Jestem Sky, mam 16 lat, moje życie nie jest takie jak wszystkich innych nastolatek, czyli chujowe... Chociaż zdarzają się osoby, które mają zajebiste życie, ale ja do nich nie należę. Chodzę do ostatniej klasy gimnazjum. Obecnie jest początek czerwca, czyli jeszcze miesiąc i koniec najgorszego okresu w moim życiu (mówię tak bo jeszcze nie poszłam do liceum). Mam dwie przyjaciółki, które kocham ponad wszystko. Mogę powiedzieć im o wszystkim i nikt nie rozumie mnie tak jak one i tylko one umilają czas, który muszę spędzić w tym więzieniu dla młodzieży (czytaj szkoła). Nie mam zbyt wielu znajomych, no ale nie każdy musi mnie lubić, nie każdy ma dobry gust (tak to miało być śmieszne).
Sytuacja w moim domu nie jest zbyt ciekawa. Co prawda nie mamy problemów finansowych, ale rodzice kłócą się kiedy mają ku temu okazję. Mam dwóch braci: jeden młodszy, drugi starszy. John ma 5 lat i tak w sumie jest uroczym dzieckiem, ale tylko kiedy śpi. Max ma 18 lat i wkurwia mnie za nich obu, ale trzeba przyznać kolegów ma całkiem całkiem. Jednym z nich się zaprzyjaźniłam:
Siedzę sobie w sobotę jak gdyby nigdy nic, ubraną w leginsy, za duży t-shirt, nie umalowana i w ogóle (no co? W końcu weekend). Oglądam Riveldale i słyszę dzwonek do drzwi. No cóż... Muszę iść otworzyć bo nikogo nie ma w domu, więc nikt za mnie tego nie zrobi. W drodze do drzwi w mojej głowie była tylko jedna myśl: Co za chujek przerwał mi oglądanie serialu. Otwieram a tam Leo, kumpel mojego ukochanego brata.
- Hej! Max w domu? - zapytał
- A jak myślisz? Jakby był w domu teraz bym tu nie stała.. - odpowiedziałam opryskliwym głosem.
- Uuuu... Widzę że przyszedłem nie w porę. Nasza księżniczka ma chumorki..
- Spierdalaj (Jak on mi działa na nerwy)
- Nie mam zamiaru nigdzie iść. Mam ważną sprawę do obgadania z twoim bratem - mówiąc to dosłownie wepchnął mi się do domu.
- Tsaa.. ważne sprawy.. Od kiedy ważną sprawą jest to ile lasek zaliczyłeś w tym tygodniu - powiedziałam śmiejąc się pod nosem.
- Uważaj, bo pomyśle że jesteś o mnie zazdrosna- mignął do mnie i zawiadacko się uśmiechnął.
- Chciałbyś Leośku... Jeszcze mnie nie popierdoliło- puściłam mu oczko. Może i był przystojny, ale lecieć na kumpla brata ? Ja podziękuje. Tym bardziej że Leo i Max byli prawie identyczni. Wysocy, dobrze zbudowani, oboje mieli ciemne rozczochrane włosy i niebieskie oczy.
Chłopcy razem z resztą swoich kumpli grali w szkolnej drużynie footbollowej. Dziewczyny same rozkładają nogi na ich widok. Szkoda że na mnie nie reagują tak chłopcy... Jestem wysoką szatynką o niebieskich oczach. Nie jestem ani chuda, ani gruba. Wracając po tej krótkiej wymianie zdań wróciłam do salonu, położyłam się na kanapie. Zobaczyłam że Leo zmierza w moją stronę.
- Długo mam jeszcze na ciebie czekać ! Jestem na ciebie tak napalona, że zaraz zedre ci te ubrania jednym ruchem- Oblizałam usta patrząc mu prosto w oczy.
-Cooo ? A ty nie za młoda, żeby składać mi takie niemoralne propozycje - stanął jak wyryty. Jego wyraz twarzy był bezcenny.
- Żartowałam idioto ! - zaczęłam się śmiać. Leo usiadł obok mnie i razem ze mną oglądał serial. Później zaczęliśmy rozmawiać dosłownie o wszystkim. W taki oto sposób zaczęła się nasza ,,przyjaźń"
Cześć
To nasze pierwsze ( piszemy we dwójkę) opowiadanie na wattpadzie. Nie mamy wielkiego doświadczenia, ale mamy nadzieję że się spodoba. Nie ma wyznaczanych terminów rozdziałów, ale mamy nadzieję że będą pokazywać się często. Narazie wrzucamy 1 rozdział trochę krótki, ale zapraszamy do czytania. Mamy nadzieję że wam się spodoba
Pozdrawiamy serdecznie :*
YOU ARE READING
Haven
RomanceJa i on, kuchnia później stół w jadalni. Niespodziewany zwrot akcji: byliśmy w kuchni a teraz jesteśmy w łazience... Wchodzi i wychodzi tak niespodziewanie... Gdy mnie opuszcza czuje wewnętrzną pustkę... To już koniec oboje nie mamy siły.. Teraz leż...
