1

75 5 1
                                        

- Aśka, jak mogłaś to zrobić? – Nie mogłam uwierzyć w to co właśnie się stało. Poleciłam mojej kuzynce swojego doradcę kredytowego. Nawet pojechałam z nią na spotkanie. Aśka postanowiła kupić mieszkanie obok mnie, za dokładnie taką samą cenę, dokładnie ten sam układ, dokładnie w tym samym banku postanowiła również wziąć kredyt. Niestety okazało się, że z jakichś powodów, mimo iż dochody naszych rodzin były bardzo podobne, jej oferta okazała się znacznie gorsza.

- Nie będę płaciła sto tysięcy więcej od Ciebie, tylko dlatego, że oszukałaś doradcę i nie zgłosiłaś, że Twój mąż należy do grupy ryzyka i powinni Wam przez to podwyższyć marżę! – wykrzyczała mi prosto w twarz.

- Słuchaj, nikogo nie oszukałam, zaznaczyłam czym się zajmujemy, dostarczyłam zaświadczenia o dochodach z zakładu pracy... Może wtedy po prostu bank miał inną ofertę? – zastanawiałam się na głos, starając uspokoić głos – Nie ważne, Aśka, guzik mnie obchodzi ile Ciebie będzie kosztował Twój kredyt. Rozumiem, że obgadałabyś ten temat ze mną po wyjściu, ale tak prosto z mostu do doradcy, wypalić, że ja kogoś oszukałam i że coś zataiłam? Czy Ty myślisz w ogóle jakie to może mieć dla mnie konsekwencje? – Nie zdążyłam powiedzieć nic więcej, bo nagle usłyszałam huk i straciłam panowanie nad kierownicą. Po chwili odzyskałam kontrolę i zatrzymałam samochód na poboczu. Rozejrzałam się dookoła, Aśka była cała, ja też czułam, że ze mną wszystko w porządku. Wysiadłam z samochodu zobaczyć co właściwie się stało. Nie potrzebowałam wiele czasu na diagnozę. Złapałam gumę...

Moja kuzynka kretynka nawet nie wysiadła z auta żeby zobaczyć co się stało czy chociażby po to żeby mi pomóc. Na ławce tuż obok siedziała grupka chłopaków, ale oni również nie kwapili się do pomocy. Wszystko wskazywało na to, że będę to koło musiała wymieniać sama. Spojrzałam na swoje nowe super niewygodne buty, super wąską spódnicę i zaklęłam pod nosem. Otworzyłam bagażnik i zlokalizowałam lewarek. Znalezienie klucza, którym odkręcę koło zajęło mi nieco więcej czasu ale w końcu się udało. Aśka wysiadła z samochodu i oznajmiła, że skoczy po coś do picia. Faktycznie było gorąco i mnie też pragnienie zaczęło dość mocno dokuczać, ale w tym momencie naprawdę wolałabym, żeby pomogła mi odkręcić to zasrane koło...

Podeszłam do auta z kluczem, moja widownia rozsiadła się wygodniej i zaczęła mnie obserwować z szerokimi uśmiechami na twarzach. Próbowałam odkręcić pierwszą śrubę. Gdy się nachyliłam moja spódniczka podciągnęła się nieco do góry co spowodowało gwizdy i okrzyki przyglądających mi się chłopaków. Nie ułatwiało to sprawy. Cholerna śruba ani drgnęła. Oparłam się o samochód zrezygnowana i zaczęłam się zastanawiać do kogo mogłabym zadzwonić, ale nikt sensowny nie przychodził mi do głowy. Tomek – mój mąż był w delegacji, Adam – mąż Aśki również... Nie było rady, musiałam to zrobić sama. Z całej siły uderzyłam nogą w klucz, śruba nie ruszyła nawet o milimetr, za to noga, myślałam, że zaraz mi odpadnie. Wydawało mi się, że wzbierająca we mnie furia może mi tylko przysporzyć sił, więc uderzyłam w śrubę ponownie. Gdy chciałam to zrobić po raz kolejny, poczułam na ramionach silny uścisk męskich rąk...

- Odsuń się kobieto – powiedział nieznajomy mężczyzna lekko mnie przesuwając. Przełożył klucz na drugą stronę i bez większego wysiłku poluzował śrubę moją metodą. Poczułam się jak kompletna idiotka, bo zamiast śrubę odkręcać, próbowałam ją po prostu jeszcze bardziej dokręcić. Gratulacje dla mnie.

Gdy mój wybawca odkręcał ostatnią śrubę pojawiła się Aśka. Jej szukająca sensacji mina mówiła tylko tyle, że będzie miała ciekawą historyjkę do opowiedzenia mojemu mężowi. Bo moja kuzynka właśnie taka była. Z jednej strony chciała mieć wszystko to co ja, a z drugiej na każdym kroku starała mi się udowodnić, że jestem gorszym pracownikiem, gorszym człowiekiem i oczywiście gorszą żoną. Kiedy gdzieś razem wychodziłyśmy, miałam wrażenie że jestem na imprezie z przyzwoitką, która nie tylko cały czas mnie pilnuje ale zapisuje sobie obraz w głowie aby potem zdać dokładną relację mojemu mężowi. Jej uwadze nie umykało nic. Zauważała wszystko, od „mogę postawić Ci drinka?" lub „zatańczymy?" po najdrobniejsze spojrzenie. Tomek na początku strasznie się na mnie denerwował, wręcz stwierdził kiedyś nawet, że ja prowokuję takie zachowania. Także stanęło na tym, że jak ktoś zwraca na mnie uwagę, to moja wina, a to, że na Aśkę nie zwraca uwagi prawie nikt... to również moja wina. Na szczęście po pewnym czasie Tomek zaczął ignorować wywody mojej kuzynki, ale niestety ona nadal czuła się w obowiązku o wszystkim go informować.

100 procentStories to obsess over. Discover now