- tak mi się właśnie przedstawił.- wziął moja walizkę i drugą (prawdopodobnie swoją) . Po czym ruszył w kierunku hotelu.
- poproszę apartament..- zaczął omawiać kwestie zakwaterowania. Ja w tym czasie usiadłam i czekałam aż będę mogła się położyć.
- chodź kochanie, musimy dojść na 8 piętro. Winda się zepsuła. - oznajmił, po czym ja wytrzeszczyłam oczy z niedowierzania.Już nawet olałam sposób w jaki się do mnie zwrócił. 8 piętro z buta?!! - żartuje- zaśmiał się- chyba mam nowe hobby , irytowanie Ciebie- mrugnął i poprowadził nas do winy- działającej windy uhg...

Pokój okazał się pięknym apartamentowcem. Od razu postanowiłam pójść pod prysznic, bo nie mogłam się umyć od 2 dni. Fuj.
Pobiegłam szybko do łazienki . I gdy odkręciłam prysznic, zimna woda orzezwiła moje ciało. Skorzystałam z żelu pod prysznic o zapachu mango i rozkoszowałam się zapachem. Na koniec z ręcznika zrobiłam z włosów turban. Na moje nieszczęście zapomniałam ciuchów na zmianę, więc założyłam hotelowy szlafrok i z nadzieją że on gdzieś wyszedł poszłam do pokoju . Gdy byłam już w środku okazało się że go jeszcze nie było. Chciałam ubrać ładną bieliznę i się pomalować.
- wróciłem!!!!- krzyknął, A widząc mnie, prawie opuścił wino, które trzymał w ręku. - jaka miła niespodzianka. Powiem Ci że lepiej wyglądasz bez rozmytej tapety- uśmiechnął się i zaczął zmniejszać dzielącą nas odległość.
Wzdrygnęlam się i zaczęłam się cofać aż plecami natrafiłam na ścianę ugh...kretynka
- chcesz się pobawić w kotka i myszkę? - mruknął tuż obok mojego ucha . - Mam na Ciebie ochotę odkąd Cię zobaczyłem.
Przeszły mnie ciarki, a on uśmiechnął się triumfująco...

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Jan 16, 2018 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

"Twoje ciało mówi co innego "Stories to obsess over. Discover now