5/6.07.2015r. niedziela, poniedziałek

1 0 0
                                        

Dzisiaj jest grill urodzinowy mojego drugiego siostrzeńca Maurycego.
Jutro kończy roczek.
Idę z mamą, Kajtkiem (psem) Adamem, Misiem i Liam'em do miejsca gdzie odbywają się urodziny Misia.
Adam i Mauryś do nas przyszli, żeby Weronika mogła zacząć już coś robić.
Jak przyszliśmy wziełam się za robienie saszłyków, a Li siedział i ze mną rozmawiał.

Na urodzinach byli też Marcin (mój kuzyn i chrzestny M), Ania (kuzynka), Natalia (moja druga siostra), z dwiema córkami. Klaudią i Noemi oraz Kasia (moja najmłodsza siostra).
Było fajnie. Dużo śmiechu.

Maczałam nogi w basenie.
Było okropnie ciepło.
Mój Liam nie wiedział co ma robić, bo nic nie rozumiał. Siedział taki boroczek i bawił się moimi okularami przeciwsłonecznymi

-Liam. Come her-wyciągłam do niego ręke

Widze, że się męczy. Idzie do mnie z uśmiechem. Klaudusia zaczyna piszczeć i mocno się mnie chwyta i na mnie wspina. Biorę ją na ręce

-Ciocia-mówi tylko

Liam się uśmiecha i idzie do Misia, który bawi się w basenie

-Popatrz myszko. Mauryś się nie boi wujka

-Ciocia-chwyta moją bluzkę

-Nie patrzy już-całuje ją w głowe i ją stawiam

Po chwili się do niego przyzwyczają. Kleji się i mu dokucza

-Iam-woła go

Ide na hamak, a Liam przychodzi po chwili i siada obok na krześle

-Klaudusia-wołam ją, a ona biegnie

-Ciocia cucu-pokazuje mi Tic Tak'i i wyciąga do mnie rączki

Kłade ją na hamaku i wykładam jej nóżki na swoje uda i daje jej 'cucu' Kątem oka zaóważam, że Liam tobi nam zdjęcia, więc zakrywam dłonią twarz

-Iam-krzyczy Klaudia i patrzy na niego grożnie

-Już. Już- mówi i się śmieje

Potem wziełam sobie Noemi.
Ma  8 miesięcy i jest taka maleńka.
Słyszałam tylko jak się cieszy.
Potem idziemy do stołu się napić

-Usiądz-mówie do Li

On siada, a ja na jego kolana, bo nie ma za dużo miejsca. Obejmuje mnie i głaszcze po brzuchu.
I tak przebiega końcówka imprezy. Jest tort, zdjęcia.
Liaś co chwilę szepta mi coś na ucho, ale szczerze go nie słucham, bo rozmawiam z rodzinką. Jak robi się ciemno leżymy razem na hamaku.
Leże mu między nogami z głową na klatce piersiowej.
Mówi, że mam cudowną rodzinę i słodkie maluchy.
I ma chłopak cholerną rację!

-Też takie chcę-szepta mi na ucho

Śmieje się nerwowo i zakrywam uszy.

Po 3 godzinach powoli zbieramy się do domu.
Tak naprawde od godziny, ale w mojej rodzinie tak już jest, że nie możemy się zebrać. Jak pożądnie się pożegnaliśmy, mogliśmy już iść. Ja z Li szliśmy z tyłu. Liam co chwilę podszczypywał mnie w tyłek. Odpychałam jego ręke, aż wkońcu się wkurzyłam, bo to bolało.
Chwyta moją dłoń i mnie do siebie przyciąga

-Pomasuje-uśmiecha się słodko

-Nie-odpycham jego dłonie

Mój łobuz zaparkował koło mojego domu na parkingu. Wynają auto na pobyt w Polsce.
Jest tu cała 4 z ochroniarzami i śpią w hotelu.
Chce iść dalej z mamą, Kasią i Kajtusiem do domu, ale Liam mi nie pozwala

-Ej dziobak- mówi słodko

-Mama zaraz przyjdę

-Dobrze. Tylko przyjdz zaraz

-Co? Jestem na Ciebie zła-odsówam się od niego-Nie było trzeba mnie szczypać

-To dawaj całusa i idę Cię odprowadzić-widział, że jestem już śpiąca

-Nie. Mam blisko-chowam ręce w kieszeniach bluzy

-I co z tego?-chwyta moje policzka i składa na ustach słodkiego całusa

Oblizuje się jak mam to w zwyczaju. Jego zawsze to śmieszy, bo wyglądam jakbym dopiero co zjadła pączka. Po 15 minutach odprowadza mnie pod bramę.
Pod domem żegnamy się jeszcze ok. pół godziny

-Pisz jak dojedziesz-przytulam się do niego, a on całuje mnie w głowę

Nadszedł kolejny dzień. Jest to  strasznie upalny dzień. Chodze w szortach chociaż nie powinnam.
Liam przychodzi po 12. Daje mu całusa, ale nie pozwalam mu się przytulić, bo jest zbyt gorący.
Leże na pod)odze z podwinięta bluzką na brzuchu i mokrym ręcznikiem na nim, ale to i tak nic nie daje.
Gargamel leży obok mnie i zasypia przez to ciepło.
Podciągam jego t-shirt, delikatnie go unoszę tyle na ile dam radę i mu ją ściągam. Biorę tamten ręcznik i kłade mu go na bebechu. Uśmiecha się, więc chyba dobrze zrobiłam.
Po godzinie wyciąga mnie na spacer. Tak naprawdę cholernie mi się nie chce, ale trudno.
Idziemy wzdłuż Olzy (rzeka dzieląca Polskę od Czech. Siadamy na brzegu i maczamy nogi. Woda jest fajnie chłodna.
Po dwuch godzinach wracamy do domu, bo naprawdę nie da się wytrzymać. Od razu każe mu się położyć na brzuchu i smaruje mu plecy, bo trochę się spalił na słońcu. Potem idę się umyć..

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Jan 09, 2018 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

Diary PaynoStories to obsess over. Discover now