Rozdział I Radość człowieka, ale do czasu

20 2 0
                                        

Była środa 21 lutego 2017r. Kendia jak co dzień wybierała się do szkoły muzycznej, tego dnia rodzice postanowili zabrać dziewczynę do stajni. Kendia się z tego powodu bardzo ucieszyła nie wiedziała, że tego dnia będzie aż tak źle.

- Mamo a to nie jest żart z tymi końmi ?? - Zapytała z niepewnością Kendia.

- Oczywiście, że nie córuś. - Powiedziała radośnie mama.

- Ale skąd taki pomysł ?? - Zapytała dziewczynka.

- Kendia bardzo często w ciągu roku jeździsz na muzykę, dlatego Ci dziś odstawaimy muzykę, a podstawiamy konie. - Powiedziała Tatiana

- No dobrze to ja idę się ubierać na konie. - Powiedziała Kendia do mamy.

Jak już Kendia i rodzicie byli gotowi do jechać do stajni dziewczynka powiedziała : w końcu będę wyżej skakać. Nie 40-50cm tylko 65-75cm. Ten dzień dla nikogo nie wydawał się, aż taki dramatyczny. Kendia przygotowywała konia do jazdy. Dziewczynka już rozgrzał konia instruktor postawił na początku przeszkodę 60 cm Kendia z koniem już skoczyła przeszkodę po czym instruktorka podwyższyła do 70 cm. Skoczyli Kendia poklepała konia i ruszyli dalej. Instruktorka podniosła przeszkodę do 75 cm to co się miało zaraz wydarzyć nikt nie miał o tym pojęcia koń nie skoczył tej przeszkody, a Kendia spadła... Niestety tak niefortunnie, że po 3 minutach nie wstawała. Rodzice Kendii zawieźli ją do szpitala to co będzie dalej...

Dzień jak co dzieńStories to obsess over. Discover now